czwartek, 31 stycznia 2013

O szczęściu i wieszakach.

Aby osiągnąć szczęście, trzeba spełnić trzy warunki: być imbecylem, być egoistą i cieszyć się dobrym zdrowiem. Jeśli jednak nie spełnicie pierwszego warunku, wszystko jest stracone.
Gustaw  Flaubert
Ten cytat, podsłuchany kilka dni temu w porannej Zetce, jest dostatecznie cyniczny, jak na kaprysiowe wymagania. Nie wymaga też szerszego omówienia. Zostawmy więc szczęście, a zajmijmy się zadowoleniem. Ostatnio osiągam rzadko. Już sama nie wiem co jest przyczyną:( Zima, waga, praca, pesel, braki, kłucie, księżyc w fazie, nie takiej, pięta, błoto, śnieg, ceny, użeranie, nerwy zbędne, sny głupie, chęci nierealne, bo chciałabym, albo nie bardzo i takie tam różne, ech..
Na pocieszenie zrobiłam sobie parę wieszaków. Decoupage mnie odstresowuje. Jak sobie kwiatuszki naklejam, to nie myślę.
Jak nie myślę, to mi dobrze.
A wieszaków nigdy za dużo. To jedno z niewielu stuprocentowo praktycznych zastosowań obklejanek. Wieszak, to wieszak, a że w kwiatki, to trudno. Takie są:
Jak dla mnie, śliczniusie;) Perfekcjonistki dołożyłyby pewnie jeszcze parę warstw lakieru. Nie dołożę. Dobrze, że w ogóle coś nareszcie zrobiłam. 
Na dziś starczy. Pójdę teraz sobie coś powiesić, a ambitniejsze wpisy zostawię sobie na kiedyś, tam kiedyś:)

22 komentarze:

  1. Jeżu, jeżu! Przeczytałam "pójdę teraz się powiesić" i pomyślałam, że ta nasza Kaprysia to ma dopiero cięty dowcip :))

    Jakoś też nie tryskam optymizmem, a słowo "waga" przyprawia mnie o ciężką depresję. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby:) Chociaż tę wczesną raczej chętnie pominę. Niech będzie już całkiem zielono i przyjemnie ciepło. Przełom maja i czerwca, o tak:)

      Usuń
  2. Musicie obydwie z Anka mnie stresowac ta waga???
    Chyba rzeczywiscie czas sie powiesic, tylko ktora lina taki ciezar wytrzyma?
    A wieszaki sa sliczniusie, takie, jakie sa, bez lakieru w nadmiarze. O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wieszania stosuję odwieszanie za małych ciuchów do szafy, więc wieszaki potrzebne;)

      Usuń
  3. O widzisz, i znalazło się troszkę chęci. I fajnie. Do dekupażu to ja cierpliwości już nie mam, a do takich koralików pięknych co robisz, to nigdy nie udało mi się jej mieć... Wieszaczki słodkie, jak to mawia moja córeczka ...
    Wiosna już za pasem, niech nikt nie próbuje mówić że nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poproszę lato od razu:)

      Usuń
    2. I znowu robię aaach,nigdy mi nie dość kobiecości
      na wieszakach i cielesnej też,to ach to oczywiście
      z zachwytu.Smuteczki miło inspirują i czerpią
      chochlami z nieograniczonej wyobraźni

      Usuń
  4. Mnie pesel też przygważdża... Dla odmóżdżenia robię motylki na szydełku. Takie są bezmyślne, kolorowe i bezwiekowe... ;-))
    A wieszaczki to też dobry pomysł na odbudowanie klapniętego ego. Tylko czy po latach przerwy umiałabym zrobić coś tak ślicznego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko:))) Chociaż ja motylków, to nigdy,żeby nie wiem co. Paluszki za mało sprytne;)

      Usuń
    2. Hłehłehłe! Powiedziała, co wiedziała! A te motywy to niby same się powycinały z taką precyzją??

      Usuń
  5. Też mam problem z warstwami
    ... lakieru, jakoś wolę mniej :)
    Kurczę, nie jestem imbecylem, a jakoś czuje się szczęśliwa
    .... mimo różnych takich tam... drobiażdżków :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, uczucie szczęścia wynika po częśći z naszej niewiedzy, o tym co je wyklucza, jak również ze skupienia się na własnych odczuciach oraz dobrym samopoczuciu:) Cyniczny ten cytat bardzo, ale trudno się z nim nie zgodzić, po głębszym zastanowieniu;)
      A jeśli chodzi o warstwy, to pięknie jest, jak nie ma śladu wypukłości motywu pod lakierem, nie koniecznie błyszczącym. Satynowy wychodzi cudnie, ale brakuje mi cierpliwości i już:)
      Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  6. Kaprysiu tak zaczęłaś post, że przeczytałam pójdę teraz się powiesić, zamiast sobie coś:(((
    Tak, najlepszą metodą na chandrę jest praca, wczoraj namalowałam dwie akwarelki i już mi lepiej:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście miła praca:)Jak się będę miała wieszać, to nie będę pisała przed tym posta. Tak myślę;))) Zresztą życie samo nas unicestwia, więc nie warto mu jeszcze w tym pomagać. Też tak myślę;)))
      Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń
  7. Ha, już dawno stwierdziłam, że prostota zbliża do szczęścia. Proste uczucia, proste potrawy, zwyczajne rzeczy... a prosta umysłowość najbardziej ;-) Ale aż do debilizmu się nie posunęłam ;))
    Wieszaczki cudne, takie świeże i wiosenne ;) Ja jakoś nie mogę zabrać się do dekupażu... może dlatego, że mam sporo prac rozgrzebanych od dawna i już nie mam do nich serca.
    Ściskam czule, Kaprysiu ;)
    ps
    Matrix chyba wyszedł z kryzysu ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. A widziałaś kiedyś smutnego debila? Może i głupio, ale przeważnie uśmiecha się od ucha do ucha;)))
    Im mniej się myśli, tym szczęśliwość łatwiej osiągalna;))) Nie da się ukryć:)
    Ciszę się bardzo,że Matrix w lepszej formie:)
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słodziutkie wieszaczki!Będą Ci poprawiać nastrój kiedy tylko na nie spojrzysz takie są pogodne:)pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiatki kolorowe to dobre poprawiacze nastrojów:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Wieszaczki wspaniale się prezentują !!!
    A najważniejsze, że spełnią swoją funkcję użytkową !!!
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mają dużo miejsca do ozdabiania:) To dzięki Tobie mogłam sobie je poobklejać:) Dziekuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Cudne te wieszaki.
    Jakie to dziwne mnie decu wkurza. Nie lubię wycinania tych serweteczek już wolę papier, no i nie cierpię lepiących substancji. Odpoczywam natomiast przy origami i innych rękodziełach. Wówczas inni się dziwią.
    Nie wiem dlaczego w nowszym poście nie otwierają mi się zdjęcia. Czasem dopiero na drugi dzień widzę, no to zajrzę jutro.
    Podrówki.

    OdpowiedzUsuń