niedziela, 4 listopada 2012

Błogi listopad.

Mój zwykle taki bywa. Mija letni niepokój i jesienna krzątanina.
Przychodzi uspokojenie. Długie wieczory, ciepły dom, nareszcie czas na bliskość i spotkania.
To dobry miesiąc na wspominanie i porządki. I bardzo dobry na porządki we wspomnieniach;) Lubię je segregować według własnych potrzeb. Na dzisiejszy wieczór wybrałam kilka najprzyjemniejszych.
Oto kilka migawek z minionych tygodni.
Na początek wymarzony skok ze spadochronem z 4 tysięcy metrów sprezentowany na urodziny Starszemu przez Młodą i Starszą, a przy okazji skok Młodej, o tak, żeby skoczyć:)
A to przygotowania:
Lądowanie:
 
Moi bohaterowie:)
I Reksio, który został na kilka dni pod opieką Młodej, a mnie zaraził tęsknotą za zapachem psiego ucha...
 
I jeszcze klika cudownych dni w Nałęczowie sprezentowanych mamie przez ukochaną córeczkę. Bajkowa willa z pakietem zabiegów dla ciała i duszy.
Nie pamiętam, żebym gdziekolwiek i kiedykolwiek tak fantastycznie wypoczęła, jak tam:)
I jeszcze ulubione i noszone przeze mnie prawie bez przerwy uplecione, sznurkowe korale z paciorkami,
i filcowy kwiatek w jesiennych fioletach.
Miło powspominać przeciągając się błogo w fotelu.
I jak tu nie lubić listopadowych porządków we wspomnieniach:)

26 komentarzy:

  1. Skok ze spadochronu to tez moje marzenie! Moja najstarsza dokonala tego i ja jej pozazdroscilam. Zreszta moj dziadek byl spadochroniarzem, wiec powinnam choc raz poznac to uczucie.
    A filcowy kwiatek mnie oczarowal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś wolę przyziemne atrakcje:)Rodzina tylko taka fruwająca:)Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Kaprysiu, na moim blogu czeka na Ciebie niespodzianka, wiec zajrzyj w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ileż to pozytywnych emocji listopad może nieść :)
    A korale, och och!, długo się coś takiego dzierga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większe jeden wieczór, mniejsze dwa, trzy:) Przepis tutaj: http://kaprysnik.blogspot.com/2012/07/mrautak-proponuje-i-pozegnanie.html#comment-form

      Usuń
  4. a wiesz,że ja w żaden sposób nie mogę się skusić na jakiekolwiek spa....samych pięknych wspomnień życzę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było cudownie, tak cudownie,że sama byłam zaskoczona:)

      Usuń
  5. Podziwiam odwagi, skoki z samolotu to nie dla mnie!!!
    Idealna imię dla tego pieska, wypisz, wymaluj bohater kreskówki:))) Korale wspaniałe, pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez wolałam z dołu podziwiać:) Pozdrawiam również:)

      Usuń
  6. Ciepło i ślicznie u Ciebie, Kaprysiu.
    Czy te sznurkowe cuda to Twoja działalność?

    JolkaM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , tak:) Przepis tutaj: http://kaprysnik.blogspot.com/2012/07/mrautak-proponuje-i-pozegnanie.html#comment-form
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Dziękuję, już sobie pooglądałam i poczytałam. Hm, ciekawe, czy uda mi się zebrać w sobie i wydłubać taki ładny naszyjnik, choćby i nieporadny, bo pierwszy. :)

      J.

      Usuń
  7. Skok ze spadochronu, ja jestem w szoku, że ludzie tak na własne życzenie ;-))) "ja siem bojem" .
    Piękne zdjęcia- spa zazdroszczę, koralików i brochy zresztą tez ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Błogi listopad???
    Błogi to Proszę Pani może być tylko MAJ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, maja to ja nie lubię jak nie wiem co. Zmęczona jestem , jak pies, matury i inne takie, pfuj, a romanse majowe to już poza mną, hehehe. Dla mnie niech będzie błogi schyłkowy listopad adekwatnie do życiowego doświadczenia;)

      Usuń
  9. Nie mam lęku wysokości, ale nigdy w życiu, no chyba, żeby to miało warunkować życie. Nawet do samolotu nie wsiądę. Jednak rozumiem ludzie marzenia, mój mąż ma identyczne.
    W Nałęczowie jestem prawie co roku, ostatnimi czasy bardzo często, ze względów rodzinnych. Na moim blogu zdjęciowym mam sporo zdjęć całorocznych. Też tam świetnie wypoczywamy. Mam nadzieję, że fajnie Ci się pławiło w Atrium.
    Korale superowskie, też bym stale nosiła.
    Psiunia urocza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mi było, oj dobrze:) Atrium miałyśmy bez ograniczeń, masaże różne w pakiecie, basen glinki i inne takie, ach. Wybyczyłam się za wszystkie czasy i stwierdziłam,że bardzo to lubię. A to co spaliłyśmy podczas ćwiczeń odjadłyśmy starannie w Karczmie Nałęczowskiej, mniam:)I klimat tam jest cudowny, po kilku dniach zrobiło mi się lepiej w całego człowieka. A Reksio spowodował,że uważniej się rozglądam czy za mną jakieś cztery łapy nie biegną:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Ja też lubię listopad! No ale taaaaakich atrakcji to chyba u mnie nie będzie! :-) Pozdrawiam Cię najcieplej, ciszę się, że jesteś! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozdrowienia:)Nie wiedziałam co napisać pod Twoim postem o św.Gertrudzie... Może gdybym do niej wniosła intencję, to by wysłuchała..
      Pozdrawiam również.

      Usuń
  11. Karysiu jak miło znów Cię czytać. Życie staje się piękniejsze z Tymi Twoimi niezwykłościami. Przekaż gratulacje bohaterom. Zyskali w moich oczach oboje wielki szacun. Zdecydowanie nie zdecydowałabym się na taki ekstremalny skok. Serdecznie życzę Tobie i sobie udanego, słonecznego listopada. I gorącej kawki :)))) Całuski.

    OdpowiedzUsuń
  12. no prosze jak ci dobrze, a ja juz myslalam ze to ty tak smigasz w niebiosach

    OdpowiedzUsuń
  13. Na samą myśl o tym skoku ścisnęło mnie w dołku! Wolę SPA. Troszkę "zazdraszczam", bo sama jakby zapomniałam, że warto się trochę w warunkach uzdrowiskowych zrelaksować ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przegapilam święto - proszę, pokaż Latającemu Jubilatowi najlepsze życzenia - spelnienia wszystkich tych, ktore dostał o czasie i tych, jakich jeszcze sam nie wymyślil!
    Zdrowia i STO LAT!

    Siostra B z bliskimi

    OdpowiedzUsuń