niedziela, 23 sierpnia 2009

Małe przyjemności



Jestem trochę smutna, trochę zmartwiona, mocno zabiegana. Doszłam do wniosku,że coś mi się należy.Postanowiłam sprawić sobie drobne przyjemności.
Tak więc powstał nowy bukiet na stół, zrobiłam gruntowne pourlopowe porządki na balkonie, co pozwala mi na chwile wytchnienia w balkonowym fotelu.
Narobiam się , co prawda, ale nie umiem odpoczywać, kiedy wokół atakują mnie uschłe kwiatki.
Na zdjęciu widać spustoszenia w fioletowych surfiniach, ale już biedulki ładnie odbijają.


No i jeszcze kupiłam sobie nowe skorupki:)
W ograniczonej ilości, ponieważ po pierwsze są z całkiem innej bajki, niż kompletowana przeze mnie ostatnio porcelana, po drugie jak już coś kupuję, to ma być to rzecz użyteczna, a nie zbieracz kurzu.
Zakupiłam zatem bolesławickie: cukiernicę, kubasek z uszkiem na sól, pojemnik na mąkę ziemniaczaną i malutki talerzyk, trudno powiedzieć do czego, ale nie mogłam się opanować;)
Szukając zupełnie czego innego przypadkiem trafiłam do sklepu firmowego "Bolesławca" na ul. Prostej w Warszawie. Potrzebowałam dużego hartu ducha, żeby wyjść z tego sklepu tylko z tym , z czym wyszłam.



Wbrew wszelkim przeciwnościom i czasowym ograniczeniom mam zamiar zabrać się za pudełko na serwetniki. Właściwie muszę się zabrać, bo jest już przyobiecane.
Skoro już sprawiam sobie przyjemności , to zamieszczam jeszcze psie wspomnienie lata, czyli mini fotoreportaż pod tytułem: "Gdzie jest Władek?"






2 komentarze:

  1. Buziak dla Władka w to wystające uszko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piekny bukiet :-) ja tez lubie szalenstwa kwiatowe a jak wchodze do kwiaciarni to najchetniej wykupilabym wszystkie kwiaty,ladny serwis boleslawicki choc nie wszystkie mi sie podobaja ,ale ten jest koloryst.delikatny :-)

    OdpowiedzUsuń