środa, 25 lipca 2012

Chmury.

W tym roku urlop mnie zaskoczył;) Musiało być już i teraz, albo wcale, więc było już i teraz. Misterne plany runęły w gruzy, ale okazało się, że w zaprzyjaźnionej kaszubskiej stanicy czeka na nas żaglówka.
Co prawda starsi ludzie powinni pływać nowoczesnymi jachtami, w których żagle same się rolują, są wyposażone w silniki i inne takie, ale chcąc mieć to wszystko, jacht czarteruje się z wyprzedzeniem. Na nas czekał zacny Nesh, który ma już swoje lata i brak w nim nowoczesnych udogodnień, ale za to lekko chodzi w nim miecz, ma dużą, wygodną kabinę i baliowatą, bezpieczną konstrukcję.
Własny żeglujący domek, jeziora i las, a do tego absolutna cisza i spokój przy wyspach kaszubskiego krzyża, całkowicie wystarcza kaprysiom do szczęścia.
Zaskoczyła nas też pogoda. Do wyjazdu pakowaliśmy się w upale, a Kaszuby powitały nas chłodem, za to wiało solidnie, a wiatr przeganiał nam nad głowami chmury. Nie mogłam się na nie napatrzeć i chociaż czasem z nich padało i tak mnie zachwycały. Pierwszy z serii urlopowych postów poświęcam więc im w całości:)
W południe pozornie niegroźne i malownicze, wieczorem zasnuwały już całe niebo,
które w blasku zachodzącego słońca płonęło niezwykłą łuną, zapowiadającą kolejny pochmurny, wietrzny i burzowy dzień,
co żeglarzowi w niczym nie przeszkadzało w wędkowaniu:)
Rano otwierałam luk na dziobie i leżąc jeszcze na koi patrzyłam jak wiatr goni je po niebie.  
Czasem też zza niskich, zwiastujących deszcz cumulonimbusów pokazywały się rozwiane i delikatne strzępki wyższych pięter chmur stratocumulus i cirrostratus, które z kolei zwiastowały niezmienność kapryśnej pogody, ale za to wyglądały fantastycznie.

Często po kilku godzinach ustępowały jednak miejsca niskim burzowym chmurom niosącym gwałtowne szkwały i deszcz,
by znowu pod wieczór rozwiać się w malownicze obłoki,
a innego dnia w bezwietrznej ciszy zasnuć niebo i odbijać się w gładkiej tafli jeziora,
 aż do kolejnego zachodu słońca.

Chmury towarzyszyły nam też w drodze powrotnej, która tym razem trwała trzy dni. Coraz mniej gęste i groźne, zapowiadające poprawę pogody, bo przecież jest ogólnie wiadome, że jak kaprysie pływają po rzekach lub jeziorach, wszystko jedno czym, to musi padać i być zimno;) Mimo wszystko miło było zwiedzać omijane zazwyczaj miasta i miasteczka przy słońcu i ładnej pogodzie. Ale o tym już w którymś kolejnym urlopowym poście, a jak zwykle pewnie będzie ich kilka, tylko za jakiś czas, bo dziś jestem tylko przelotem i na chwilę. Ku uciesze stęsknionego kota, jutro rano ruszamy na działkę:)
Tam też bywają ciekawe chmury. Proszę bardzo, takie na przykład. Brrr.
Tym razem niestety nie ma takich cudów, żebym zdołała nadrobić blogowe zaległości. Przed wyjazdem nie zdążyłam z żadnym wpisem, Wasze blogi przeglądać będę pewnie z miesiąc, a tematów do swojego, przy aktualnej częstotliwości publikowania postów, wystarczy mi do grudnia, ale zaraz po powrocie z działki obiecuję, że będę się starać.
A jeśli urlop jeszcze przed Wami, to umówmy się, że chmury zostają w kapryśniku, a dla Was już tylko piękne słońce i błękitne niebo:)

27 komentarzy:

  1. Kaprysiu-kapryśna ta pogoda:)))chmury chyba chciały stanąć wraz z tobą w kapryśne konkury:))-piękne:)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kaprysia wróciła, hura:-)))) Potem przeczytam, bo muszę lecieć (mam na sobie naszyjnik z Twojego przepisu;-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porobiłaś zachwycające zdjęcia i nie dziwię się, że tak się zachwycałaś chmurami! Myślę, że po takich widokach masz naładowaną dusze dobrą energią na cały rok! Czekam na więcej:)

      Usuń
  3. Cieszę się ogromnie, że jednak udało się Wam wyrwać na jeziora:)))) Piękne te chmury choć czasami groźne. Będę czekać na kolejne wakacyjne posty:) A Mrautusię proszę wydrapać i wytulić ode mnie :) Bawcie się dobrze na działce:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne wakacje, piękne zdjęcia.
    Oj przypomniało mi się jak to się żeglowało, nawet tygodniami.
    Może w tym roku trochę też się uda, choć w górach.
    Mrautak z Wami też wojażowała? Miłek ostatnio miał spacer nad jeziorowy, wcale nie boi się wody.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe widoki nam zaprezentowałaś !!!!
    Pozazdrościć kaprysiowej przygody ;-)
    Zaległościami się nie martw, powoli nadrobisz,wypoczynek jest ważny !!!!
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  6. Już się martwiłam :) czyżbyś z drogowcami się zamieniła? Ich zima nie zaskoczyła, a Ciebie urlop owszem? :P ale czasem tak jest najlepiej :) cieszę się, że dobrze się bawiliście!

    Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za paczuszkę! Bardzo :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano tak, po urlopie szaleć nie należy ;D stopniowo się wdrażać :) owszem!

      Usuń
  7. Chyba rzeczywiście chmury zostały w kapryśniku - niebo dziś błękitne i niemal bezchmurne.
    Piękne zdjęcia!
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ochh, zazdroszczę tych zachodów słońca ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chmury to również nasza miłość :)))Cudne chwile zatrzymałaś :))) I żeglowania też troszkę zazdroszczę - miłego odpoczywania na działce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, zachwycilas mnie tymi zdjeciami. Urlop moze w ostatniej chwili ale jednak udany chyba, bo bylas poza domem i robilas co chcialas, a teraz masz co wspominac :)

    Wreszcie i ja rozpoczelam swj urlop, niestety w domku.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna kolekcja chmur! Aż zazdroszczę, bo mój tegoroczny urlop to lato z chorym kotem. Wyjazd - jeśli się zdarzy - to na krótko.

    Pozdrowienia ślę, Kaprysiu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kaprysiu, a ja pływałam dziś kajakiem.. i spoglądałam w zmieniające się niebo :)
    ..rozmarzyć się można, a już na pewno Ty Kaprysiu w sercu nosisz piękne wspomnienia.. i ta cisza! ..i niebo błękitne.. i korowód chmur.. cudnie.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham słońce ale z każdym rokiem jakby bardziej z perspektywy cienia. Chmury też lubię, niebo bez nich jest nudne. Wprawdzie przeważnie zwiastują deszcz ale co tam. Cudownie jest w piękny letni leżeć sobie i gapić się na nie, totalny błogostan i szczęście, kiedy nic nie pogania i można się spokojnie zaniemyślić ;)).

    OdpowiedzUsuń
  15. przecudnie :) :) :) sama bylam pod zaglami na mazurach choc pogoda byla jak na zamowienie, bylo wesolo i komary w dupe ciely ,ale juz mnie nikt pod zagle nie zagoni ;) ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajnie tak żaglować, nawet jak pogoda płata figle.
    Zdjęcia bardzo malownicze, wygląda że trochę wypoczęłaś i podziawałaś naturę. Zazdroszczę, bo mnie w tym roku chyba wakacje ominą.
    Buziaki:))

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepiękne te chmury! Uwielbiam takie foty:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham żagle najbardziej na świecie i od dawna marzę o takich wakacjach, szczęściaro:) Marny kajaczek w maju i to wszystko w tym roku, niestety...
    Zazdroszczę...Nawet bardzo zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
  19. Kaprysiu, tyle sobie i Tobie zadałam zachodu, a Ciebie u mnie nie ma:(((

    OdpowiedzUsuń
  20. Kaprysiu, tylko takie coś znalazłam:

    http://support.google.com/blogger/bin/answer.py?hl=pl&answer=41641&ctx=cb&src=cb&cbid=hsv69crs32w9&cbrank=0

    Ja jetem raczej matołek komputerowy więc zupełnie nie wiem jak Ci pomóc:(

    OdpowiedzUsuń
  21. Kilka razy Twoje zdjęcia obejrzałam ... cudowne niebo no i te chmury! Świetne!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ach, ach, ach jakie cudowne niebo udało Ci się uchwycić! REWELACYJNE zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń