czwartek, 13 sierpnia 2009

Tykocin

Rozpoczynając urlop nigdy nie jedziemy bezpośrednio do miejsca, w którym mamy go spędzać. Wymyślamy okrężne trasy i planujemy wycieczki w miejsca , do odwiedzenia których w ciągu roku brakuje czasu lub sposobności. Jeździmy zatem dużo, przeważnie kiepskimi drogami, mijając , zazwyczaj podobne do siebie, miasteczka i wsie. Trochę brudne i zaniedbane, z przypadkową zabudową, w której wyraźnie odbiło się piętno PRL-u. Niejednokrotnie ciekawe zabytki, które w nich przetrwały stoją obok klockowatych pawilonów GS-ów i domów zbudowanych we wszystkich możliwych współczesnych stylach odzwierciedlających gust i zamożność właścicieli.
Wśród małych polskich miast Tykocin jest perełką. Brak mu tylko sławy nadwiślańskiego Kazimierza. Położony nieco na uboczu wynagradza z nawiązką nadłożone kilometry ciekawskim turystom.
W dużej części stara, niska jednorodna zabudowa, czyściuteńkie uliczki i place, perfekcyjnie wypielęgnowane ogródki przy domach. Latarnie, ławeczki, zieleńce , nowe i wyremontowane budynki, nawet kramy na małym rynku, wszystko idealnie pasuje do charakteru całości.

W centrum miasteczka późnobarokowy kościół, z którym sąsiaduje Alumnat założony przez Władysława IV dla weteranów i inwalidów wojennych, obecnie kryjący knajpkę z oknami wychodzącymi na płynącą w dole Narew i sympatyczny hotel.
Dalej świetnie zachowana synagoga stanowiąca wraz z usytuowanym obok Domem Talmudycznym Oddział Muzeum Podlaskiego w Białymstoku i żydowska restauracyjka "Tejsza", gdzie jedliśmy cudownego kurczaka po żydowsku:)


Tykocin ,dziś senny i spokojny, ma imponującą historię sięgającą XV wieku. Był miastem królów i hetmanów. Słynął z jarmarków , a do II wojny światowej był siedzibą drugiej co do wielkości w Polsce ( po Krakowie) gminy żydowskiej.
Według przewodnika zabudowa zachowała dawny charakter miast żydowskich, jest w niej jednak coś co nasuwało mi skojarzenia z duńskimi miasteczkami , które zwiedzaliśmy w ubiegłym roku na Jutlandii. Później doczytałam się ,że w XVII wieku mieszkali i pracowali w Tykocinie osadnicy holenderscy stąd zapewne podobieństwa.
W muzeum prócz starannie zgromadzonych pamiątek dawnego życia tykocińskich Żydów zachwyciły mnie obrazy Andrzeja Rzepkowskiego malowane w mojej ulubionej słoneczno-jesiennej tonacji. Opłacając specjalny bilet mogłam zrobić zdjęcia w muzeum i synagodze, by kilkoma móc się z Wami podzielić.















Kilka migawek z miasta:

4 komentarze:

  1. Kaprysiu - to była piękna podróż!! Dziękuję Ci ślicznie!! Piękne obrazy...
    Rzeczywiście przypomina duńskie miasteczka..
    ..z przyjemnością kiedyś tam zawędruję :)
    Pozdrawiam nocną już porą!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za tego posta. Do "korony" synagog polskich brakuje mi już tylko tykocińskiej. Wybieramy się na północ jeszcze w tym roku. Moc pozdrowień z Krakowa, Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarujący Tykocin,oczarował mnie klimatem nostalgii
      za minionym

      Usuń
  3. Portal „ Tykociner” zaprasza do współpracy!

    Portal „Tykociner” to niezależna i niekomercyjna inicjatywa społeczna, której celem jest popularyzacja krajobrazu kulturowego Tykocina, a także zapoczątkowanie wielowymiarowej dyskusji na temat współczesnego kontekstu tego miasta. Zadaniem portalu „Tykociner” jest wywołanie głębszej refleksji na temat etosu współczesnej kultury małomiasteczkowej. Portal tworzą Tykocinerzy, a więc ludzie, którym Tykocin jest po prostu bliski, w których budzi emocje. Niezależnie od miejsca zamieszkania… Zapraszamy do kontaktu z naszą redakcją i nadsyłania różnorodnych refleksji związanych z Tykocinem!

    Zapraszamy do zajrzenia na nasz portal
    www.tykociner.net
    www.facebook.com/tykociner

    OdpowiedzUsuń