czwartek, 17 stycznia 2013

Pożegnanie z Ninją zwaną Dudusiem.

Po miesięcznym rozstaniu, czułych przymilankach i powitalnych całuskach ze swoją pańcią, Ninja zwana potocznie Dudusiem, wróciła do swojego domku i stęsknionych dwunogów. Korzystając z pięknego niedzielnego słońca zrobiłam jej jeszcze parę pożegnalnych zdjęć.
Tracąc kocie towarzystwo zyskałam trochę wolności i możliwość otwierania okien bez stresu. Zawsze jest coś za coś, a że styczniowe dni wypełnia mi obrzydła i stresująca praca, to trochę wieczornej wolności jest również mile widziane:)
Po dłuższych przerwach w swoich różnorodnych dłubankach zwykle zaczynam od decoupage, bo tak najprościej i najbardziej odstresowująco. Jeszcze w zeszłym tygodniu dotarła do mnie z dawna oczekiwana przesyłka od Agnieszki, a w niej kuszące wieszaki i dodatkowo, w prezencie śliczne serwetki:) Dziękuję Agusiu:)
Czekam teraz na dzień, w którym po powrocie do domu będę miała jeszcze zapał i ochotę na wyciągnięcie serwetek, farby i kleju. 
A wieszaki prezentuje Duduś, ponieważ natychmiast położyła się w miejscu, które fotografowałam. Chyba wszystkie kocice to urodzone modelki:)
Stosik książek przy nocnym stoliczku bardzo stopniał, muszę więc jak najszybciej go uzupełnić o nowe tytuły, a następnym razem napiszę kilka słów o "Miedziance", ponieważ tak jak pisała w komentarzu do poprzedniego posta Inkwizycja, książka jest niezwykła, a dodatkowo przypadek sprawił, że znam osobę, która w latach pięćdziesiątych prawdopodobnie właśnie tam mieszkała.
Muszę poczekać tylko, aż moja droga Krysia przeczyta książkę i znajdziemy czas na dłuższą rozmowę, a wtedy będziemy rozmawiać, i rozmawiać, i rozmawiać...:)

20 komentarzy:

  1. Kaprysiu śliczna ta Dudusia:))a już na pierwszym zdjęciu wygląda obłędnie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłuściutka taka:) A u mnie raczej nie schudła, bo ja bardzo lubię jak zwierzaki są żarte:) Moje wszystkie, jak jeden mąż, były okropnymi niejadkami, więc jak coś chce jeść, to nie żałuję;)

      Usuń
  2. Uważasz, Kaprysiu, ze wieczorne robótki są dobrym antidotum na obrzydłą i stresującą pracę? ;-) Ja jakoś nie mogę z siebie wykrzesać krzty choćby entuzjazmu, no a bez tego taka twórczość trafi sens... po powrocie z pracy mogę tylko wbić się w fotel z kieliszkiem wina (a chętniej kilkoma)...
    Kota urocza! A mój kotek ma zdiagnozowaną przewlekłą niewydolność nerek... oj, smutek i kłopot ;-(
    Zaintrygowałaś mnie perspektywą "wywiadu" z mieszkanką Miedzianki, liczę na obszerną relację. Wyobraź sobie, gdzieś zapodzialiśmy tą książkę (czytywaliśmy sobie na głos wieczorami) i nie doczytałam jej do końca! Kiedyś się znajdzie, na pewno ;-)
    Ściskam Cię czule ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z tą krztą równie marnie;) Sama jestem ciekawa tego co opowie moja Krysia:)A zakończenie jest nostalgiczne, bo cała ta opowieść, to historia o przemijaniu, choć w tym przypadku z cieniem tajemnicy w tle. Mrautusia miała problemy pęcherzowo-nerkowe i w związku z tym specjalną niskopotasową dietę, ech.
      Uściski ślę:)

      Usuń
  3. No pewnie, niech jej juz wlasciciele diete serwuja. Kot ma miec przyjemne wspomnienia od ciotki Kaprysi ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie:) I może jeszcze kiedyś przyjedzie:)

      Usuń
  4. Och... ja już czekam na tę okienną wolność... ale nie z powodu kota... tylko z powodu pogody... :)


    P.S. "Służące" dopiero przede mną :) ale zrobię to! Jak Ci się podobał? Warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Służące" świetne! Warto jak najbardziej:)

      Usuń
    2. Dziękuję za polecenie :)


      P.S. Nie znałam dowcipu o kradzieży... ale masz rację :) wolę się już z daną osobą nie zadawać... i czekam aż niesmak stanie się mniej wyraźny :)

      Usuń
    3. Hygge ;) dziękuję Ci za tego linka do Raincloud :) zaglądam tam czasem, ale ten wpis mi umknął :)

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba Twój sposób na wykorzystanie starej wagi:)))
    Kociczka przeurocza. Buziaki:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wadze pisałam tu i tam, a kota dziękuje:)
      http://kaprysnik.blogspot.com/2012/01/nowe-stare-stare-nowe.html
      http://kaprysnik.blogspot.com/2012/01/smietnikowe-historie-czyli-czego-to.html

      Usuń
  6. Kocie foty słodkie:) A stosiku, nawet topniejącego, zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z miłością do zwierzaków, którymi opiekujemy się w zastępstwie jest tak jak z miłością do wnuków. Możemy je kochać i rozpieszczać i psuć bezkarnie bez konieczności myślenia o konsekwencjach, przecież za ich wychowanie odpowiada kto inny :). Cudności ta kicia. Masz rację, kociaki to bardzo fotogeniczne stworzenia. Na mnie czeka w kolejce do czytania Kaznodzieja - dzięki Tobie Kaprysiu

    OdpowiedzUsuń
  8. I jak Ty tam teraz żyjesz bidulo bez kota?? Mówisz, że wolność... Hmm, coś w tym jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miedzianka zatem następna na stoliczku musi być, choć na moim wciąż pełno, tylko że ostatnio czytuję kilka na raz...
    U mnie z pracami odstresowującymi różnie bywa ostatnio, choć staram się jak mogę w tej kwestii:) Jednak wieczór nastraja mnie lenistwem i trudno mi sie zebrać do kupy, choć na ławie koralików, nitków i szydełków mrowie ;))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny blog :))
    Ciekawy post ;] Podoba mi się !!!
    Życzę miłego weekendu.

    Zapraszam również do mnie :)
    I na moją stronę https://www.facebook.com/pages/In-another-light/413836138693856
    Za polubienie byłabym ogromnie wdzięczna !

    OdpowiedzUsuń
  11. Pieknie kot sie prezentuje, model idealny. W przeciwienstwie do psow koty chyba maja uzdolnienia w tym kierunku :)
    Ta Miedzianka mnie zaintrygowalas, juz czytam to co w necie o tej sprawie pisza i kto wie, moze sie na ksiazke skusze!
    Serdecznie pozdrowiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widać Dudusiowi było tu dobrze, zawsze zadowolony u Ciebie na zdjęciach:)
    Zima w mieście miejmy nadzieję szybko się skończy, przyjdzie wiosna a z nią zapał do prac i robótek ręcznych.
    A tego zapału to już życzę:))
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  13. no proszę jaki fajny kot! Widzę, ze masz bardzo dużo ksiażek

    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń