środa, 17 sierpnia 2011

Jednak urlop.

Schyłek lata i koniec krótkiego urlopu.
Korzystając z kilku ciepłych i słonecznych dni, bez planów i ustaleń, uciekliśmy nad morze.
Morskie kurorty to nie są miejsca, które kaprysie lubią najbardziej, ale ten rok tak mi dokuczył, że marzyłam tylko o tym, żeby móc leżeć cały dzień na słońcu i nie myśleć o niczym.
Plaża nadaje się do tego bardzo dobrze, a jakimś cudem czekało na nas, dostępne od już, wygodne lokum nad samą wodą w Krynicy Morskiej.
Na plażę jeździliśmy jednak kilka kilometrów dalej, była z to cudownie czysta i pusta.

Po kilku dniach leżenia plackiem, spieczeni i nieco znudzeni zaczęliśmy wędrować.
Najpierw na wschód, gdzie po kilku kilometrach skończyła się nam Polska,
a potem na zachód, aż do ujścia Wisły do morza w Mikoszewie.
Tam przeprawiliśmy się promem przez przekop Wisły,
który jednak nie wszystkim przypadł do gustu ;) 
i odwiedziliśmy urokliwą gdańską Starówkę.
  
Chodziliśmy pomiędzy straganami Jarmarku Dominikańskiego,
 
 
żeby na koniec jednak wrócić na plażę, z której ostatniego dnia wygoniły nas granatowe chmury kolejnego deszczowego frontu;)
 
Nie dokarmialiśmy też dzików, 
chociaż bardzo prosiły:)  
Pozachwycaliśmy się Zalewem Wiślanym
i pochylniami kanału Ostródzko -Elbląskiego, jedynej konstrukcji hydrotechnicznej dzięki , której stateczki naprawdę płyną po łąkach:)

I po urlopie:)
Czy odpoczęłam? Troszeczkę, ale dobre i to. 
Mrautak czas naszego wyjazdu spędziła z wizytą u Młodych, wracała niechętnie, ale już przypomniała sobie o naszym codziennym kwadransie mrautaczenia z przytulankami:)
Dobry znak, to to, że wraca spokój. Zaczęły mnie kusić gliniane paciorki, wypalanki, dłubanki itp.
Coś nawet już zaczęłam dłubać, ale pokażę jak nadłubię więcej, a teraz pozaglądam do Was, bo zaległości mam całe morze;)
I jeszcze raz, wszystkim blogowym przyjaciółkom, które zostawiły ciepłe i serdeczne słowa otuchy pod poprzednim postem, najserdeczniej Dziękuję.

11 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia, kaprysiu! :-) Oj, bardzo tęsknię za Gdańskiem, ale chyba w tym roku nie uda się nawet krótka wizyta nad morzem... Pozdrawiam serdecznie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A wiesz, Kaprysiu - właśnie myślałam o Tobie ;-) Zastanawiałam się, czy gdzieś wyjechałaś i trochę wypoczęłaś... i oto jest post! Tym bardziej się cieszę, bo sama ostatnio popadłam w jakiś marazm i rozpaczliwie szukam inspiracji do działania ;-) Czyli: skoro inni dają radę, to i ja muszę się pozbierać ;-))
    Pomijając prosty fakt, że Cię tu brakowało... ;-)
    Ściskam czule!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że wypoczęłaś. Rok temu byłam nad takim pustym polskim morzem i dlatego mi się podobało. Zalew widziałam tylko raz, od strony Fromborku, widok był fenomenalny. Szkoda, że nie prosiłam Cię o pozdrówki dla mojego ukochanego Gdańska. Często tam bywałam.
    Myślę cały czas o Tobie, mam nadzieję, że po przetrwaniu rozpoczęcia roku szkolnego, będę miała chwilę oddechu i wreszcie dotrzymam obietnicy. Jest to dla mnie niezwykle frustrujące. No cóż jestem zodiakalną panną.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo... rzeczywiście byłaś po drugiej stronie zatoki! Do Krynicy i Piasków też jeździmy, bo bliżej, ale już na wyprawę do Gdańska trudno mego Męża namówić ;)

    Fajne klimaty, Kaprysiu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne te łódki na trawie i te zachody słońca i kramy malownicze w Gdańsku, ale ... dobrze, że już wróciłaś i zaczniesz kulać i wypalać i łączyć to wszystko w biżu-cudowności.Buuuuuuuuuziak.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Stateczki płynące po łąkach..." Zachwyciłam się. Dużo spokoju i powakacyjnego luzu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie Kaprysiu, że udało się Wam wyrwać dla siebie chociaż kawałek lata. Wiem, że w tym roku było Ci to szczególnie potrzebne. Okolice Krynicy a jeszcze bardziej Jantaru to mój ukochany kawałek wybrzeża, spacerowanie kilometrami i zbieranie bursztynów, to dla mnie ulubione nadmorskie zajęcia. Ja niestety w tym roku w Warszawie... ale warto było :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przepiekne sa plaze bez turystow ,tak to mozna w pelni podziwiac piekno, no i te dzbanki czy czajniki cudowne jak ja lubie takie naczynia, pewnie kupowalabym je bez liki gdyby sie tak szybko miejsce nie zapelnialy,bardzo podoba mi sie Twoj komentarz,bo jest wlasnie rozwazny,po prostu przyjmujesz do wiadomosci ze tak jest i juz :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny urlop nawet krótki. Fajnie że się oderwałaś trochę i odpoczęłaś. Lubię morze uspokaja mnie i ma dobroczynny wpływ na mój układ nerwowy. Fala za falą. Normalnie w życiu nienawidzę monotonii, ale nad morzem mi ona nie przeszkadza. Pozdrawiam serdecznie. Nie było mnie na necie jak pisałaś ostatniego posta. Ale nie umiem też powiedzieć niczego mądrego w takich razach. Przychodzą mi na myśl tylko same oklepane banały. Te same które mnie tak drażniły w ustach innych kiedy zmarł mój tata. Wiem więc że lepiej ich nie powtarzać. Może powiem tylko , ze życzę Ci dużo spokoju i odpoczynku. Całusy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kaprysiu, proszę zaadoptuj mnie na wakacje. Leżałabym sobie w cieniu albo pluskała na płyciznie z cicha.:))) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jako nastolatka wakacje spędzałam często w Krynicy Morskiej - mam tam rodzinę, fascynował mnie ten "koniec" Polski, tam też poznałam mojego męża :-) Pochylnie mam zaliczone onegdaj:-) Jarmarku w tym roku nie odwiedziłam, ale dzięki Twojej wakacyjnej relacji wróciły miłe wspomnienia :-)

    OdpowiedzUsuń