poniedziałek, 30 września 2013

"zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem.."

I o czym tu pisać, jak nie mam ochoty o niczym;) Ponarzekam sobie. 
Tak zawsze lubiłam jesień, a ta jakoś mnie nie lubi. Może by tak przespać? 
Działkowy weekend sprzyjał grzybobraniu. Ludzie wychodzili z lasu z pełnymi wiadrami, ja ledwo uzbierałam niewielki koszyczek. Może powinnam iść do okulisty. Do kilku innych specjalistów też, ale jakoś nie mogę się zebrać, jak zresztą do wszystkiego;) Realizuję program minimum, robię tylko to, co bezwzględnie muszę, a i tak sporo wolniej;)
Moją, przemiłą zresztą, panią doktor "ostatniego kontaktu" poprosiłam ostatnio o taką tabletkę, po której nawet mogłabym krócej żyć, ale za to przyjemniej i intensywniej. Powiedziała, że też by taką chciała, ale niestety z dostępnych jej znanych wszystkie działają zdecydowanie za krótko, a do tego są nielegalne;)))
Skoro nawet grzybobranie marnie mi idzie, to o robótkach jakichkolwiek nawet nie ma co pisać.
Umęczyłam ostatnio kolejne sznurkowe korale i coś tam poskładałam ze starych ceramicznych zapasów, bo zaległości mam imieninowe wśród "krewnych i znajomych Królika" i nie tylko, a filc leży, glina leży i wena leży. Położę się obok.
Albo z Lesiem do lasu sobie pójdziemy tradycyjnie. I tyle;)
 

61 komentarzy:

  1. Ja mam podobnie, ale widok Twoich lesnych lupow i wspanialych korali, przywrocil mnie do zycia. Takie piekne!
    Chodz, Kaprysiu, polecimy do cieplych krajow, z psami oczywiscie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by mogło być takie SPA dla pańć i psów.
      Bardzo chętnie:)

      Usuń
  2. jak na niechcieja i powolne tempo robienia, to całkiem nieźle wypełniłaś ten weekend. Grzybków za dużo to nie dobrze , bo radość zbierania zabije obieranie:)) taki koszyczek jet ok wg mnie :)) a biżutki bardzo udane, więc może nie jest tak źle ?:))
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam lubię obierać i przetwarzać też lubię, a biżutki męczyłam przez ostatnie cztery tygodnie, a teraz tylko zdjęcia zrobiłam, bo było troszkę słońca i czasu przed południem, więc jednak nie najlepiej;)
      Pozdrawiam również:)

      Usuń
    2. to trzymając się konwencji narzekania - rzeczywiście nie najlepiej :)))
      miłego wieczoru.

      Usuń
  3. Przeczytałam i tak sobie myślę... mogę się pod tym wszystkim podpisać, więc nic, tylko przyłączyć się do Kaprysiowego narzekania i włazić za nią do tego dołu (doła) ale ... Siebie samej nie wyciągałabym z jesiennego spleenu (jak widać nie tylko krakowskiego), bo by mi się nie chciało, ale skoro Kaprysię dopadł, to trzeba działać. Kochana! Poleż jeszcze chwilkę na tej pachnącej ściółce, nawdychaj się zapachów lasu i wracaj do pracowni. Machnij od niechcenia kolejne cudeńka. Jeśli takie tworzysz w fazie "niemocy" twórczej, to co dopiero będzie, jak wena powróci. Bo, że wróci, to pewne. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś się tej weny nie mogę doczekać. Glinę kupiłam ponad rok temu i nie tknęłam, ale dzięki:)

      Usuń
  4. Kaprysiu jak ja uwielbiam te Twoje biżutki! One są cudne wszystkie i te sznurkowe i ceramiczne, a ta filcowa brocha czemu ja takiej nie umiem?
    A do lasu na grzybki też bym poszła ech, ale codzienność coś ostatnio strasznie mnie gna.
    Serdeczności przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gna, gna i mnie, ale oporna jestem;)
      Dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Ależ! Taki borowik, takie śliwkowo-wrzosowe korale, a Ty narzekasz? Przecież lubisz jesień, no lubisz, nie?!
    Ja lubię, bardzo, chociaż czasami sił brak...
    Położyć się miła rzecz, a zwłaszcza w dobrym towarzystwie, np. Lesiowym ;)) albo suczym. Tak ostatnio leżałam, między nimi, i grzałam się fizycznie i mentalnie. To dobrze robi ;-))
    Ściskam czule ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No lubię, ale co z tego, jak ona mnie nie lubi w tym roku?
      Okład z psa stosuję. Pomaga doraźnie:)
      Ściskam:)

      Usuń
  6. no i co tu z toba poczac??? gdybym mieszkala blizej to chetnie bym cie gdzies uprowadzila, i nie ialabym nic przeciwko na takie nic nierobienie we dwojke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie, chętnie:) Szkoda,że daleko:)

      Usuń
  7. E tam, trzymaj się Kaprysiu. Wiadomo, że jesień i zima sprzyjają nicnierobieniu. Na wsiach to był okres kiedy kobitki przędły, szyły i plotkowały. Faktem jest, że nie musiały jeździć do roboty na drugi koniec Warszawy w błocie i śniegu, brrrr. Dla mnie najgorsze o tej porze roku jest to, że do maja od teraz jest 7 miesięcy. Koszmar.
    Ale koraliki przecudne i psiulek wita Cię na progu. Jakoś to będzie. Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś to jest, a ja bym chciała lepiej;)
      Uściski:)

      Usuń
  8. A u mnie tyyyyle się dzieje... ale nie chce mi się ani gadać ani pisać o tym :P Taaaa, stanowczo TA jesień ma w sobie zbyt wiele usypiaczy :P
    Buziaki zatem senne ślę, bo cóż innego zostało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie ,że się dzieje:) A jak się dzieje, to nie ma czasu pisać. jasne:)
      Serdeczności:)

      Usuń
  9. Kaprysiu, dostałam :)) Dziękuję Ci pięknie! Będę pisać co dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że się spodoba. Uściski:)

      Usuń
  10. :) te korale na pierwszym zdjęciu są świetne :) nie ma co narzekać! A że wolniej? Wiesz... czasem tak trzeba :) musimy czasem odpocząć, odetchnąć...

    P.S. Masz rację z tymi koralami :) może będziesz mogła coś utworzyć? Mam nadzieję, że się rozruszałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś słabo z tym rozruszaniem;) Na razie ciskam gromami, w pracy oczywiście, bo nie dość, że mi w sobie źle, to jeszcze wszystko wokół nie tak, wrrrr;)

      A to Ty masz krótkie włoski??! A ja sobie Ciebie wizualizowałam z rudym gęstym ogonkiem:))) Niespodzianka:)

      Usuń
    2. :) bo ja miałam takiego rudego kikutka kiedyś :) ale obcięłam :) i dobrze mi z tym muszę przyznać.
      Współczuję Ci takiego reagowania na jesień... Bardzo Mądry Mężczyzna reaguje podobnie... jesienne przesilenie... itp :) ale przynajmniej pluchy nie mamy... mnie to pociesza :)

      Cieszę się, że mimo wszystko udało Ci się znaleźć choć jeden plus swojej pracy! A to, że się nie przepada za swoją chyba jeszcze nie oznacza bycia malkontentem :) także spokojnie... po Tobie bym się nie spodziewała!

      Kiedy mnie się wydaje, że wszystko wokół jest do bani przypominam sobie tylko, że ja akurat nie mam powodów do narzekania... mam dwie ręce, mam co jeść, i jeszcze na rozrywki i książki starczy, mam przyjaciół... nie mieszkam na dworcu...

      Życzę Ci pięknej soboty :) i mam nadzieję, że nastrój już troszkę bardziej uśmiechnięty u Ciebie ;)

      Usuń
  11. A to sobie tabletkę wymyśliłaś! :D
    A może jakieś witaminki?
    A może po prostu trzeba poczekać i nie denerwować się na spadek formy tylko cieszyć, że jakoś wolniej wszystko się dzieje i np. seriale pooglądać ;))).

    Ja na grzyby nie chodzę, bo ich nie widzę! Nie chcę się, więc denerwować ;))

    Uściski Kaprysiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaminki, eeee;) A seriali nie lubię, oj, nie lubię:)
      Serdeczności:)

      Usuń
    2. Maruda ;)))
      Te zagraniczne seriale całkiem spoko potrafią być ;)
      buźka!

      Usuń
    3. No chyba, że House. Przydał by się;) Marudnik, to bardzo dobra alternatywna nazwa dla kapryśnika. Do rozważenia:)

      Usuń
    4. Haha! Zrób filię / oddział zamiejscowy / córkę Kapryśnika :D

      Usuń
  12. Rozumiem Cie doskonale, tez tak mam nawet będąc daleko od domu miewam takie huśtawki nastrojów i niestety nie mam swojego ukochanego psiaczka... Ty masz swojego Lesia, masz jesien i grzyby, możesz sobie powdychać zapach lasu, który jest u nas fantastyczny!

    Zdjęcia zrobiłaś piękne, Twoja biżuteria jest fantastyczna i myślę sobie, że jednak po czasie ciszy i niechęci do czegokolwiek złapiesz za robótki, po prostu Twój obowiązek wobec bliskich jest silniejszy niż lenistwo :)

    Pozdrowienia serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Ten obowiązek...Stoi taka kaprysia nad kaprysią z kijem i dogaduje, no zrób jeszcze temu, tamtemu i owemu, no, a kaprysi się nie chce robić, nic nie podoba i chętnie by się gdzieś przed wszystkim schowała. W norce jakiejś, albo gawrze;)
      To mówisz,że na antypodach tez kiepsko? Bez psiunia to kiepsko, fakt, tyle,że ciekawie.
      Uściski:)

      Usuń
  13. Piękne te robótki... Takie korale zawsze mnie zachwycają, wydają się być bardzo pracochłonne... Brakuje ciepła tej jesieni bardzo... :(...
    Pozdrawiam więc cieplutko :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, brakuje:) Rano szron, brrr.
      Dziękuję i również przesyłam trochę blogowego ciepełka:)

      Usuń
  14. O! Same śliczności! Ja też zrobiłam sobie sznurkowe korale, według Twoich wskazówek zresztą, tylko wyszły mi trochę chudsze, bo okazało się, że miałam zbyt mało i sznurka, i koralików :) i na grzybki się wybieram. A jesień mnie nie dołuje i gdyby nie ten okropny katar, to byłoby całkiem fajnie:) Ale już mi powoli przechodzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chudsze też mają swój urok:) Cieszę się,że się na coś przydałam. Jesień chyba niewinna. Dobrze,że Ci katar mija, mój się zadomowił w zatokach i płucach chyba.Charczę piąty tydzień, osłabiona jestem i ogólnie do kitu. Przegląd jesienny się prosi:)
      Zdrowej i ciepłej jesieni nam obu życzę:)

      Usuń
  15. Ja grzybów to nie zbieram w ogóle, bo z dzieciństwa pamiętam, że wszystkie rozdeptywałam. Pewnie teraz by mi szło znacznie lepiej, ale tak się boję zatrucia, że wszystkie kupuję tylko atestowane i zachowuję paragony, aby po mnie mogli w rodzinie mieć odszkodowanie. Najbardziej lubię maślaki, kurki i shitake, a te są w miarę bezpieczne.
    Ja jesień zaczęłam od witam witaminą A+ D3, bo brak światła mi szkodzi na wszystko (charczenie i smarczenie to nieodłączna cecha mojego zawodu). Jednak ta witaminka jest moją tabletką uniwersalną i tak trzymam do wiosny.
    Odnośnie rękodzieła to Ci zazdroszczę. Ja bym zrobiła wszystko, aby coś pokazać, ale robota zarobkowa ma swój priorytet. No cóż pozostaje tylko jesienna tęsknota.
    Czemu w tym lesie nie ma Lesia?
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był:) Brykał poza obiektywem również starannie depcząc grzyby. Jak ja lubię maślaki, ale niestety w tym roku nie nazbierałam, a tych bazarowych i sklepowych nie kupuję. Czort wie ile czasu minęło od ich zerwania. Grzyby w ogóle nie należą do najzdrowszych, a zatruć się można nawet borowikiem, który przeleżał od zerwania kilka dni. Stosuję sztywne zasady: jem tylko zebrane przez siebie, takie do których mam 100% pewności i żadnych blaszkowych z wyjątkiem kurek, bo rydza, to nie pamiętam kiedy widziałam w lesie. Żadnych gąsek, opieniek, kani, gołąbków i takich tam. Zżyłam się ze swoją wątrobą, nowej nie chcę, zresztą starej babie pewnie by nie przeszczepiali;)))
      Serdeczności:)

      Usuń
  16. Mnie też ta jesień prawie zdmuchnęła, kaprysiu... Opisałaś i mój nastrój... Ale trwam. Trzymam się. Cóż innego można zrobić?... Pozdrawiam ciepło! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. A jesień od tego jest, żeby chodzić z Lesiem po lesie:))) A nie jakimiś tam głupotami się zajmować;)

    OdpowiedzUsuń
  18. .Wydaje mi się ,że trzeba było iść do innego lasu,bo jak ludzie wychodzili z pełnymi wiadrami grzybów no to co miałaś zebrać.Nie było tak źle,bo w Twoim koszyku też były grzybki.Ale pięknie odpoczywałaś wśród wrzosów i to jest plus tej wyprawy.
    Korale wrzosowe śliczne.:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. A mi się wydawało, że ja mam ostatnio największego lenia, a tu proszę, jest nas dwie;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jesień mnie zawsze rozrzewniała mniej lub bardziej, i tak ma być. Obroty trzeba zwolnić, jak w przyrodzie. Tylko jak nie zapaść w sen zimowy??
    Zbieraj siły i pomysły z wrzosów, chmur... Dziś dwa podgrzybeczki, zapach lasu, wrzosów resztki.
    Pozdrawiam ciepło,

    Siostra B.

    OdpowiedzUsuń
  21. ;) chciałam Ci tylko pomachać na dzień dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale cudna ta jesień,wyjątkowej urody,rozpieszcza nas kolorami i ciepłem
    pozdrawiam szeleszcząco-śliwkowo-burgundowo,ach...Alucha/A/

    OdpowiedzUsuń
  23. O zdmuchnęła Cię, zdmuchnęła! Czyżbyś miała się odezwać dopiero z pierwszym śniegiem? Albo - o, zgrozo! - Z wiosną?!?!?!

    Jesień Kaprysię zdmuchnęła tak, że nie widać jej wcale!
    Drzewa już liście zgubiły, a jarzębiny korale...
    Zaraz nadejdzie zima, cała w śniegu, lodzie i mrozie.
    Kiedy się znajdzie Kaprysia? Niedługo może?

    OdpowiedzUsuń
  24. A mnie się dziś śniło, Kaprysiu, że oddałam Ci mojego ukochanego kota Bazyla. Nie pamiętam, z jakiego powodu. Ale byłam pogodzona z losem. Hm.

    Pozdrawiam Cię bardzo ciepło. I Lesia. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Grudzień się kończy, a wciąż jesień, nie zima.
    I to chyba dlatego Kaprysi ciągle ni(e) ma.

    Wszystkiego najlepszego w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
  26. Kaprysiu:) wróc troszkę. Poskrobię się trochę po broszce od Ciebie, może zadziała jak lampa Alladyna?
    Gdziekolwiek jesteś przyjmij moje życzenia na dobry 2014 i ciepłe myśli o Tobie!:) Ściskam .

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszelkiej pomyślnosci, pomysłów i ochoty do tworzenia kolejnych dzieł :) Do siego roku!
    Pozdrawiam serdecznie:):)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Kaprysiu, zdrowia i wszelkiej pomyślności :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kaprysiu jesień cię zdmuchnęła, była zima, przyszła wiosna czas na wiosenne porządki w Kapryśniku. Gdzie się podziewasz?
    Serdeczności przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kaprysiu stęsknieni czekamy na CIEBIE. eva.s.

    OdpowiedzUsuń
  31. Kaprysiu, ja tylko z buziakami, bez pytań.
    Ściskam mocno i Lesia pogłaskuję.
    :**

    OdpowiedzUsuń
  32. Co jak co, ale grzybek piękny ;-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Witam:) Alez przeliczne te sznureczki z koralikami... a w koszyku grzyby widać i całkiem urokliwe. Więc chyba jakiś łup leśny był? Dobrych, jesiennych nastrojów i weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  34. Trafiłam tu przypadkowo, spodobało mi się u Ciebie. Szkoda, że nikogo nie zastałam w domu :-((((

    OdpowiedzUsuń