czwartek, 25 sierpnia 2011

Dactylopius coccus - reaktywacja i senne fotomrautaki.

Z bloggerem nie żyjemy najlepiej. Jak nie muszę, to mu w opcjach i możliwościach najróżniejszych bez potrzeby nie grzebię.
Ale znowu pada, Mrautak bardzo miło towarzyszy mi na tyłach laptopa, a czort jakiś podszepnął, żeby zajrzeć do statystyk.
A tam zobaczyłam, że najczęściej czytanym i otwieranym moim postem jest Dactylopius coccus, czyli post zawierający treści drastyczne.
Skoro tyle osób ciągle go czyta, to i ja też postanowiłam tam zajrzeć. A tu niespodzianka: zamieszczone w tekście aktywne linki do Kubusiów nie przekierowują już na stronę producenta. Strona w dawnej formie przestała istnieć. Na nowej ślicznej stronie Tymbarku próżno będziecie szukać składu soków, są tam teraz umieszczone jedynie informacje o ich wartości odżywczej, zniknął też z oferty sok pomarańczowy z dodatkiem czerwonych pomarańczy z Sycylii;)*
Za to na stronie z Kubusiami sok z truskawkami jest, ale składu też nie ma. Żadnego;))) 
Ciekawa sprawa:) Doprawdy intrygująca;) 
Ja powyższe fakty zostawiam bez komentarza, ponieważ każdy może zdecydować sam, co kupuje i od którego producenta. 
Jak wspominałam moje pożycie z bloggerem i tak już nie układa się najlepiej, niby w spiskową teorię dziejów nie wierzę, ale przyzwyczaiłam się do pisania, zaprzyjaźniłam z niejedną wirtualną duszą i wolałabym, żeby mi się blog jakoś psiejsko-czarodziesko nie wykrzaczył;))
Dla ścisłości przekazu w tekście posta o robakach w soku zamieściłam postscriptum, a ponieważ znowu leje jak z cebra, na wycieczkę poznawczą do sklepu, z dużym wyborem różnych kolorowych soków, wybiorę się może jutro, bo bardzo jestem ciekawa, co takiego teraz znajduje się w informacjach na opakowaniach:) 
W taką pogodę, jak dziś, zamiast chodzić po sklepach i śledzić koszenilę, lepiej wcześnie iść spać. Jak Mrautak:)
Dla wszystkich  zaglądających kilka sennych fotomrautaków:


Dobranoc:)
* sok pomarańczowy z dodatkiem czerwonych pomarańczy czarodziejsko się pojawił, ale składu nie ma nadal;))) 21.02.2012r.

14 komentarzy:

  1. jakie ma piekne lapki :) :) pwenie za duzo powiedzialas i zamkneli strone hahahah

    OdpowiedzUsuń
  2. Łapki identyczne! I leży za laptopem jak mój Ździebko... Co tam koszenile - można pić wodę ;)Ale oszustwo jakby wkurza...

    OdpowiedzUsuń
  3. U moje też łapki identyczne, tylko białość więcej przechodzi w czerń, i nosek zamiast różowego smolisty.
    Też śpi całymi dniami bo ząbkuje. Za to o świcie zapomina o bólu i przekazuje go na bliźnich.
    O sokach nie wiem o co chodzi i nie mogę się wczytywać, bo zwala mnie z nóg.
    Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodkich, miłych, kolorowych snów, bo... weekend tuż, tuż, co akurat Mrautak niewiele obchodzi. Szczęściara! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj ojjjj cudne różowe podusie :))))))))

    Co tam soki, nie chcę straszyć, ale robalowe barwniki są wszędzie i chcąc ich uniknąć, trzeba zrezygnować z większości czerwonych, pomarańczowych, a nawet niektórych żółtych produktów. A co mnie bawi najbardziej: widząc na opakowaniu śliczne stwierdzenie "tylko naturalne barwniki" możemy być pewni, że są tam właśnie koszenile. W końcu nie da się zaprzeczyć- sama naturalność! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajrzałam do tekstu o koszenilli, bo go jeszcze nie czytałam. Rozumiem Twoje intencje i oczywiście popieram nasze prawo do ŚWIADOMEGO wyboru. A dla brzydzących się" różnych robali: czy myślicie,że podczas robienia domowych soczków nie "przerobicie" żadnej zabłąkanej mszycy czy owocówki?! A Mrautak cudnie sobie śpi! Chyba wszystkie koty lubią leżeć za laptopem - mój się na dodatek pcha na klawiaturę!
    Pozdrawiam. Ninka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Coz za przeslodki kociak, az sie chce go wysciskac.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż żałuję że wczesniej nie dotarłam do wspominanego postu. Nie mniej wolę przypadkową owocówkę we własnym soku, niż oszustwo z premedytacją !!! Kocio słodziak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie blogger też coś ostatnio nie lubi. Trudno...
    Mrautakowe stópki takie nieskazitelne... widać, że nieczęsto bywa poza domem. Moje kociaki mają łapki znoszone i poniszczone :-(
    Soków sklepowych nie piję, więc nie jestem wzburzona. Tylko czerwone wytrawne - lub pół-...
    Ściskam Cię czule, Kaprysiu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Popieram Inkwizycję - czerwone wytrawne - zawsze. Niestety to popularniejsze często jest zbierane przemysłowo i podobno winogronka są kiepsko czyszczone, co skutkuje dodatkiem do zawartości myszek, pajączków i rozmaitego robactwa. Ale kto by się przejmował... ;))) Mój Gutesław, szorstki jamnik, jako szczeniak jeszcze nie wychodzący na dwór też miał takie jasne, mięciutkie poduszeczki. Ale to było 16 lat temu buuu. Pozdrawiam
    PS. A o niewygodnych rzeczach lepiej nie pisać, prawda? Cicho sza i wszystko ok

    OdpowiedzUsuń
  11. Mrautaczek wygląda na tych zdjęciach zupełnie jak mój Puszek. Pozdrawiam bardzo naturalnie znad butelki wody

    OdpowiedzUsuń
  12. No, prawie zachciało mi się kotka:))

    OdpowiedzUsuń
  13. ;) witam po przerwie :) widzę, że się pozytywniej zrobiło :) bardzo mnie to cieszy! Mam nadzieję, że u Was już dobrze :)

    Miłego przytulania kociaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mrautak jak zawsze urocza... :-)

    OdpowiedzUsuń