piątek, 7 czerwca 2013

Tak lubię.

Czerwiec to miesiąc polnych kwiatów. Jest ich pod dostatkiem i można do woli układać z nich wdzięczne bukiety. Bez kosztów, a cieszą oko:) 
Po kilku wolnych, deszczowych dniach na działce z przyjemnością wróciłam do domu. Kwiatki ustawiłam w wazonach, a potem leżąc w wannie uporządkowałam sobie w myślach najważniejsze domowe uprzyjemniacze.
Po pierwsze wspomniana już wanna. Wielka, nieekologiczna, niezdrowa, bo ja lubię bardzo gorącą kąpiel, tak gorącą, że mąż nie może umyć mi pleców, ponieważ parzy sobie ręce;)
Po drugie herbata. Rano pu-erh lub któraś zielona. Najlepiej w ciepły dzień na balkonie.
Po trzecie, oczywiście balkon. Mój wymarzony. Malutki, niezbyt ustawny, ale ukwiecony, przytulny i mieszczący stoliczek i duży, wygodny fotel.
Czyli po czwarte fotel. Leniwiec z oparciem pod głowę, taki, w którym mogę się zapaść i usnąć na balkonie, omotana cieplutkim szlafrokiem.
Po piąte szlafrok. Obszerny, mięciutki i długi. Uwielbiam. 
I jeszcze, żeby była sobota rano i stosik książek do czytania, i Lesio obok pochrapywał brzuszkiem do góry, i jeszcze, żeby czas chciał się  zatrzymać.. Chociaż na trochę...
A on podły gna na oślep przed siebie. Czasem tyko na krótko zwalnia i wtedy mogę coś podłubać. Na przykład lniany, szydełkowy naszyjnik z paciorkami.
 
I drugi jeszcze i następny, który dopiero zaczynam. I popisać sobie mogę. Niekoniecznie na klawiaturze.
Miłego weekendu Wam życzę:)

28 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie tym co piszesz ręcznie.
    A wiesz, że ja też zrobiłam sobie taki naszyjnik? Muszę znów go ponosić trochę.
    Na pewno łączy nas szlafroczek - też uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda,że szlafroczki są milaste?:)Przy okazji następnego pokażę jeszcze raz jak łatwo się je robi.

      Usuń
  2. Najbardziej zazdroszczę czasu na lenistwo. Jedyny okres, gdy mam na nie czas, to wyjazdy. Nawet na dość długie wakacje mam plik rzeczy do zrobienia na wczoraj. Jednak nie umiem i nie chcę, nic nie robić i to też mój problem.
    Piszecie o szlafroku, ja go zakładam jak przychodzi listonosz, bo jeszcze nie zdążę wskoczyć w domowe łachy.
    Naszyjnik śliczny, biel to moja ulubiona barwa i jeszcze z domieszką ekologi.
    Pozdrówki i pogłaskanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak trochę mało tego czasu. Wcale nie uważam ,że to lenistwo, powiedzmy regeneracja, albo bardziej komputerowo, reset;)

      Usuń
  3. Śmiało powiadam: w kwestii lubienia mam tak samo jak Ty! :) Tylko żadnego Lesia "niet" :( Szkoda, ale przy naszym trybie życia... Kiedyś na pewno tak!

    Pokaż więcej balkonu, Kochana! :)

    Życzę dużo słońca i wciągających lektur w ten weekend (i nie tylko). Ja jutro idę na Noc Synagog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balkon się zrobi:)Nie miałam kiedy w tygodniu, a o Nocy Synagog mam nadzieje poczytać u Ciebie:)
      Nas w tym roku po raz pierwszy niestety ominęła Noc Muzeów. Mówi się trudno.

      Usuń
  4. Och..aż się rozmarzyłam, przeczytawszy tą listę uprzyjemniaczy. Ciepły kokon na balkonie, z książką i herbatą, no czegoż chcieć więcej.
    A naszyjnik cudo. Dlaczego mam dwie lewe ręce do szydełka?! Też chcę taki wydłubać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę łatwe. Kiedyś pokazywałam tu http://kaprysnik.blogspot.com/2012/07/mrautak-proponuje-i-pozegnanie.html
      Jeszcze raz zrobię szczegółowy instruktaż razem z wykończeniem. Szydełkiem wystarczy umieć zrobić łańcuszek:)

      Usuń
  5. Też uwielbiam poleniuchować w szlafroczku ale z kawką i z kotem na kolanach:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam pochwalić za piękny naszyjnik, buziaki:)))

      Usuń
    2. Kawę lubię tylko wąchać, a z kotem też lubiłam. Oj, lubiłam:)

      Usuń
  6. Piękny naszyjnik:))Popatrz, popatrz...jak to różne rzeczy mają na nas dory wpływ.Po pierwsze, Kaprysiu - kąpiel chłodnawa, chłodnawai koniecznie pod prysznicem. Po drugie kawa, kawa, kawa. Po trzecie - żadnego cieplutkiego szlafroka! Ale książki - tak, tak i Lesia oraz Lesio obok - jeszcze raz tak:) a najpiękniejszy jest półmrok sypialni
    :L)) Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładny naszyjnik.
    Pismo też staranne. Rządki równiutkie ale przeczytać nic się nie da. Tak specjalnie kusisz wścibskie baby ;)
    Kwiatki cudne ale wolę jak są uziemione ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wścibskie baby, powiadasz:))) A kwiatki chyba jednak wolę w skrzynkach. Tych ziemnych, działkowych nie ogarniam i ciągle mnie drażni,że nie są przyzwoicie opielone. Słowem, nie mam czasu się nimi cieszyć, bo ciągle muszę przy nich coś robić;)A skrzynkowe ogarniam:)

      Usuń
    2. Miałam na myśli kwiaty rosnące w ziemi. Nie cięte. Czyli skrzynkowe i doniczkowe mieszczą się jak najbardziej w tej kategorii :)

      Usuń
  8. Och.. .wszystko poza super gorącą wodą w wannie też uwielbiam! Woda owszem gorąca, ale jednak nie parząca ;) Opis takiego leniwego sobotniego poranka- jak z marzeń. Zachwycił mnie Twój lniany naszyjnik.. oj bardzo !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Postaram się w najbliższym czasie znowu pokazać jak prosto się je robi. Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Tak sobie poczytałam o tym spowolnieniu, o kwiatach, o pisaniu, fotelu, szlafroczku... A na moją paszczę wypłynął głupio zaspany usmiech i poczułam bezwzględną potrzebę pójścia w objęcia Morfeusza :-D
    Ale jak przyjrzałam się naszyjnikowi, to mi rozmarzenie poooszło!
    Jak Ty go namotałaś, że taki puchaty Ci wyszedł?? Jest cudny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Twój balkon, może rzeczywiście niewielki, posiada wszystko, czego dusza potrzebuje. Jest kolorowy i bardzo przytulny. Moje ukochane miejsce w mieszkaniu, to również balkon. Co roku nie mogę doczekać się wiosny, żeby ruszyć z kwiatami. Fotele, stolik, świeczka umilająca wieczory i już. W tym roku królują na nim truskawki i poziomki. Truskawki już owocują i smak własnych owoców jest niebywały.
    Co do poziomek, na razie kwitną, mam nadzieję, że też będzie można skubnąć co nieco. I naszyjnik piękny, jakoś tak komponuje się z tymi wiosennymi kwiatami. Miłych, spokojnych chwil na balkoniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmmmm, własne truskawki:)Muszę spróbować. Tylko gdzie ja je wcisnę? :)

      Usuń
  11. I takich chwil Ci życzę jak najwięcej:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie też:) Ale są niebezpieczne w nadmiarze. Rozleniwiają cudownie:)

      Usuń
  12. No widzisz, a ja się wybieram po kwiaty na łąkę i wybieram... DObrze, że przypomniałaś - Twój piękny post i bukiety mnie zmobilizują :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nazbierałam na łączce przed sklepem. Nikt na nie nie zwracał uwagi, a wcześniej zirytowały mnie zdechłe bukieciki po osiem zeta od pyskatej przekupki na ulicy. To i sobie nazbierałam :)

      Usuń
  13. Sliczne bukiety, ja tez zbieram kwiaty polne i robie z nich bukiety i naszyjnik lniany mnie zachwycil, czegos takiego nigdzie dotad nie widzialam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebawem na naszyjnik będzie przepis:) Pozdrawiam:)

      Usuń