Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś ważnego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś ważnego. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 września 2011

Korale koloru koralowego, wyróżnienie i psio-kocie sprawy.

Piętrzą mi się zaległości. Najróżniejsze. Tylko praca i praca, pfuj.
Post będzie bez ładu i składu, a i tak nie o wszystkim napiszę. Przepraszam.
Na początek ceramika.
Pomysły, wena i chęci wyparowały gdzieś w siną dal, ale mam sporo ulepionych letnich zapasów, a że zaprzyjaźniony piec pracuje ostatnio pełną parą, to mimo braku czasu, powypalałam sporo nowych koralików.
Dzięki podpowiedzi Plastusi po raz pierwszy udało mi się zrobić duże ceramiczne kule puste w środku, czyli lekkie:)
Ulepiłam je na mokrych gazetowych kulkach. W wysokiej temperaturze wypału gazeta zamienia się w popiół, wystarczy go później z koralików wydmuchać, a po szkliwieniu i kolejnym wypale uzyskałam kilka kul w moich ulubionych czerwonościach.
Gorzej z kompozycją. Układałam, przekładałam i w końcu zmęczona nadziałam kule na rzemień i już. To dobry patent, bo dziury w kulkach zrobiłam duże, rzemień razem z zameczkiem przechodzi przez nie gładko i jak mi się znudzi, to w każdej chwili mogę zmienić elementy korali na inne;)
Sześcienne koraliki z pierwszego zdjęcia również są nałożone na obrożę, na której mogę je dowolnie komponować. Patent dla zapracowanych i niezdecydowanych kapryśnic:)
W robieniu zdjęć pomagała mi Mrautak, a razem z koralikami i kotem pozuje również miseczka łódeczka z tego samego wypału.
Wracając do zaległości, to jakiś czas temu zostałam obdarowana przez Dysiaka wyróżnieniem.
 
To bardzo miłe wyróżnienie Dysiaczku i bardzo Ci za nie dziękuję, ale czy warto dawać wyróżnienia kapryśnicom, które piszą o tym z takim opóźnieniem i do tego zazwyczaj nie wywiązują się z wyróżnieniowych zobowiązań?
Tym razem jednak przynajmniej postaram się napisać o sobie wymagane siedem rzeczy, a zainteresowanych szczegółami odsyłam do odpowiednich horoskopów;)
1) jestem zodiakalnym Baranem
2) w kalendarzu chińskim jestem Bawołem
3) w horoskopie Majów jestem Rubinem
4) w celtyckim Klonem
5) w kwiatowym Hortensją
6) w kartach damą karo
7) mój żywioł Feng Shui to ogień, a wyróżnienie przekazuję wszystkim sympatycznym gościom zaglądającym do kapryśnika:)

Również wszystkich zaglądających, którzy nie wyobrażają sobie dnia bez machania ogonem i przymilnego mruczenia, zapraszam do odwiedzenia jednego z  najsympatyczniejszych psiokocich blogów "Pełnia lata w Domu Tymianka".
W ostatnich dniach staraniem Ori powołana została do życia Fundacja "Dom Tymianka", której celem jest pomoc jak największej liczbie potrzebujących czworonogów.
Czytając pogodne teksty i ciesząc oko uroczymi psio i kotografiami dorzucicie może grosik na konto Fundacji. A może właśnie któryś radosny ogon będzie machać właśnie dla Was ?:)
Wszyscy miauczący i szczekający podopieczni z góry bardzo dziękują, a Mrautak mrucząco zachęca:)

Fundacja „Dom Tymianka”
Kołaki - Kwasy 8
06-406 Opinogóra Górna

52 1090 1694 0000 0001 1684 9209



wtorek, 24 maja 2011

Mrautaczy spacer i kilka ważnych słów.

Maj rozkwita. Nęci słońcem i długimi ciepłymi dniami. Zwyczajnie zawraca kotu w głowie.
Moich tłumaczeń, że mądry kot powinien zrozumieć, że nie mam czasu, ponieważ jestem zajęta bardzo ważnymi sprawami, Mrautak grzecznie wysłuchuje, a po chwili wraca pod drzwi w przedpokoju i niemiłosiernie drze swój piękny łaciaty pyszczek domagając się spacerów.
Już trudno, że w szelkach i na smyczy. Jest w stanie pogodzić się z tą okropną niewygodą, byle na dwór. Na trawniczku pod domem są robaczki, nieostrożne szpaki i wróbelki, chodzą małe sympatyczne pieski, na które można pofukać. Wszystko pachnie, porusza się na wietrze i jest fascynujące, a na parterze mieszka znajomy kot szczęściarz - właściciel ogródka, ach...
Mrautak bardzo mu zazdrości:)

 

Z uwagi na miękkie serce, wrodzony brak konsekwencji w wychowywaniu futrzaków i wrażliwy słuch (ach, jak ona się drze pod drzwiami, oj..) w napiętym rozkładzie majowych dni opracowałyśmy kompromis. Jeden spacer dziennie. Dla Mrautak to oczywiście trochę za mało, dla mnie trochę za dużo, w sumie średnio w sam raz;)))
Czasu barakuje mi nie tylko na mrautacze spacery, czasami tylko udaje mi się odwiedzić zaprzyjaźnione blogi. 
Życie dyktuje swoje warunki i raczej nie rozpieszcza, ale trzeba być twardym, a nie "miętkim" jak powiedział nie pamiętam kto;)))
Nie daję się więc, prowadzę batalie ciężkie, ale i czasem zwycięskie:) Nie o siebie, bo chyba by mi się nie chciało, a przeciwnika mam nie lada - to nasza ukochana publiczna "służba zdrowia". 
A swoją drogą, czy już aby nie czas, żeby zrezygnować z tej anachronicznej nazwy. Jaka służba?! Komu?! Bo przecież nie chorym, zaawansowanym w latach i bezradnym w swojej słabości, do cholery!
Na szczęście po przebiciu się przez limity, standardy, kontrakty, braki, formularze i wszystko co zafundował nam NFZ, gdzieś na końcu przy odrobinie szczęścia czasem udaje się spotkać człowieka. 

Wybaczcie zatem przedłużające się okresy milczenia i brak komentarzy. Jestem zajęta. 
Proszę, żądam, pluję jadem i bucham ogniem,
a dziś uśmiecham się i dziękuję.
Bardzo.

Numer konta: 73 1020 1042 0000 8502 0115 9532
KRS 0000218644

czwartek, 27 maja 2010

Sadźmy drzewa, czyli post zaangażowany.

Ostatnimi czasy miałam poważne trudności z zabraniem się do pisania i zamieszczania. Tematów nie brak, za to chęci i weny ni jak wykrzesać się nie dawało.
Zmobilizowała mnie Raincloud zachęcając u siebie do udziału w programie 
"My blog is carbon neutral".
Od dziś "Kapryśnik" stał się blogiem proekologicznym:)

Dzięki przyłączeniu się do programu zostanie zasadzone drzewo, które będzie neutralizowało dwutlenek węgla wyprodukowany przy tworzeniu bloga.
 
Skoro można zrobić coś tak niewielkim nakładem sił i środków, to źle byłoby tego nie zrobić.
Aby wziąć udział w akcji należy:
- umieścić na swoim blogu znaczek wybrany spośród zamieszczonych  na stronie  projektu
- napisać krótkiego posta na temat akcji
- wysłać mailem link do posta do organizatorów, a oni zasadzą dla nas drzewo


To z pewnością akcja warta rozpropagowania, choćby z tego powodu, że wszyscy kochamy zieleń i szum drzew. 
Z dwutlenkiem węgla sprawa wygląda trochę inaczej i niestety nie tak prosto. W domu mam fachowca, zawodowo mocno zaangażowanego w temat, a dzięki temu nieco szersze spojrzenie na globalny problem emisji CO2 i sposoby jego redukcji.
Moje wnioski (podkreślam moje, Młoda ma własne, fachowe i profesjonalne;)) są takie: globalne ocieplenie jest faktem, ale znaczenie ma bezpośrednio dla nas, dla planety to epizod. Nie takie ocieplenia i ochłodzenia przechodziła. Cała ziemska produkcja gazów cieplarnianych to drobiazg w porównaniu z masywną erupcją wulkaniczną (odpukać) choćby z ogromnego krateru, w którym położony jest malowniczy Park Yellowstone.
Fakt nicości naszych działań wobec sił natury nie usprawiedliwia oczywiście zaśmiecania i zagazowywania Ziemi, nie tłumaczy rabunkowego wyrębu drzew i bezmyślnego regulowania rzek wpychanych w sztuczne betonowe koryta.
Nie tłumaczy również zabudowywania i zagospodarowywania naturalnych zalewowych terenów rzek i prowadzenia melioracji sztucznie obniżających poziom wód gruntowych.
Natura przypomina o sobie i swoich prawach. Tłumy warszawskich gapiów spoglądające w  wezbraną i rwącą Wisłę, prócz zaspokojenia ciekawości, nabrały nieco respektu do królowej polskich rzek.

Rozkręcona do granic wytrzymałości światowa machina gospodarcza wytwarza luksusowe dobra dla potrzeb niewielkiego ułamka ludzkiej populacji.  Produkując gazy cieplarniane, a jednocześnie wprowadzając nowoczesne "proekologiczne technologie", z handlu emisjami utworzyła potężne źródła realnego dochodu  wpompowujące ogromne pieniądze w budżety najbogatszych  państw.
To wielka ekonomia, wielka gospodarka i wielka polityka. 
Czy jedno drzewo zasadzone dzięki akcji, o której dziś piszę coś zmieni? 
Nie  zmieni. Tak uważam. Pomimo to jestem przekonana, że warto to zrobić, warto o tym pisać, choćby po to by coraz więcej osób zastanowiło się nad potrzebą zmiany zachowań i przyzwyczajeń.
Segregujmy śmieci, jedzmy mniej mięsa, wyłączajmy prąd i oszczędzajmy wodę. Szanujmy nasze naturalne środowisko. Ono przetrwa w takiej , czy innej formie. My nie.