wtorek, 17 września 2013

Winnie-the-Pooh

Ten krótki post niech będzie świadectwem, że w blogu poruszam również tematy kontrowersyjne. Zaraz na początku oświadczam, żeby nie było, że jestem niezwykle tolerancyjna.
Otóż jestem w stanie zaakceptować fakt, że bycie dziewczynką lub chłopcem może być odwracalne. Ale człowiek ułomny jest i jak się raz przyzwyczaił za sprawą pani Ireny Tuwim, że Kubuś Puchatek to chłopak, to nawet niezaprzeczalny fakt, że tak naprawdę jest inaczej, może zachwiać światopoglądem. Tenże, jak wiadomo, kształtowany jest od dziecka, a Kubusia Puchatka czyta się dzieciom.
W roku 1986 moja Młoda była malutka, a ja nieświadoma konsekwencji, nowy przekład Winnie-the-Pooh pióra Moniki Adamczyk-Grabowskiej zbyłam wzruszeniem ramion, bo mi się zwyczajnie nie podobał, bo co to za tytuł dla Kubusia Puchatka : "Fredzia Phi-Phi". Dziecku swojemu twardo czytałam książeczki o Kubusiu Puchatku, znaczy chłopczyku i faktu uświadomienia szerokiej opinii publicznej prawdziwej płci misia w ogóle nie roztrząsałam.
Po latach jednak, mimo natłoku codziennej dorosłej Bardzo Ważnej Pracy, Młoda przypadkiem odkryła prawdę, po czym natychmiast wykonała telefon z pytaniem: Mamo!!!!! Jak to?
No i weź tu się człowieku tłumacz teraz.
I cóż z tego, że tłumaczenie z roku 1986 jest bliższe oryginałowi?
Jeden z krytyków Fredzi Phi-Phi napisał, że Monika Adamczyk - Grabowska wykonała kawał rzetelnej roboty, tyle, że nikomu do niczego nie potrzebnej.
A poza tym, powiedzcie same, Wy, wszystkie moje drogie czytelniczki, czy wizerunek sympatycznego, ale niezwykle jednak łakomego misia o bardzo małym rozumku może przystawać do dziewczynki?
Odpowiedź jest jedna: W żadnym wypadku !!! :)))
Zainteresowanych odsyłam do źródeł, a Ciebie moje drogie dziecko upraszam o wyrozumiałość, bo to się przecież zupełnie w głowie nie mieści, żeby Kubuś, był Kubusią, że już nie wspomnę o tym, jak to rzutuje na wzajemne relacje między zwierzątkami;)
Ten temat szczegółowo rozważali w tle bohaterowie polskiej czarnej komedii "Ciało", który to film jednych bawi, a innych drażni. Oboje z mężem zaliczamy się do fanów tej niedocenionej produkcji, ale to już całkiem inna sprawa:)
Kończę, ponieważ brzuszek mi mówi, że nadszedł czas na małe co nie co;)))
 Niedźwiedzica Winnie, od której wziął imię Kubuś Puchatek - źródło

34 komentarze:

  1. Czytałam chyba kiedyś jakiś artykuł czy esej na temat przekładów Kubusia Puchatka, i o ile pamiętam, w oryginale nie był wcale dziewczynką, a jedynie miał dziewczęce imię- Winnie, które nieco dziwiło nawet narratora. Więc może to będzie takie w sam raz- kompromisowe wyjaśnienie, które zadowoli większość wiernych polskich czytelników? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po części zadowala, ale fakt pozostaje faktem,że Winnie, to dziewczynka;)

      Usuń
  2. Nie no... nie pasuje mi to... ;) ale czytam obecnie książkę, w której pan pisze, że prawda składa się najpierw z zaprzeczenia, potem z wyszydzania, a potem dochodzi się do wniosku, że to oczywista oczywistość więc kto to wie... ;)


    P.S. Tak, to co opisujesz u mnie w komentarzu to pewne plusy mieszkań ;) ale jeśli się ma cichych sąsiadów... ja mam panią nad sobą, która do cichych nie należy i jest to moje utrapienie... i już chyba wolę odśnieżać, ale mieć spokój nad głową :) amen!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tak, niestety na dobór sąsiadów nie mamy wpływu i nad nami i za płotem;) Swoją drogą jeśli dom i nie musiałabym się liczyć z kosztami na przykład (hi,hi), to w klimacie ciepłym, może być śródziemnomorski, bez sąsiadów za płotem, ale z dobrze zaopatrzonym sklepem w pobliżu. I żeby plaża była własna, i morza kawałek (może być ostatecznie jezioro duże i czyste) I jeszcze poproszę wygodny, ale parterowy, bo ja już nie z tych co by lubili po schodach ganiać. Duży być nie musi jakieś 200 m kw. obleci. I to by było na tyle;)))
      Serdeczności:)

      Usuń
    2. Ja też wolałabym parterowy ;D ale niestety chyba nie będzie mi dane... a z życzeń to, żeby choć sąsiedzi cisi byli, bo to że tam będą to wiem... ;)

      P.S. Dzięki Twojemu komentarzowi teraz mi się tak buzia uśmiecha, że aż nie wypada ;p w końcu w pracy siedzę ;p ale w sumie u mnie w biurze już przyzwyczajeni... ;) dziękuję Ci!

      Usuń
  3. Kubuś dziewczyną?! Nigdy na to nie pozwolę, starą panną zostać wolę! :-) (skoro już przy bajkach jesteśmy, to pozwoliłam sobie bajkowo zawołać. )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą panną, to już chyba po ptakach, podobnie jak z Kubusiem:)))

      Usuń
  4. Ja zwyczajnie nie przyjęłam do wiadomości zmiany płci Kubusia - zaznaczam, że też jestem bardzo tolerancyjna! - i, masz rację, jego wizerunek w żadnym wypadku nie pasuje do dziewczynki:)
    A przy okazji, "lepsze jest wrogiem dobrego", w tym wypadku pasuje idealnie:):):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fredzia czy Winnie to i tak chyba był ten miś nie ta misia. W dzieciństwie mama czytała mi bajki Andersena i wymyślała własne. Kubuś mnie jakoś ominął;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj teraz, sama frajda:)Trochę nadwątlona sprawą płci, ale frajda:)

      Usuń
    2. I tak zrobię jak skończę Larssona. Jeszcze mnie korcą "Dzieci z Bullerbyn":)

      Usuń
  7. Żadna kobieta nie włożyłaby sobie słoika z miodem na głowę. Co innego facet... :P Kubuś Puchatek jest niezaprzeczalnie facetem. I jak to facet - jest ciągle głodny:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Racja! Książkowy Puchatek był facetem o żeńskim imieniu a rzecz jest bezsporna również wobec wykładni autentycznej - patrz dialog z Krzysiem w oryginale, zamieszczony w tekście źrodłowym w Wikipedii.
    No i jakim przyjemnym, pogodnym i przyjacielskim facetem! A jaki na początku był szczupły!
    Poza tym, jakos nie niepokoi mnie fakt, że ukochany kot Śnieżek mojej młodej, coraz bardziej podobny na skutek częstego prania do mopa, jest zwykle dziewczynką.
    U mnie też burczenie w brzuszku, więc szybko pozdrawiam,
    Siostra B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale żeby Fredzia??? Okropność;)))
      Uściski i smacznego:)

      Usuń
    2. Dzięki; Fredzia to nie tylko okropne, ale i bez sensu, skoro Winnie pochodzi od Winnipeg a nie od Winnifredy.

      Usuń
  9. No zeby jeszcze z Kubusia Kubusie zrobili, ale chec przedobrzenia poskutkowala imieniem Fredzia.
    Powinni sie zabrac za Pinokia i zrobic z niego drewniana Barbie. A moze chodzi tu wylacznie o poprawnosc polityczna, tak ostatnio modna, jesli chodzi o plec?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej, ja tez myslalam cale zycie, ze Kubus Puchatek to On! Slyszalam o tej Fredzi ale jakos sie nie moge do tego przekonac, Kubus i to Puchatek, tak jak w moim dziecinstwie w moich ksiazkach jest napisane. A mam te ksiazki juz tyle lat...

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście,że ON, żeby nie wiem jak bardzo miał dziewczęce imię. Nie ma opcji!
      I jeszcze do tego Fredzia, pfuj;)

      Usuń
  11. To jest niezbity dowód, że nie wystarczy biegle przetłumaczyć (no, może trochę lepiej od transaltora, ale z kolei on pozwala się trochę pośmiać) żeby zrobić dobry przekład. Kultowy przekład ;))
    A wiesz - kupiłam onegdaj tą książkę, żeby sprawdzić o co kaman... taki trochę masochizm ;-)) Babina odwaliła kawał niepotrzebnej nikomu roboty. Dziwię się, że ktoś to wydał. Jednakowoż. Trudno.
    Ściskam czule ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie kupiłam i raczej nie kupię. Przeczytać usiłowałam, ale nie szło;) Serdeczności:)

      Usuń
  12. Dawno nie czytałam tej lektury, mimo, że posiadam w swoich zbiorach.
    Moja córuś też zaakceptowała zmianę płci odkąd odkryła możliwość czytania wszystkiego co jej wpadło w ręce.
    Może na emeryturze wrócę do lektury.
    Mój "osobisty" też się denerwował jak na pierwszego kota wołałam Misia zamiast Misiek, choć w książeczce miał Miau (bo jako laicy nie potrafiliśmy określić płci).
    Jestem za tolerancją i niech każdy myśli co chce.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tolerancja przede wszystkim, ale Kubuś niech będzie lepiej facetem, mimo wszystko;)

      Usuń
  13. Ja ogólnie rzecz biorąc tolerancyjna jestem naprawdę. Na Kubusiu zostałam wychowana, kochałam tego małego łakomego misia o małym rozumku. Kupiliśy kiedyś Fredzię i nawet trochę ją napoczęłam ale zrezygnowałam. Nie szło po prostu. Nic mi w tej książce nie pasowało. Nie wiem co ważniejsze: przekład czy oryginał ale Puchatek to po prostu mały miś (chłopczyk kurczę) i będę się tego trzymać. Jest to książka, od której małym i dużym robi się cieplej w serduszku :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Kubuś chłopakowy miś jest i już :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tam nigdy nie widziałam go w sukience;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ja chyba kiedyś widziałam. Ojej;)))

      Usuń
  16. Tego 'Ciała' mi dzisiaj było trzeba...dzięki Kaprysiu:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobało. Zupełnie nie wiem czemu ten film wielu osób nie bawi. Ja uwielbiam czarne komedie, a ta zrobiona jest bardzo sprawnie. I jeszcze ten mroczny klimacik:) Uwielbiam:)

      Usuń