wtorek, 3 maja 2011

Maj

Jak to się stało, że już maj?
Za kilka dni minie dwa lata odkąd zamieściłam pierwszego posta. Pomyślałam, że jeśli dziś nie opublikuję choć kilku słów i zdjęć, to do bloga być może już nie wrócę.
Jestem znużona. To chyba najodpowiedniejsze określenie. 
Zbyt wiele spraw mnie martwi, zabiera zapał i czas na blogowe przyjemnostki. Wiosna w tym roku dokuczyła mi wyjątkowo.
Mam takie odczucie, że całą energię potrzebną drzewom do zmiany malutkich rachitycznych listeczków w duże normalne liście zabrała ode mnie. Nie od dziś za sobą nie przepadamy. Królewna wiochna i królewicz kwiecień od zawsze działali mi na nerwy;)
Pomimo, że plany i pomysły na zmiany poszły precz w kąt, coś tam czasem obkleję, coś przeczytam, głaszczę kota i z niechęcią myślę o kolejnym dniu.
Biedną Mrautak pozbawiłam atrybutów płci. Zapewne nigdy mi tego nie wybaczy. Ja bym nie wybaczyła. Gryzie mnie częściej i mniej się przytula. Rozumiem.
Łykam różne mało skuteczne tabletki i zastanawiam się jaki sens ma opisywanie na forum smutków. Blog powinien tchnąć optymizmem, zapałem, humorem i inspiracjami.
Albo prowokować, intrygować i pobudzać, ale w żadnym wypadku nie powinno się w nim smędzić i nudzić. A już szczególnie nudzić siebie;)
Nie warto czytać nudnego kapryśnika. Warto przeczytać dobrą książkę. 
Na przykład "Chłopca z latawcem" Khaleda Hosseiniego.
O tej i innych książkach napiszę może innym razem, a teraz już tylko zdjęcia ostatnich obklejonych korali dla mnie na pociechę, kota dla urozmaicenia i mojej czarnej melancholii z odrobiną czerwieni zamkniętej w koralach dla dziecka.



18 komentarzy:

  1. Kaprysiu - te wspaniałe zielone drzewa na pewno wkrótce oddadzą nam swoja energię. Piszę: "nam", bo też czuję się znużona... Mrautak - jak zawsze - urocza! Będzie jej lepiej po tej operacji... :-) A blog niech czasem nudzi - najważniejsze, żeby był szczery i prawdziwy! A Twój taki jest... Pozdrawiamy Cię ciepło: Beata i Tymek! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że jesteś, Kaprysiu! ;-) Mimo melancholii... Nie tylko Tobie dokuczyła ta wiosna, więc rozumiem Twoje znużenie... Ono minie. Fochy Mrautak także, przecież nie wyrządziłaś jej krzywdy, tylko to, co trzeba było... Szepnij jej ode mnie do uszka...
    A korale- wspaniałe, soczyste, energetyczne! Niech Ci przekażą choć część dobrych sił!
    Ściskam czule!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem Cię dobrze, Kasiu, często miewam podobne mysli. Trzymaj się cieplutko i jednak czasem skrobnij słówko. A wiosna szybko przeistoczy się w słoneczne i pełne radości lato, zobaczysz. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kaprysiu. Nareszcie!!!!! Wiedziałam, ze wrócisz. Pisz o czym chcesz, marudź i nudź do woli, tylko tak całkiem nie znikaj! Jak nie piszesz to dopiero nudno się robi. Pierwsze korale i bransoletka raczej radosne. A wiosna? Właśnie wróciła zima! Całusy i pozdrowionka dla pociechy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze przeczytać Wasze komentarze. Ściskam Was i dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Są dni i dniska, które chciałoby się pogrzebać. U mnie niesie je, koniec maja.
    Cieszę się, że jesteś i twoja Mrautak, która na pewno Ci wybaczy (znam to z autopsji, której mi bardzo brakuje).
    Patrz do przodu, to pomaga nie myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  7. No wreszcie! Czekałam, aż obudzisz się z tego zimowego snu!!! Po pobudce nie zawsze humor od razu dopisuje, ale z pewnością znajdzie się kilka powodów, dla których warto się uśmiechnąć :-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapomniałam korale są obłędne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Na szczęście Kaprysiu kwiecień już za nami i może Twoje smutki odejdą wraz z nadejściem maja czego życzę Ci z całego serca.A korale zrobiłaś cudne czerwono czarne ,mój ulubiony zestaw kolorystyczny i super dobrane dodatki.Przesyłam głaski dla Mrautaka,masz sliczną koteczkę :) i pozdrowiam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zgadzam się, że blog ma być polukrowany! Czym by był Kapryśnik bez kapryszenia?? Czasem trzeba posmucić i ponarzekać, żeby było bardziej realistycznie, no i oczyszczająco :)
    A skoro wiosna jest be, to pewnie lato wynagrodzi wszystkie z nią męki. Tego życzę!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kaprysiu znużona i zmartwiona. Też takie dylematy blogowe miewam, bo ten świat jednak jest inny od rzeczywistego, kolorowy, wesoły, nieraz przelukrowany i człowiekowi żal psuć tę idyllę smuteczkami i problemami. Wtedy milczy, nic nie pisze. Ale pomyślałam sobie, że w końcu blog to nasz świat, ze wszystkimi uczuciami i tymi dobrymi i tymi złymi. No to gdzież jeśli nie na blogu? Przecież jeśli ktoś nie zechce czytać, to po prostu kliknie sobie w ten mały krzyżyk po prawej stronie i nie będzie musiał zaglądać w nasze smuteczki. A dla nas to będzie forma psychoterapii. Wszak chyba lepiej na blogu się wyżyć, wypłakać czy wykrzyczeć, niż nosić to w sobie wrzody hodując, albo, co gorsza, dręczyć rodzinę, bo pod ręką jest. Nielubiany przez Ciebie kwiecień masz już z głowy, życzę Ci, żeby i wiosna szybko minęła (nam może się dłużyć :)) a z nią Twoje kłopoty. Ściskam nie tylko dla rozgrzewki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kaprysiu, każdy wpis jest ważny, bo jest Twój, o Tobie i Twoim życiu, a życie... wiadomo, najczęściej nie rozpieszcza. Niech się majowe niebo nad Tobą wypogodzi. Trzymam kciuki. Mocno!

    OdpowiedzUsuń
  13. Proponuję zmienić Kapryśnik na Zrzędzalnik i wtedy blog z czystym sumieniem stanie się inspiracją!Ucałuj biedną malutką Marautak:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Te piękne oczy napewno Tobie wybaczą ;-)
    Kochana nie martw się wszystkim na zapas czasami tak bywa...weź głęboi oddech i pomyśl o czymś przyjemnym a jak masz ochotę to zapraszam na Candy do siebie ;-)
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję Wam za odwiedziny i ciepłe słowa:) I chociaż jak mawia moja przesympatyczna kuzynka " Lepiej to już było" ;))) to w miarę możliwości postaram się zajrzeć do Waszych blogów. Serdeczności przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kaprysiu nie Ty jedna masz problemy z... przeroznymi sprawami!!! To marne pocieszenie, ale zawsze jakies tam.
    A wiosna, coz wszystkim nam dokopala i kopie... moje piekne jesienia posadzone roslinki zime przetrwaly a teraz kiedy im pierwsze listki wyrosly po prostu wymarzly,i nie wiem czy cos z nich bedzie... zal i smutek.

    Bardzo milo zobaczyc Twoje prace, te sliczne korale no i Twoja kotke wyciagnieta na kanapie :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Eee... no Kaprysiu... ależ kochamy Cię!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja nie wiem jak to się dzieje, że nie widzę nowych postów:( Mam nadzieję, że kiedy piszę ten komentarz to smutasy zaszyły się w ciemny kąt. Trzymam kciuki za Ciebie i Mrautak:))) Korale "bezzmiennie" przepiękne:)

    OdpowiedzUsuń