środa, 12 sierpnia 2009

Piotruś

Spływy są ulubioną formą rekreacji dla nielicznych pasjonatów. To duży wysiłek nawet dla dorosłych, szczególnie gdy samemu taszczy się cały ekwipunek. Człowiek w wieku lat kilku ma prawo kaprysić, płakać i jęczeć. Piotrek prawo miał, ale z niego nie korzystał. Nie znam drugiego tak pogodnego, ciekawego świata i silnego duchem siedmiolatka.
Po pierwsze wiosłował jak stary. Nie cały czas oczywiście, to zbyt duże obciążenie dla małego dziecka. Kajakiem płynął czwarty raz, tatuś nauczył , ale nauczyć się trzeba chcieć. A on chce.


Po całych dniach uciążliwego płynięcia, gdy tylko znalazł się na brzegu z uśmiechniętą buzią zawierał rozliczne znajomości wśród osób w każdym wieku. Oglądał miejsce biwakowania i przybiegał do nas ze szczegółowymi relacjami.
Wujek zmontował mu leszczynową wędkę, pokazał technikę, wyjaśnił zasady skutkiem czego Piotruś zapewnił nam dwie solidne rybne kolacje.
Dokumentacja połowów poniżej.


Ostatniego dnia płynęliśmy dosyć długi odcinek po jeziorach, złapała nas ulewa,wszyscy przemokliśmy do majtek , zrobiło się zimno i wietrznie.
Po szczęśliwym przybiciu do przystani, w drewnianym barze na polu namiotowym o wdzięcznej nazwie "Sirocco", jakby nie mogło być bardziej po polsku "Wietrzysko", który ma nawet trzy zabudowane ściany, jest w miarę sympatyczny i oferuje od ręki gorącą herbatę, zasiedliśmy przy stołach, a Piotrula pijąc zagrzane w mikrofalówce mleko wygłosił następującą sentencję:

" Siedzę sobie przy stole w barze, jest mi ciepło, piję gorące mleko. Luksus! "

Tak oto kształtuje się młody charakter i jego skala wartości ;)
Jak długo ciotka utrzyma jeszcze pagaj w ręku możesz Piotrze ,póki chcesz, płynąć ze mną na koniec świata :)))
Chociaż post poświęcony jest Piotrkowi, to dwa słowa i jedna fotka o innym dziecku, starszawym co prawda, bo piędziesiątka stuknęła mu jakiś czas temu, a rzecz dotyczy jego skrzyneczki z zabawkami.
Oto spływowe skarby mojego mężusia w jego czarnej skrzyneczce ochrzczonej przez ekipę spływowiczów imieniem "Tilapia" , ponieważ firmowa nazwa "Peli" jakoś do nas nie przemawiała. Igor oczywiście również dysponował własną Tilapią. Faceci pozostają dziećmi niezależnie od tego ile mają lat.

Dla zainteresowanych kolejno umieszczone w cudownie szczelnej i wodoodpornej Tilapii znajdują się:GPS, telefon komórkowy , scyzoryk, solarna ładowarka do wszystkiego :) ,aparat foto,lornetka, czołówka, obok nieodłączna maczeta, w środku akumulatorki i pokrowczyki różnych maści.
Tu jeszcze jedno słowo pochwały dla Piotrka. Tylko raz miał powiedziane : "Nie ruszaj maczety, bo to niebezpieczne." Ani razu więcej jej nie tknął. To naprawdę wyjątkowy młodzieniec. Za lat kilka niewielu rówieśników zdoła mu dorównywać na każdym polu.

3 komentarze:

  1. Piotruś dzielnym facetem jest! :-)))
    Takiego chcę mieć zięcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och rozmarzyłam się.... pokajakowałabym sobie :)
    A Piotruś rzeczywiście dzielny skrzat!!
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrowienia dla Piotra i Pawła :)))
    Młody - super

    OdpowiedzUsuń