czwartek, 22 października 2009

Zupa

Kapryszę tu sobie od paru miesięcy. Lubię pisać, a że natura próżna to i publikuję. Miało być o dekoracjach, decoupage, kwiatkach, robótkach i ozdóbkach, a tu zrobił się blogowy nieskładnik.
Po krytycznym przejrzeniu kapryśnikowych "kartek" przypomniał mi się stary szmonces ze zbioru Horacego Safrina :
"Przychodzi zatroskany Żyd do rabina i skarży się :
Ach , Rebe jaki ja mam straszny problem z zięciem! On nie umie pić wódki i nie umie grać w karty!
Nu, to chyba dobrze! odpowiada zdziwiony rabin,

Rebe , jakie dobrze?! On nie umie pić i pije , on nie umie grać i gra!"

Porządnie pisany blog powinien trzymać się przyjętej konwencji.

Mój się nie trzyma. Kaprysie są grymaśne i niekonsekwentne.
I tak oto kręcą mi się po postach ,a to wampiry, a to zielone stworki i jeszcze jakieś rogaliki. Trudno. Były rogaliki będzie i zupa.

Nie moja. Nie jestem taka zdolna i twórcza kulinarnie, niestety .
Zupa jest dziełem Małgosi i zasługuje na własne miejsce w kapryśniku.  
Wspaniały smak i aromat dały jej duszona cebulka i świeży imbir.




Oto przepis użyczony przez autorkę tego zupnego poematu :

Udusić na maśle trzy cebulki, dodać trochę wywaru warzywnego, dynię, jeden "ludzik" obranego imbiru i dusić razem do miękkości. Potem zmiksować i już gotowe.
Drobny ptysiowy groszek i kleksy z kwaśnej śmietany dopełniają wykwintny smak całości.
Pysznie smakuje i rozgrzewa. Smacznego !

5 komentarzy:

  1. U mnie Kaprysiu w takim razie brak konsekwencji do potęgi.. choć przyznam szczerze, że z założenia wiedziałam, że tak będzie - odrobina poezji, kilka przemyśleń, zachwytów.. zdjęć zatrzymujących chwile, które cieszą.. a i zabawa w malego dekoratora :) słowem - wszystko co mnie cieszy i dotyka..
    A u Ciebie - jeśli to wszystko wyraża Twoje wnętrze - to super :)

    Co do zupki - dyniowej jeszcze nigdy nie gotowałam - a sezon na dynie w pełni :) zatei i ja musze skorzystać i zupę ugotować :) Dziękuję za inspirację i pozdrawiam cieplutko!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tym wyrażaniem wnętrza, to też nie jestem przekonana , czy chcę to robić. Ale skoro trochę wyrażam, to już trudno;)))
    Dziękuję za komentarz Aniu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy monotematyczne blogi są takie najciekawsze. Przecież książka o jednym tylko wątku byłaby nudna i niestrawna. Jeśli miło się do Ciebie zagląda i jest się ciekawym, co też ta Kaprysia nowego wymyśli i pokaże, to chyba ok, prawda? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, jaka udana prowokacja i sposób, żeby człowieka pochwalili ;)))
    Dziękuję Ewciu i buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, że porządnie pisany blog powinien trzymać się przyjętej konwencji. Co jednak, gdy motywem przewodnim, ba! - nazwą bloga jest "Kapryśnik"? Wyższa inteligencja tak to wszystko sobie zaplanować ;) W kontekście szmoncesów rzekłabym... żydowska głowa :)

    OdpowiedzUsuń