niedziela, 12 grudnia 2010

Kocie historie i dobra książka


Zastanawiałam się ostatnio, która z nas bardziej potrzebuje tej drugiej i zdałam sobie sprawę, że bez codziennych seansów mrautaczenia moje starobabskie depresyjne humory panoszyłyby się całkiem bezkarnie:)
A tak, śnieg za oknem raz pada, raz się rozpuszcza, zamiecie szaleją, mokra paciaja na chodnikach to zamarza w wymyślne grudy, to babrze się między nogami, a ja słucham wymruczanych w samo ucho kocich historii.
Potem czarno-biały kłębuszek usypia z nosem pod moją pachą.
Mrautak śpi, a ja czytam.
Nareszcie znalazłam czas i sposobność, żeby poznać Janinę Duszejko. Wielka to była dla mnie przyjemność.
W książce Olgi Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych" można doszukiwać się kryminału, analizy psychologicznej, czy wręcz, literackiej prowokacji. Myślę, że w zamyśle autorki, powieść ma drażnić i niepokoić.
Ja znalazłam w niej ukojenie:)
Pisana w pierwszej osobie historia emerytowanej nauczycielki nie zawiera zbędnych zdań. Olga Tokarczuk po mistrzowsku rysuje postać głównej bohaterki. Wplecione w akcję cytaty z  Williama Blakea dodają opowiadanej historii poetyckiego, trochę nierealnego wymiaru.
Ale rzeczy wokół bohaterki dzieją się prawdziwe, konkretne, zagadkowe i straszne...
Rozwiązanie akcji nie zaskoczyło mnie, bardziej je wyczułam, niż wyczytałam z treści. I to właśnie zakończenie i klimat książki podziałały na mnie tak kojąco. 
Jeśli więc cenicie dobry literacki warsztat i kochacie zwierzęta, lektura sprawi wam wielką przyjemność. 
Jeśli zaś gardzicie astrologią i zwariowanymi, śmiesznymi starszymi paniami, które charakteryzuje pasja realizowana z  żelazną konsekwencją, a co gorzej zdarza się wam tolerować lub czynić ZŁO wobec zwierząt, przeczytajcie również tę książkę. I strzeżcie się.

13 komentarzy:

  1. Ha!!! Kaprysiu - ujawnił się kolejny Twoj TALENT: pisanie recenzji książek :))
    Zrobiłaś to w tak zachęcający sposob, że zamówię tę książkę u Mikołaja :)

    Głaski dla Panny M.
    Cieplutkie uściski dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojjj tak, zachęcająca recenzja.
    A jak tu świątecznie w Kapryśniku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam za jednym posiedzeniem ( a raczej poleżeniem). Przyznam Ci się, że dopiero od tej książki zaczęła się moja przygoda z Olgą Tokarczuk. Potem już poleciałam hurtem ze wszystkim co było w naszej bibliotece. A "Pług" mam na zawsze, swój własny i na pewno nie raz jeszcze do niego wrócę. Bo nie jest ważne, że zna się zakończenie, ważny jest ten klimat i nastrój ... Piękna recenzja Kaprysiu!

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja też zamawiam Tokarczuk pod choinkę. Chyba żadne prezenty nie cieszą tak jak dobra książka lub płyta do posłuchania. Pozdrawiam przedświątecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Po takiej recenzji MUSZĘ ją przeczytać! A może podczas świąt? jeśli Mikołaj dostarczy... Widzę, że u Ciebie choinka już ubrana ;-)

    Ściskam, dla Mrautaka mizianko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że ta książka kiedyś wpadnie w moje łapki;) Cudne oczka ma Mrautak na tej fotce. Zresztą cała jest cudna, ale to żadna nowość;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ rośnie Twoja koteczka !!!
    Myślę, że potrzebujecie siebie "po równo" ona potrzebuje być kochana a Ty potrzebujesz jej mruczenia i przytulanka ;-)
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  8. nie czytalam nigdy ksiazek Tokarskiej ale teraz poczytam bo zachecajaco opisalas :))

    OdpowiedzUsuń
  9. O i zachecilas mnie do tej lektury :) A kotki Ci zazdroszcze, bo nijak moj pies nie da sie wyglaskac, od razu na bacznosc staje i na spacer chce leciec albo bawic sie! A ja bym chciala, zeby mi sie jak kot polozyl na kolanach :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapomnialam dodac, ze tak pieknie sie Twoj Mrautak do zdjecia ustawil, prawdziwa modelka!

    OdpowiedzUsuń
  11. Już z niecierpliwością czekam na skrzatowe ilustracje! :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Mrautak (cudo!) proszę podrapać za uszkiem, a książka Tokarczuk... właśnie mi przypomniałaś, że muszę ją doczytać do końca, bo mi inne lektury obowiązkowe ją porzucić kazały ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. napewno fajnie miec kogos co pomruczy w zimne dni do ksiazki, tak dawno juz nie czytalam ale.... a z reszta chyba sie starzeje , bo jakos za czasem niendazam a on mi ucieka bezensownie :)

    OdpowiedzUsuń