czwartek, 28 maja 2009

Dzień dobroci dla zwierząt pociągowych

Za nic w świecie nie mogłam dziś iść do pracy, raz na jakiś czas muszę mieć dzień dla siebie, dla domu , dla psa, kwiatków , malowanych pudełeczek, koralików , miliona serwetek , książki itp. Oczywiście jak zwykle nie starczyło mi czasu na wszystko, zakiełkowało więc dyskretne marzenie o kolejnym dniu, ale to niestety niemożliwe:( Najwięcej skorzystały dzisiaj roślinki na balkonie ( prócz psa oczywiście , który zawsze jest najbardziej uprzywilejowany ), trochę sobie "podecoupażyłam", odgruzowałam mieszkanko z dwutygodniowych zaległości, może nawet poczytam . Dokumentacja poniżej :)



Chustecznik

Tacka zyskała serwetnik

Kwiatuszkowy serwetnik z pierścionkami do serwetek, a na dole wymarzone hortensje dostane od córeczki w dniu mamy :)))

Działkowe szczęśćie Władka

Tak oto wygląda weekendowy wypoczynek mojego starego psa terorysty (dziś był na spacerze 7 razy - słownie siedem) na działkowym łonie natury.




wtorek, 19 maja 2009

Na życzenie

Cytat :" No jak to , nic nie napisałaś o Nocy muzeów?" Pisać nie mam czasu, ale wrzucam fotki z Fabryki Trzciny, praskiej "Szafy" i galerii Velt z Próżnej, gdzie oczywiście popełniłam szaleństwo i kupiłam kapek :)))) . Z kwiatków wczoraj oczywiście figa, jak zły dzień , to zły dzień .





poniedziałek, 18 maja 2009

Nie lubię

Nie lubię osiemnastego, to złe cyferki, do tego poniedziałek. Usiłowałam wczoraj dokończyć spękania na tacy, ale niestety figa wyszła, pomimo czasu schnięcia ponad 24 godz. po kontakcie z wodą ( podczas przecierania po wypełnianiu spękań ) wszystko się rozmazało. W efekcie zostanie tak jak jest , nałożyłam lakier wykańczający, a na przyszłość muszę jednak kupić preparat innej firmy :(
Po niepowodzeniach z decoupage dziś zamierzam dokupić kwiatków na balkon, choć pewnie i to może się nie udać, dziś wszystko jest byle jakie, buuuuu...

sobota, 16 maja 2009

Pracowita sobota

Miało być leniwie i wypoczynkowo,a cały czas pracuję i to biegiem, tyle sobie na ten wypoczynek zaplanowałam;))) No ale, woreczek zapachowy z wyhaftowaną lawendą gotowy, dwa następne uszyte i czekają na pomysł co dalej. Udało mi się kupić wodne bejce w butelkach do dalszych prac decoupażowychi i kalkę do odwzorowywania haftów. Prawie zapomniałam jak się haftuje, pomału sobie przypominam i sprawia mi to frajdę. Taca z prymulkami zyskała dwie warstwy cracle i schnie, w kuchni "dochodzą" faszerki z młodej kapustki, w lodówce czeka do jutra chłodniczek z botwinki, a w wieczornej perspektywie miłe spotkanie z Ewą i Ryśkiem i nocny wypad do muzeów. No, można powiedzieć aktywny wypoczynek:))))






czwartek, 14 maja 2009

Zachciewajki


Wiosnę
lubię dopiero po połowie maja. Liście mają już normalne rozmiary i ładny kolor soczystej zieleni ( bo tak naprawdę wiosny nie cierpię - te obrzydliwe zielone, rachityczne listeczki, fuuu ;))))
Ale teraz kwitną bzy i konwalie pachną tak oszałamiająco, że kręci się w głowie, a dzień nie kończy się zmierzchem o 17.00
. Słońce trochę już przygrzewa, a ulewny deszcz nie tworzy na ulicy rozciapcianej brei.
Niestety słoneczko rozleniwia, oj rozleniwia , pracować się nie chce, za to atakują mnie najróżniejsze zachciewajki , a to konsolka do przedpokoju, a to patera z kloszem, a to jakieś nowe pocelanowe skorupki by się kupiło, może znowu trochę zabawy decoupage......
Nabytki: sosjerka i cukiernica ( do kwiatków :)))), patera z kloszem, ale na klosze dalej choruję , konsolka do przedpokoju.

A to ostatnie działania decoupage, teraz chodzą za mną tace, wieszak na ręcziki i półeczka na przyprawy, oj sporo tego....

wtorek, 12 maja 2009

Kwiatki

Na początek zdjęcie zeszłorocznej skrzynki z petuniami .
W tym roku całkiem inne założenia , pomieszałam żółte milion dzwonków z granatową surfinią i białą lobelią zwisającą - zobaczymy efekt za dwa , trzy tygodnie. Trochę zabawy kolorami, chociaż tak naprawdę raczej unikam mocnych barw.
Doświadczenie podpowiada, że niezawodnie sprawdzają się delikatne róże z bielą i błękitem, ale to nudne, ciągle bezpieczne kompozycje, więc w tym roku trochę eksperymentów :)))





poniedziałek, 11 maja 2009

Zaczynam pisanie


Nawet nie przypuszczałam jak będę się męczyć przy zakładaniu bloga, ale miejmy nadzieję , ze pierwsze koty za płoty, ufff....