poniedziałek, 18 października 2010

Diabelskie korale



Dziś kolejne korale z leniwej serii;) 
Nie ma przy nich zbyt dużo pracy, ponieważ wykorzystuję w nich elementy ceramiczne zrobione wcześniej i gotowe półprodukty do wyrobu biżuterii. Przy chronicznym zabieganiu to jedyny sposób, żeby mimo wszystko jednak czasem coś zrobić;)
Tym razem gorące, czerwono brązowe. Z lawą, ceramiką, metalowymi przekładkami i koralami. Naszyjnik na rozgrzewkę;)

Na zimny dzień, na pochmurne niebo, na zamarzającą mżawkę, na smuteczki.
Energetyzujące, przeciwdepresyjne, wulkaniczne, mało wytworne, niesforne i niepokojące. 
Z piekła rodem;)
Zdecydowanie do sweterkowych brązów, których mam w szafie najwięcej.
Prawda, że ta koralowa seria robi się nudna ? 
Koniecznie muszę poszukać jakiegoś kontrowersyjnego tematu i zburzyć tę koralową monotonię:)
Coś z polityki (jeszcze nie było), o robakach w jedzeniu (już było), jakieś inne drastyczne  tematy? ;)))

sobota, 16 października 2010

Jesienne korale 2 :)


Zimno. Słonecznie, ale zimno. 
Etatowi zapowiadacze pogody straszą. Za dzień, za chwilę, deszcz, mróz, śnieg. Na razie lodowaty wiatr przegania szare chmury, ale rano w kałuży srebrzy się cienka warstwa lodu. 
Pewnie w końcu, któregoś dnia szare chmury zgranatowieją i sypnie z nich perlisty, zamarzający deszcz.
Pozbierałam i zamknęłam na srebrnej lince ten lód, deszcz i chmury.
Zimny naszyjnik był mi potrzebny na takie dni jak ostatnio, kiedy zgrzana biegam pomiędzy pracą i domem.
Trochę chłodu, spokoju i odpoczynku. Tak:)



wtorek, 5 października 2010

Jesienne korale:)

 
Zachciało mi się jesiennych korali.
Takich, w których będzie zamknięte ciepło i słońce. Połączyłam brązowo-beżowe miękkie wełniane kule z bursztynem, srebrem i lawą.
Srebrne przekładki jak lustra zamykają w bursztynkach promienie słońca, filc je otula, a lawa podgrzewa i izoluje. 
Są więc ciepłe.
Takie w sam raz do sweterka na słoneczne, choć zimne jesienne dni:)


Jutro też zrobię sobie jakąś przyjemność i może jeszcze dla kogoś miłego:)

niedziela, 3 października 2010

Ceramiczne korale i kocie rządy.

Każde korale, filcowa kulka czy kwiatek powstają teraz w asyście Mrautak.
Kolorowe ceramiczne koraliki, miękkie filcowe kulki, rzemyki, linki i zameczki obu nam bardzo się podobają:)
Zwykle mamy różne zdania na temat kompozycji kolorów i kolejności koralików, tak więc wszystko co jakimś cudem uda mi się zrobić jest efektem kompromisu i współpracy.
Powstało troszkę filcowych kulek, kilka kwiatków i naszyjniki, głównie ceramiczne. 
Większość elementów ceramicznych pochodzi już z nowego wypału, część kupiłam - czyli wszystkie równiutkie kuleczki (te samodzielnie robione zawsze są nieregularne i każdy element jest troszkę inny. Nie są też równomiernie poszkliwione, co moim zdaniem dodaje im uroku).
W zielonym naszyjniku dodałam jaspis i filc, w pomarańczowo-żółtym srebro, w granatowo-pomarańczowym filc połączyłam z własną ceramiką, czerwony jest w większości z kupionych elementów i lawy, a turkusowy z lepionych przeze mnie.
Ostatnie fotografie nie pozostawiają wątpliwości, która z nas ostatecznie ustala koralowe trendy i rządzi w domu miękką łapką:)
Kot, z kotem, kotu, o kocie.
Tak płyną nasze dni, a czuły dotyk różowego noska i głośne mrrrrrauuu rekompensuje z nawiązką poszukiwania na czworakach brakujących elementów do naszyjników:)