środa, 8 lipca 2009

Stephenie Meyer "Zmierzch"

Obiecałam Młodej, że to napiszę.
"Mamo, napisz , że czytam Salingera , Vonneguta , Marqueza i że ostrzegałam Cię kładąc tę książkę na stole. I niekoniecznie musisz pisać,że czytałam ją jednym tchem przez półtora dnia, nie mówiąc już o kolejnych częściach" Napisałam, jestem w porządku ;)
Cóż , właściwie to jest okropny wstyd przyznać się do tej lektury. To beznadziejna książka. Wszystko w niej jest zupełnie nie dla mnie. Temat : miłość ( odwzajemniona , o matko ! ) do wampira. Główna bohaterka : siedemnastolatka. Narracja, składnia , język : poprawne, ale nic specjalnego. Fabuła : rozwleczona. Dialogi wampira i siedemnastolatki na temat diety tego pierwszego tak beznadziejne, że prawie śmieszne itp. itd.
I co z tego wszystkiego skoro nieopatrznie otworzyłam tę książkę ,zaczęłam ją czytać i całkiem wsiąkłam. Wprawiła mnie w fantastyczny nastrój, uśmiecham się na myśl o czytaniu dalszych części. Właściwie sama się z siebie śmieję, ale czytam.
Na czym polega magnetyzm tego romansidła? Otóż prawdopodobnie chodzi o to,że wspomniany powyżej wampir jest idealnym facetem. Nierealnym, ale idealnym. Mało,że ma boskie oblicze i klatę, niesamowite umiejętności, jest szarmancki i taktowny,tajemniczy, wrażliwy i powściągliwy , a za razem gwałtowny, silny i opiekuńczy , no i cudownie romantyczny. Wszystko co robi ( może to być np. ratowanie życia ukochanej, pocałunek - cudownie ryzykowny - czy cokolwiek innego) wykonuje właśnie tak,jak każda z nas mogłaby sobie wymarzyć. Właściwie chyba nie jest facetem, ponieważ takich nie ma , choćby się Wam nawet wydawało,że są - moje sporo młodsze i świeżo zakochane koleżanki :))))) Jedyne, co mnie nieco odstręcza od tego idealnego wampira, to fakt,że jednak musi jeść, właściwie pić krew, tak więc poluje na zwierzęta i oczywiście je zabija. No cóż, pomijając ten przykry fakt moja wiedza o wampirach ( zwyczaje, pochodzenie, wrażliwość na słońce itp.) została gruntownie wzmocniona. Ta książka nic, kompletnie nic nie wnosi, nie zostawia żadnej trwałej wartości w pamięci. Za to daje kompletnie nieuzasadnione, bezczelnie cudowne odprężenie i wspaniałe samopoczucie. Jeśli ktoś chce przeczytać to niech wspomni,że ostrzegałam. Cóż, wstyd nie dym, w oczy nie gryzie. Miłej lektury ;)

2 komentarze:

  1. Bardzo piękna recenzja, chyba się skuszę i przeczytam :))) chociaż obecnie wampiry kojarzą mi się głównie z komarami, których na szczęście w tym roku pomimo tego, że leje i leje - jakoś niewiele

    OdpowiedzUsuń
  2. Kaprysiu - czytam i uśmiecham sięsama do siebie!
    A moze do Ciebie...
    Książki nie czytałam i pewnie jednak nie skorzytam, jednak nasłuchałam się o niej od mojej znajomej (14 latki, zakochanej w tej lekturze!)
    ..Tak sobie myślę, że nie zawsze musimy czytać mądre książki, prawda?! Czasem potrzeba nam zwykłego czytania, rześlizgiwania się przez kolejne wersety z poczuciem miłej relaksacji :)
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń