niedziela, 19 grudnia 2010

Skrzaty

"Ku mojemu zdumieniu doszły mnie słuchy, że podobno są ludzie, którzy nigdy nie widzieli skrzata.
Jestem przekonany, że mają po prostu słaby wzrok."
 Axel Munthe

Święta za chwilę, a ja jestem nieprzygotowana.
Z najróżniejszych powodów przez najbliższe dni też niewiele zrobię. Zaczynam się denerwować, niedobrze:(
W końcu pewnie ze wszystkim zdążę, ale bez ich pomocy byłoby to niemożliwe.
Często trzymają się ich psoty. Chowają mi okulary, albo klucze, które znajduję po jakimś czasie na samym środku stołu, ale przed świętami zawsze mogę na nie liczyć. 
Kiedy więc przed wieloma laty zobaczyłam w księgarni księgę szczegółowo omawiającą fizjologię, występowanie, zwyczaje, historię i życie codzienne Skrzatów, kupiłam ją bez namysłu.
Była prezentem gwiazdkowym dla mojej córeczki i choć minęło od tamtej pory wiele lat, obie nadal uwielbiamy do niej zaglądać.
Z wielką znajomością tematu "Skrzaty" napisał Wil Huygen, a przepięknymi ilustracjami zapełnił Rien Poortvliet.
Wil Huygen opisał skrzacią populację na przykładzie najliczniej dziś występującego w Europie Skrzata leśnego, moi niezawodni przyjaciele to Skrzaty domowe. Nie lubią rozgłosu i bardzo cenią sobie prywatność, opublikuję więc dziś kilka podobizn ich leśnych braci, którzy tak uprzejmie pozowali do książkowych ilustracji.

Jak widzicie siedem razy silniejsze od człowieka Skrzaty zimą i latem pomagają zwierzętom,
choć czasem  muszą też przed nimi uciekać, ale biegają tak szybko, że nawet Mrautak nie mogłaby ich dogonić, gdyby miała taki zamiar, ale nie goni ich nigdy. Któż by wtedy tak czule drapał ją za uszami podczas długich godzin nieobecności pozostałych domowników;)
Niestety nakład Instytutu wydawniczego PAX wyczerpał się wiele lat temu, wznowień nie było, ale warto poszukać tej książki w antykwariatach i na internetowych aukcjach.
Jest urokliwa i pięknie pasuje do świątecznego klimatu. Jeśli chcecie zaś poszukać Skrzatów to przedstawiam fotografię mapy występowania  opracowaną przez autorów i zamieszczoną w książce.
Krasnoludkowym tematem zaraziła mnie Raincloud pokazując śliczne świąteczne obrazki namalowane ręką Lennarta Helje.
I chociaż brak mi na wszystko czasu, to  nocą odreagowując dzienne stresy,  ufilcowałam  proste skrzatopodobne ozdoby na choinkę, bo na tegorocznej choince nie będzie szklanych bombek. Przecież mogłyby stłuczone pokaleczyć delikatne różowe kocie łapki. Choinka będzie mrautakoodporna:)
I może tak być, że na tegoroczne święta będzie tylko choinka, no chyba, że Skrzaty pomogą:)

19 komentarzy:

  1. U mnie sie skrzaty zadomowily chyba na dobre bo tyle razy mi robia niespodzianki, ciagle cos chowaja, ze juz przyzwyczailam sie do ich obecnosci :)
    Niech sobie z nami w zgodzie zyja tylko niech nam tyle psikusów nie robia :)

    Uwielbiam takie historyjki, tej ksiazki nie znam, a skrzaty ciekawe i ilustracje swietne, musze nadrobic te zaleglosci, ale znam podobna o Panstwu Pozyczalskich, moze znasz?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te ilustracje - inspiracje.
    Kaprysiu, głęboki oddech: jeden, drugi, trzeci i... jakoś pójdzie z przygotowaniami :)
    U mnie w tym roku będzie czerwona choinka. Trochę się obawiam, dlatego zamierzam kupić i ubrać już jutro, najpóźniej we wtorek. "W razie czego" będzie jeszcze czas na zmiany ;) I wiesz, szukając wzorów trafiłam w internecie na identyczną, jaką masz w zimowej szacie swego bloga :) To dobry znak.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, tak! znam tą książkę, choć jej co prawda nie kupiłam, to wiele razy miałam ją w rękach i z zachwytem chłonęłam wiedzę o tych małych wzrostem, a wielkich duchem istotach. Ilustracje to mistrzostwo świata ;-)
    Twoje osobiste skrzaty również...
    Śpieszę Ci donieść, Kaprysiu, że po upieczeniu niezliczonej ilości pierniczków, na błyskawicznym wieczornym 'shoppingu' nabyłam stosowne okrycie pasujące do Twojego naszyjnika. Tak więc do Wigilii jestem przygotowana ;-)
    Uściski ślę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne są Twoje Skrzaciki :))
    I nie zawiodą Cię, bo w nie wierzysz :))

    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne :) Przypomniały mi jeszcze serię książek Tonego Wolfa "Leśny Ludek". (też o nim pisałam kiedyś) Mnożą się nam skrzaty :)
    No, ale filcowane krasnale przebiły wszystko! Te nosy! :))) Cudeńka. Podziwiam za umiejętności i znajdowanie czasu na ich stworzenie!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że nie znam tej książki ale chętnie jej poszukam ;-)
    Fajnie że wpadłaś na pomysł zaznajomić nas ze "skrzcią tematyką"
    Kochana pozdrawiam serdecznie
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak patrzę na mapkę i wygląda na to, że u mnie skrzaty nie występują, buuuuuuuuuu:((( Twoje filcowe skrzaty są przesłodkie. Najbardziej podoba mi się ten z długą czapą i największym nochalem:) Mrautak już im zrobiła "szkołę przetrwania"?

    OdpowiedzUsuń
  8. znam te ksiazke moje chlopaki tez ja dostaly w dziecinstwie ale jak wyjezdzalam za granice to oddalam komu innemu, ksizka to zawsze odpowiedni prezent na gwiazdke,tym bardziej ze sa przecudownie wydanie nie tak ja 20lat temu, Twoje skrzaty sa cudowne ,naprawde pieknie je zrobilas hahahahahah

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje dziecko się na tej książce wychowało, a muszę przyznac, że i ja się nieźle przy niej bawiłam. Skrzaty wymiatają!!

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie w domu i pracy też skrzaty mieszkają. Są wszędzie, a ja je bardzo lubię :) Fajnie tak sobie przejrzeć ich historię, ciekawe, czy uda mi się gdzieś tą książkę dostać??

    Ależ cudny pomysł, zamiast bombek - czapki dla skrzatów z ich nosami.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Och! Mamy książkę o Skrzatach i zajmowała ważne miejsce w naszym domu. Wszyscy je lubiliśmy. Wydaje mi się nawet, że przygotowywane były talerzyki ze smakołykami dla Maluchów. To były piękne dni i dzisiejszym postem przywołałaś cudowne wspomnienia. Moje Święta też jeszcze w "proszku", mało mam czasu w tym roku, zamiast robić coś w domu - biegam i załatwiam różności na osiedlu. Bez pomocy Skrzatów pewnie niewiele zwojuję. Korzystając z okazji i składam najserdeczniejsze życzenia cudownych Świąt Tobie i wszystkim które tu zaglądają

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowicie bajeczny wpis, dziękuję Ci za niego :) Ja tez jestem fanką krasnoludków-lesnych skrzatów, dlatego z bijącycm sercem będę poszukiwać tej fachowej literatury :)
    Pozdrawiam i wesołych świąt życzę,
    skrzaty pomogą!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kaprysiu! Pilnie potrzebna cała gwardia skrzatów!!! Już pojutrze święta!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Och Kaprysiu, skrzaty są cudne i dobrze, że są :)
    Mam nadzieję, że dzielnie pomagają ci w przygtowaniach Świątecznych! ;)
    A ja życzę Ci pięknych, pełnych magii i miłości Świąt! Ściskam mocno i przesyłam mnóstwo serdeczności!

    ps. uściski dla Mrautaka.. a, i chciałam jeszcze dodać, ze Twoje skrzaciki cudne wyszły!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, mam sentyment do starych książek, przypominają mi o dzieciństwie i świecie fantazji w którym się lubowałam. Teraz niestety muszę stawiac czoła rzeczywistości. A takie skrzaty by się przydały, oj jak bardzo:))
    A teraz z okazji świąt:
    Na te Święta co nadchodzą, życzę ciepła i miłości. Niech Cię ludzie nie zawodzą i niech uśmiech w sercu gości...

    OdpowiedzUsuń
  16. ;) i jak? Zdążyłaś? Pewnie tak... dzięki Skrzatom ;)


    P.S. kaprysiu :) większość z nas woli piękno... ale natura też może być piękna :) często jest nawet piękniejsza... swoją drogą... lekki uładniający makijaż nie musi znaczyć tapety :) nie sądzisz? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kaprysiu, świętuj radośnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudne rysunki!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Czy pani w kwiecie wieku wypada się zachwycać skrzatami?:)
    pozdrawiam z zaczarowanego lasu,w którym rosną rozłożyste
    puchowce-drzewa giganty Alusia

    OdpowiedzUsuń