niedziela, 2 grudnia 2012

Mikołaj był...

"   starszy od grzechu, a jego broda nie mogła bardziej posiwieć. Chciał umrzeć.
Krasnale, żyjące w jaskiniach Arktyki nie znały jego języka, rozmawiały jednak we własnej szczebiotliwej mowie, i kiedy nie pracowały w fabrykach, odprawiały niezrozumiałe rytuały.
Każdego roku zmuszały go, mimo protestów i płaczu, do wejścia w Wieczną Noc. Podczas swoich podróży zatrzymywał się obok każdego dziecka na świecie i zostawiał mu przy łóżku niewidzialny krasnoludzki prezent. Dzieci spały uwięzione w czasie.
Zazdrościł Prometeuszowi i Lokiemu, Syzyfowi i Judaszowi. Jego kara była cięższa.
Ho.
Ho.
Ho.  "
Neil Gaiman
Zegar tyka. Tyk, tyk, tyk i znowu grudzień. Może byłby i sympatyczny, gdyby nie sklepy, gary, porządki, praca i czas, który pędzi na oślep.
I jak tu się cieszyć świętami?
Biedny Mikołaj. Biedne kaprysie.
Ho.
Ho.
Ho.
Cytat to chyba najkrótsze opowiadanie Gaimana zamieszczone w zbiorku "Dym i lustra". Jak ja lubię tego autora:)
Zawsze znajdę u niego coś zaskakującego. Tym razem szczypta czarnego humoru, ot tak, żeby zmącić grudniową, lukrowaną przedświąteczną atmosferę kropelką dziegciu;)
Zresztą kto zaprzeczy, że wymyślenie/znalezienie/zrobienie/kupienie/dopasowanie do upodobań* kilkunastu prezentów pod choinkę, to nie jest zadanie karkołomne?
Pomysły jakieś? Konstruktywne?

* podkreślić wybrane