sobota, 1 października 2011

Mrucząca sobota.

Jak dobrze w sobotę odpocząć.
I kupić sobie ciuch w jesienną kratkę. I jeszcze czerwoną torebkę, która mi do niczego nie pasuje, a marzyłam o takiej właśnie czerwonej i nie pasującej do niczego, już chyba dobrze ponad dwa lata;)
Tak :)))
Tylko dlaczego po tym odpoczynku, tak okropnie bolą mnie nogi, zupełnie nie rozumiem;)
Do kraciastej sukienki zrobiłam nowe długie jesienne korale.
Szaro-wełniano-bursztynowe, bo już jesień i czas najwyższy przeprosić się z filcowaniem.
Mrautak oczywiście pomagała. Bardzo się ucieszyła kiedy otworzyłam szufladę z czesankami. Bardzo.
Czesanka jakiś czas fruwała w całym mieszkaniu, a potem Mrautak była zmęczona i też odpoczywała.
Na balkonie, w ciepłym październikowym słońcu. Miło, ciepło, leniwie i mrucząco.
Tak bardzo bym chciała umieć zebrać takie dni jak dzisiejszy, nawlec na nitkę, poprzekładać promieniami słońca zamkniętymi w bursztynkach i takie rozleniwione, ciepłe i mruczące schować do szafy.
A potem zawsze móc po nie sięgnąć, jak po filcowe korale :)
Jutro zamierzam odpoczywać jeszcze intensywniej;)


Za wszystkie rymowanki, które znalazły się w komentarzach pod poprzednim postem bardzo dziękuję:)
Mrautak zupełnie nie może się zdecydować, który wierszyk najbardziej jej się podoba. Wszystkie jej przeczytałam i wszystkie zostały nagrodzone bardzo przychylnym mruczeniem.
W tej sytuacji postanowiłyśmy, że ja zrobię ładny jesienny filcowy kwiat-broszkę, a Mrautak wylosuje, której z poetek go wyślemy:)
Jak tylko się uwiniemy, to napiszemy, ale prosimy o cierpliwość, bo takie soboty jak dzisiejsza niezmiernie rzadko nam się trafiają:)



15 komentarzy:

  1. Tak bardzo bym chciała umieć zebrać takie dni jak dzisiejszy, nawlec na nitkę, poprzekładać promieniami słońca zamkniętymi w bursztynkach i takie rozleniwione, ciepłe i mruczące schować do szafy.
    A potem zawsze móc po nie sięgnąć, jak po filcowe korale :)

    Właśnie tak! :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach ja też bym tak chciała! Cudnie to napisałaś i cudne korale zrobiłaś. Takie ciepłe puchate kulki, przetkane słonecznymi bursztynami.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale pięknie to wszystko opisałaś, aż się zachciało by złapać taki promyczek jesiennego Słońca w słoiczek... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No przecież właśnie udało Ci się ponawlekać te szare dni i je rozświetlić bursztynkami :)
    Piękne! Ehh, jesień znowu ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Annavilmą, właśnie to zrobiłaś:) Poprzetykałaś jeszcze nutką nostalgii, zadumy i romantyzmu, pięknie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne korale. Przypominają mi liście jesiennych drzew w mgle o poranku. Mruczenie do tego jak najbardziej wskazane.
    Już wiem czemu Mrautak jest na wolności. Dopiero dzisiaj dojrzałam siatkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie to opisałaś Kaprysiu :). Też bym tak chciała - zamknąć troszkę słońca, jesiennych kolorów, trochę babiego lata, ostatniego śpiewu ptaka i móc się tym pobawić wtedy, kiedy będzie ciemno, zimno, buro i ponuro. Bo ja niestety zimę lubię tylko w telewizji ;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięny naszyjniczek ;-)
    Do czerwonej korebki zrobisz kolarle w nutką czerwieni i już wszystko będzie do siebie pasowało !!!
    Pozdrawiam serdecznie Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochanie naszyjnik piękny i bardzo w jesiennym stylu. Chętnie obejrzę ten ciuch w kratke i dodatki w "realu". Pisze e-maila.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mrucząca sobota, mrucząca niedziela, mruczący poniedziałek... Ucałuj biedną sparcowaną Mrautak
    w dniu jej święta!

    OdpowiedzUsuń
  11. Następne mruczące weekendy będą w deszczu. Też są fajne - ta herbatka z malinami, ten kocyk ciepły, ta smakowita książka w ręku...mrrrrrr

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja zupelnie z innej beczki, mialam mala niespodziajke blogowa i teraz jestm pod lewymokiem.blogspot albo po prostu kliknij na mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja myślę, że ten post to właśnie taki koralik nawleczony na blogowa nitkę. I możesz do niego zajrzeć jak będzie smutno.
    Jak masz już czerwoną torebkę to może teraz czas dokupić coś do torebki?;)
    Całuski w Mrautakowy pyszczek.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo podobne korale sobie sprawilam niedawno... a do czerwonej trebki dokup jakis detal i bedzie jak znalazl, jesli uwazasz, ze tak sobie nosisc samej torebeczki w kolorze oryginalnym nie wypada. Ja lubie czerwone rzeczzy i torbe taka tez mam, kiedys mi sie zamarzyla i kupila.
    Mrautak pieknie sie prezentuje w jesiennych promyczkach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń