sobota, 20 listopada 2010

Wybory, czyli wredne candy

Mam zły charakter. Jestem złośliwa, kapryśna, apodyktyczna, a do tego bywam leniwa. Mąż mój drogi, natomiast, to wzór cnót i spokojności, ogólnie sama sympatyczność z kilkoma zaledwie rysami.
Jedna z nich to upodobanie do znęcania się nad ludźmi.
Ostatnio znęcał się wczoraj. W drodze na śmietnik zaczepił go młody , sympatyczny kandydat na radnego, wręczył ulotkę i przekonywał do oddania na siebie głosu. 
Przytoczę teraz skrót tej rozmowy:
Mąż: A możemy chwilę porozmawiać?
Kandydat: Oczywiście.
M: Jak długo mieszka Pan w Warszawie?
K: Od 2004 roku, ale mieszkam dwie ulice stąd i jesteśmy sąsiadami. Wszystkie sprawy mieszkańców dzielnicy, są moimi sprawami.
M: Na jakiej ulicy jeśli można zapytać?
K: Erazma z Zakroczymia.
M: A zgodzi się Pan odpowiedzieć na trzy moje pytania?
K: Tak.
M: Dlaczego według Pana jest w Warszawie ulica Erazma z Zakroczymia?
Czym takim zasłużył się dla miasta?
K: Eeeeee....
M: To w takim razie inne pytanie. Są tu obok ulice Picassa i Mehoffera. Co łączy te dwie postacie?
K: Eee, nie słyszałem.
M: O Picassie Pan nie słyszał?
K: Niewiele, coś niecoś.
W tym miejscu kandydat wysłuchał odpowiedzi na zadane pytania, a także wyjaśnienia dotyczące pochodzenia nazw ulic Nagodziców, Porajów i Śreniawitów, oraz informacji, o tym co łączy Erazma z Zakroczymia z Pancerem, którego ulica także położona jest obok. Na koniec mąż mój okrutny ulitował się i rzekł:
No, dobrze. Nie będę Pana dalej męczył. Jeżeli powie mi Pan jakiego herbu był Onufry Zagłoba, to na Pana zagłosuję.
K: Eeeeeee...
M: No cóż. Przykro mi i do zobaczenia.
To tyle rozmowa. Dla wyjaśnienia dodam, że ulica Wczele również znajduje się w pobliżu.
Powiecie pewnie, że to sprawy nieistotne i że ważne są linie tramwajowe, oczyszczalnie ścieków, przedszkola itp. Możliwe, z tym tylko, że moje minimum wymagań, a właściwie chęć i marzenie, to wybranie na naszych reprezentantów ludzi myślących, a nie zaangażowanych jedynie we własną karierę ignorantów bez znaczenia jaką opcję polityczną reprezentują.
To tyle wybory;)
Skoro jednak wybory to właściwie losowanie, u mnie dziś także losowanie, czyli cukierek:))) Jak wspomniałam na wstępie charakter mam paskudny, nie będzie więc tak łatwo i nie tylko ślepy los zdecyduje o wygranej;)
Oto cukierek: 

A teraz zasady udziału w zabawie:
1. w komentarzu pod postem należy prawidłowo odpowiedzieć na pytania zadane przez mojego męża okrutnika kandydatowi na radnego
2. napisać u siebie kilka słów o mojej zabawie i kilka słów o nazwie swojej, sąsiedniej lub innej ulicy, nad którą nigdy wcześniej się nie zastanawialiście
3. osoby, które nie piszą bloga również zapraszam do zabawy i proszę o spełnienie warunku z pkt. 2 w komentarzu oraz o podanie adresu e-mail
4.  zapisy do 26 listopada, losowanie w sobotę 27 listopada o godz. 10.00

Okropna jestem, wiem, ale od tego jam ci jest kaprysia;)))

30 komentarzy:

  1. I słusznie, nie ma nic gorszego niż kretyni na stanowiskach politycznych! Brawa dla ślubnego!

    Piękny naszyjnik :P

    O, to ja spróbuję. Erazm z Zakroczymia połączył Warszawę prawo i lewobrzeżną i to było bodaj pierwsze stałe (w sensie nie pływające) połączenie brzegów Wisły (ostatnio PrawieMąż oglądał jakiś teleturniej i było o Erazmie z Rotterdamu i miał pan podać sławnych imienników i co zrobili, mam nadzieję, że nie mylę a uczciwie nie zaglądnę do googla). Picasso - malarz, kubista; Mehoffer - malarz, portrecista, witrażysta i MłodoPolszczyk. Myślę, że łączy ich malarstwo, jakoś nic innego mi nie pasuje. (Lubię Mehoffera *__*) No a Zagłoba - Wczele (jeżeli dobrze kojarzę dość egzotycznie tam jest murzynek w herbie).

    Geez dobrze, że nie pytałaś o nic z matmy :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm... Nie dopracowałaś reguł, złośnico. Teraz wszyscy przepiszą informacje od Małej Mi i bedą udawać uczonych w piśmie;) Dzięki Bogu,że Twój Mąż onegdaj, bawiąc u nas pod adresem Skowronkowa 4, nie maglował mnie pytaniem, kim był Skowronkow.
    Będę śledzić losy korali w napięciu:-)
    Ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, można przepisać, można uzupełnić, można błysnąć ulicami Nagodziców, Porajów i Śreniawitów, ale tez koniecznie trzeba jeszcze spełnić warunek z pkt.2, ha :)Nie ma lekko:)))Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aleś Ty złośliwa !! ;)) Ty wiesz na jakiej nudnej ulicy ja mieszkam? Nudnej, bo nowej. Geneza jest taka... lat temu jeszcze z piętnaście teren, na którym stoi nasze osiedle należał do rozległych pegeeropodobnych włości krakowskiej Akademii Rolniczej. Ta powoli uprawy i hodowle zaczęła likwidować a ziemie wyprzedawać developerom. Nie wiem, czy nazwanie ulicy nazwiskiem jednego z profesorów tejże Akademii było warunkiem sprzedaży ;), czy ukłonem grzecznościowym nowego nabywcy w każdym razie mieszkam przy ul. Prof. Stefana Myczkowskiego. I pomyśleć, że gdyby nie szukać nowej nazwy, tylko przedłużyć nami starą drogę to bym mieszkała na Zakliki z Mydlnik ... prawda, że brzmi ciekawiej? A na pierwsze pytanie to nie za bardzo mam co powiedzieć po wypowiedzi Małej Mi. Przyznaję się bez bicia, że jak Wasz kandydat o Erazmie z Zakroczymia pierwsze słyszę. No ale ja się nie ubiegam o żaden stołek :))) Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale! Zaklika z Mydlnik herbu Topór:)Ciekawa postać:) I proszę kto decyduje o nazwach ulic? Radni. I komu kanclerz koronny przeszkadzał i dobroczyńca Akademii Krakowskiej? No, komu, pytam ? Witaj w zabawie u boku Dużej Małej Mi i mam nadzieję Ori, bo czasu sporo i tym Skowronkowem się nie wykpi;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wezme udzialu w zabawie wybacz, znowu skonczyl mi sie limit na internet i musze miesiac poczekac... ale poczytalam sobie i uwazam, ze masz nie tylko meza madrego ale i z poczuciem humoru :)
    Prawidlowe wymagania :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie biore udzialu w zabawie ale co totyczy dialogu to sie usmialam niezle :)plus dla meza :) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę, już trzy razy zaczynałam posta, ale mi chandra nie pozwala dokończyć żadnego. Nawet sobie okoliczne ulice sprawdziłam. Na szczęście nie kandyduję, bo też by mnie Twój mąż zgasił ;)

    Korale piękne...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha! A ja mam prosto bo mieszkam w Grodzisku Mazowieckim i nasi radni zbyt oryginalni na ogół nie są. Poza uhonorowaniem wybitnych jednostek miejscowych tj. Tadeusza Bairda, który był wybitnym kompozytorem urodzonym w Grodzisku i Leonida Teligi - kapitana "Opty", który spędził tu dzieciństwo, resztę ulic uhonorowali nazwami, które mona naleźć w każdym mieście. Ja mieszkam na ul. M.Kopernika, która jednej strony dochodzi do ulicy E.Orzeszkowej, a z drugiej strony do ul. im. gen. Okulickiego. Równolegle z jednej strony biegnie ul. 3-go Maja, a z drugiej Królewska. Nie każ mi szukać powiązań pomiędzy nimi, bo nie widzę. W Grodzisku mieszkam od 2008, przedtem mieszkałam w Warszawie na Przasnyskiej - zawsze zachodziłam w głowę co ma Przasnysz do Warszawy? Ale mogę zabłysnąć bo wiem dlaczego Żoliborz, gdzie mieszkałam nazywa się tak właśnie. Otóż kiedyś mniej więcej w tym miejscu Królowa Marysieńka Sobieska mocząc odciski w Wiśle zakrzyknęła Joli Bord, co po francusku znaczy piękny brzeg. Spolszczono to na Żoliborz i tak już pozostało.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Dysiaku w zabawie:)Piękna historia o Żoliborzu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ale fajny konkurs, szkoda że rodzina jest wykluczona:(

    ale napisze i tak tego czego dowiedziałam się o ulicy przy której mieszkam, czyli Banderii. Otoż banderia to orszak konny asystujący uroczystemu pochodowi, a to by się zgadzało, bo mieszkam obok planu elekcyjnego, na którym wybrano... 11 polskich króli. całej elekcji towarzyszyła liczna szlachta, no i oczywiście orszaki konne:)

    można się poczuć iście królewsko:D

    OdpowiedzUsuń
  12. A na moim osiedlu ulice noszą nazwy kwiatów:)Moja osobista nazywa się Bratków. Obok jest osiedle gdzie ulice maja nazwy drzew. A najbliższa ulica z nazwiskiem to K.K.Baczynskiego:)

    Korale przepiękne ale odpowiedzi na pytania bez goglowania nie podam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Potworem jesteś! Ale czegóż człek z pazerności nie zrobi ;-D

    Erazm z Zakroczymia jako pierwszy skonstruował stały most łączący lewo i prawobrzeżną Warszawę.
    Jeśli chodzi o malarzy to będę strzelać, bo nic mi do głowy nie przychodzi: studiowali w Paryżu (nie razem rzecz jasna), grafika użytkowa - w sensie scenografie teatralne?
    No nie wiem.
    Pkt drugi spełnię jak zdążę jutro lub pojutrze. Ale na wszelki wypadek już teraz umieszczam banerek na bocznym pasku bloga.
    A póki co napisze u Ciebie, ale o współczesności mojej ulicy, tylko o jej nazwie sprzed przyłączenia mojego osiedla do Wawy. Otóż ulica miała piękną nazwę Brzozowa. Podobno z powodu brzóz, które het przed II wojną światową posadził mój Dziadek. Ale niestety - w jednym mieście nie mogą funkcjonować dwie ulice z tą samą nazwą i w ten oto sposób ulica została przemianowana na Wiśniową Górę. I to nie był nazwa ulicy, tylko jakby kawałka osiedla. Starzy mieszkańcy do tej pory używają tej nazwy. A ulica teraz ma zupełnie inną i bardzo byle jaką nazwę. Oczywiście nie napiszę jej tutaj ;-) No chyba, że na maila :-D

    OdpowiedzUsuń
  14. A kto powiedział,że bez googlowania?;)Do zdobywania informacji każda droga jest dobra, jak właściwa:)
    Ponieważ faktycznie jestem okropna i nieprecyzyjna, to niniejszym oświadczam,że na pytania prawidłowej odpowiedzi udzieliła Duża Mała Mi,czyli faktycznie nie ma co przepisywać, a warunkiem wystarczającym do wzięcia udziału w zabawie jest napisanie kilku słów o nazwach ulic, najlepiej ciekawych, nietypowych i takich nad którymi się do tej pory nie zastanawialiście, u siebie na blogu lub u mnie w komentarzu. Niniejszym witam w zabawie kolejne uczestniczki, czyli Czarnego Pieprza i Atę oraz An-nę i Ori jak napiszą coś ciekawego o nazwach ulic,a Aniorkowi i tak zrobię korale jakie będzie chciała,więc w losowaniu nie będzie brała udziału, co zwiększa szanse pozostałych chętnych:)
    (w końcu od czegoś jest się matką;))

    OdpowiedzUsuń
  15. ;) dobrze zrobił Twój Mąż, ale pytania trochę za trudne zadał... Ty też ;p chorzy (jak ja) z przyćmionym umysłem, szans nie mają...

    Nie można brać udziału w losowaniu na przykład za piękny uśmiech????? :) <-- oto mój piękny uśmiech :)

    Ładnie proszę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mała Mi proszę się nie lenić, coś ciekawego o nazwie ulicy jakiejś znaleźć i napisać, zasady są twarde, a uśmiech przyjęty:)))

    OdpowiedzUsuń
  17. No to się cieszę, że mnie przygarnęłaś :-)
    Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja nie mam ulicy wcale ;-( Ale jutro pomyślę i coś napiszę... o cudzej.
    Bo te korale grzechu warte ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. W CANDY UDZIAŁU RACZEJ NIE WEZMĘ... BO ZWYKLE I TAK NIC NIE WYGRYWAM... WIĘC PO CO SIĘ ŁUDZIĆ;) ALE HISTORYJĘ OPOWIEM;)A JUŚCI!
    Jakem w 78' z rodzicielami mojemi spode Rubierzy Wschodnich na te Ziemie Odzyskane przybyła zakwaterowani nas w tzw. Hotelu Robotniczym... przy ulicy Mińskiej 46... pod tem adresem przemiaszkaliśmy rok i okazało się po roku, że jednak to nie jest działka nr 46 ino 54... nawet rodzicielom bezopłatowo w dowadach zmienili te numeracyję;) i takeśmy sobie pieszkali na tej Mińskiej 54... do czasu oswobodzenia Ojczyzny naszej w 1989 roku Pańskim... kiedy to okazało się, że nasza Mińska 54 nie jest Mińską 54 ino... Kazimierza Witalisa Śzarskiego 11, któren to prof. Kazimierz Witalis był rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego, prowadził badania nad morfologią i morfogenezą kręgowców, i był popularyzatorem wiedzy przyrodniczej, jak również tłumaczył dzieła rozliczne m.in. dzieła Darwina. Był też twórcą wrocławskiej szkoły ornitologicznej. Aktywnie działał na rzecz ochrony przyrody, zajmował się inwentaryzacją zasobów przyrodniczych Dolnego Śląska. No tośmy tak se zamieszkiwali na tego Szarskiego 11... do momentu ażem zamóżpójście uskuteczniła i na ulicę Leona Petrażyckiego -filozofa i etyka się z małżonkiem przeniosła... do sutereny;( Kolejna suterenowa lokalizacja przypadła mi na ulicy Zenona Kosidowskiego - co to znanym ponoć eseistą był... a mnie zapadł w pamięć przez dowodzenie niehistoryczności osoby Jezusa w dziełach swoich dwóch... Następnie pomieszkiwaliśmy na ulicy Bernarda Pretficza - wsławionego licznemi walkami z Tatarami...(tu też suterena, ale wyższa)... by po roku zamieszkiwania tam przenieść się na strych przy ulicy Mistrza Wincentego Kadłubka - któren to zasłynięty rozlicznemi dziełami... zapamiętan jednak przez historię najbardziej faktem dążenia do wprowadzenia celibatu w Kościele;)
    A na sam koniec zlądowałam ponownie na Szarskiego 11 - na moment, by w ostateczności nabyć lokum na tem samem podwórku... ino na ulicy Mińskiej 50 w budynku byłego hotelu robotniczego:) - czyli zatoczyłam koło;)
    Pozdrawiam serdecznie Millu

    OdpowiedzUsuń
  20. Spełniłam Twe twarde warunki - notka na blogu jest ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem ponownie... rzutem na taśmę, bo ciężki dzień był; ale jako że jutro będzie jeszcze cięższy wilę nie ryzykować i piszę dzisiaj ;-)
    Właściwie to się rozczarowałam... Bo, jak już wspominałam, na mojej wsi nie ma ulic. Wcześniej, we Wrocku, mieszkałam przy Kruczej - to też banał, chociaż miły. Więc pomyślałam o ulicy zupełnie nie mojej.
    A od jakiegoś czasu nurtowała mnie ulica Na Ostatnim Groszu, niedaleko mojej pracy. Spodziewałam się, że to będzie coś w tym rodzaju, ale miałam cichą nadzieję na jakąś niespodziankę. Pogrzebałam więc w archiwach i...
    >>Nie wszystkie ulice, które mają źródłosłów historyczny (jak Zamkowa czy Dworcowa), są dziś znaczeniowo neutralne. We Wrocławiu mamy np. wytyczoną jeszcze w średniowieczu ulicę Nożowniczą (nazwa przetłumaczona po wojnie wprost z niemieckiego). Taki adres w połączeniu z działalnością gospodarczą nie musi się dobrze kojarzyć; nie bez
    kozery o niebezpiecznych dzielnicach mówi się „kraina latających noży”. „Już wiele lat temu pewien biznesmen pisał protesty do władz
    miejskich z prośbą o zmianę tej nazwy, bo koledzy się z niego śmiali” – wspomina prof. Bernard Jackiewicz, przewodniczący
    wrocławskiej komisji nazewnictwa ulic.

    Ciekawie brzmiąca nazwa potrafi zjednać nam przyjaciół w najmniej spodziewanych momentach. Nazwa wrocławskiej ulicy Na Ostatnim Groszu pochodzi od nazwy karczmy Ostatni Grosz, w której przed wiekami rolnicy,
    wracając do domu, przepijali cały zarobek. „Kiedyś moja koleżanka jechała za granicę i podczas kontroli dokumentów na lotnisku celniczka przeczytała: Na Ostatnim Groszu? Jaka ładna nazwa! I bardzo łagodnie tę
    koleżankę potraktowała. Ale gdy deweloper budował tam domy, pojawiły się protesty ludzi, którzy twierdzili, że nie chcą mieszkać przy takiej podłej ulicy” – mówi prof. Jackiewicz.<<

    Trochę się dziwię, że ktoś mieszkając przy tak fajnej oryginalnej ulicy, chce protestować. Ja tam bym chciała jakąś ulicę mieć, bo wciąż, podając adres, muszę się tłumaczyć "nie ma ulicy" - to tak, jakbym na polu mieszkała... A już za taką niezwykłą - dałabym się pokroić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam Inkwizycję i Millu w zabawie i dziękuję za ciekawe uliczne historie:)))Donoszę również uprzejmie,że Ori także w swoim blogu spełniła twarde warunki, co prawda z szelmowskim przymrużeniem oka, ale wśród TAKICH CUDNYCH kocich zdjęć,że oczywiście i dla niej szykuję papierek do losowania:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Coś spłodziłam - bez polotu i fantazji ;((

    Pozdrowienia dla Małżonka :))
    Głaski dla Mrautak :)
    Usciski dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Obok mojego domu jest ulica Trentowskiego. Mieszkam na rogu ks.Popiełuszki (to jasne na ogół dla wszystkich) i Poli Gojawiczyńskiej. Większość osób myśli, że to Poligojawiczyńska, cokolwiek miało by to znaczyć. W podstawówce byliśmy przeszkoleni z różnych patronów naszych żoliborskich ulic, takich jak Jaśkiewicz, Siemiradzki, Sarbiewski, Niegolewski, Henkel itd. ale Trentowski nijak mi nie przychodził do głowy. A więc sprawdziłam i wiem- Bronisław Trentowski jeden z najwybitniejszych polskich filozofów i pedagogów XIX wieku, mesjanista, wolnomularz. I tak to dzięki Tobie poszerzyłam swoja erudycję.
    Pozdrawiam ciepło w pierwsze dni zimy,
    kasia
    myziek@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. Czytając o owym radnym, przyszły mi na myśl słowa mojej babci, która zwykła mawiać o karierowiczach oderwanych od pługa (podkreślam, mam na myśli ogólnie prostaków, nie obrażam ludzi pochodzących ze wsi) : "cham ze wsi wyjdzie, wieś z chama nigdy". Ostatnio też słyszałam wypowiedź typu: "jestem Warszawianką, od sześciu lat mieszkam w Warszawie". I tu znowu cytat z mojej babci: "frak się zaczyna układać dopiero w trzecim pokoleniu, w czwartym jest szansa, że będzie dobrze leżał".
    Do zabawy się nie włączam, zwiększając szanse innych w losowaniu (myślałby kto, że ja taka miłosierna jestem, może jeszcze zmienię zdanie jak czas pozwoli).

    OdpowiedzUsuń
  26. Tak, trochę nie po kolei,ponieważ juz jest po, ale uprzejmie donoszę,ze artemisia i joanna oczywiscie brały udział w losowaniu, a rubinelę witam serdecznie w kapryśniku:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Witaj Kaprysiu, zgłaszam się ponieważ uwielbiam słodkosci z wyzwaniami a także dlatego że jej szlachetność Inkwizycja mnie tu przywiodła i dlatego, że liczę na ogromny łut szczęścia w losowaniu jak i też ze względu na nagrodę.
    Ulice ... juz chyba nie raz się zastanawiałam dlaczego ulice nazywaja się tak czy inaczej i niestety częściej zastanawiało mnie dlaczego ta nazwa ulicy nie pasuje do tego miejsca/miasta/wsi niż nad tym, ze idelanie pasuje i był to dobry wybór. szczególnie to dotyczy nazw ulic które są nazwiskami znanych, mniej znanych i tych najmniej znanych. denerwujące dla mnie jest zmienianie nazw ulic wraz ze zmianami politycznymi ... czy nawet bym rzekła ogólnymi trendami politycznymi, społecznymi, kulturalnymi i ... religijnymi. Wiem, ze tytułowanie ulicy czyimś nazwiskiem, psuedonimem ma być zaszczytem dla ulicy i tej że osoby (zaszczyty pośmiertne ale i te za życia). Lubię nazwy ulic: klimatyczne (Plac Róż, wskazujące na cechę topograficzną, przyrodniczą, geograficzną (Górska, Konwaliowa, Warszawska) czasem zdarza mi się, że podobaja mi się "dziwne" nazwy. Moja przyjaciółka mieszkała kiedyś na ulicy : Obłok. Osobiscie chciałabym mieszkac na ulicy Basniowej lub szumiacych traw. Jesli chodzi o moją miejscowość to znalazłam pewna ulice, której geneza nazwy nie była mi znana: Jana Łangowskiego - dziennikarz, działacz narodowy i społeczny, więzień obozu koncentracyjnego Buchenwald, wychowawca młodych dziennikarzy, koniec swego życia spędził w Opolu ... oraz
    Augustyn Kośny - Głosił potrzebę oderwania Śląska Opolskiego i Górnego od Niemiec i włączenia go do Polski, jednocześnie jednak był zwolennikiem silnej autonomii Śląska i traktowania Ślazaków jako odrębnej grupy etnicznej. Za działalność patriotyczną represjonowany, m.in. więziony w 1926 we Wrocławiu i pozbawiony prawa wykonywania zawodu na Dolnym i Opolskim Śląsku od 1935. Dyplom doktora dostał w 1935 w Berlinie, gdzie w 1937 osiadł na stałe i miał prywatną praktykę lekarską. Zamordowany przez nieznanych sprawców, przypuszczalnie z Gestapo, pochowany w Chróścicach. Po 1945 imieniem Kośnego nazwano szpitale w Starych Siołkowicach i Chorzowie, a także ulice we Wrocławiu, Opolu, Czarnowąsach i Chróścicach. Istniał też jego pomnik w Siołkowicach, ale zaginął na przełomie XX/XXI wieku
    Osobiście jednak bardzie interesuje mnie historia miasta jako całosci, historia budynków, pomników niż nazw ulic ... Mieszkam na Katowickiej i tu tłumaczenie chyba nie jest potrzebne, obok mnie jest dzielnica pisarzy mickiewicza, Sienkiewicza, Słowackiego, Prusa, Kraszewskiego czyli miastowy standard. Podoba mi się w opolu ul. Przytulna, Ciekawa i Rodzinna.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. ojej nie zauważyłam daty no trudno spóźniłam się ...

    OdpowiedzUsuń
  29. Och, przykro mi,że się spóźniłaś:( Dziękuję za ciekawy komentarz i zostań proszę moim częstszym gościem:)Kto wie może za jakiś czas znowu wymyślę jakąś wredną zabawę:)Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ach spóźniłam się z zabawą :( przyznam, że Twój mąż to bardzo szczególny przypadek! Uśmiałam się ową rozmową,choć przyznam, iż z bardzo pozytywnym odbiorem.. biedak młody kandydat, na przyszłość zacznie studiować historię pobliskich ulic ze szczególną dokładnością.. w razie na podobne spotkania, choć nie często pewnie zdarzają mu się takie jak to z Twoim mężem! :)
    Serdeczności przesyłam Kaprysiu i szczególne drapiątka dla Mroutaka!

    OdpowiedzUsuń