piątek, 10 lutego 2012

Pączki i znikający kapryśnik.

 
Zawsze w karnawale robiłam faworki. Za kilka dni tłusty czwartek i tym razem dla odmiany usmażę pączki:)
Pączki uwielbiam, ale ile razy próbowałam je robić wg różnych przepisów (za każdym razem pewnych i sprawdzonych;)) wychodziły gnioty.
Wreszcie znalazłam w internecie film z cyklu "Anielska kuchnia".
Przepis Siostry Anieli jest tak prosty, jak genialny.
Do tego cała pączkowa technologia pokazana jest jak na dłoni, a pączki z tego przepisu wychodzą fantastyczne. Śmiem twierdzić, że lepsze jak u Bliklego, szczególnie w tłusty czwartek, kiedy w cukierni piecze się ich setki tysięcy i bywają czasem przypalone, że o cenie nie wspomnę.
Z proporcji podanych w filmiku wychodzi wielka góra pączków. Do wycinania używałam małej szklaneczki, więc było ich więcej, za to mniejsze.
I to tyle w temacie mojego odtłuszczania;) Na razie -2 kg się utrzymuje, ale myślę, że po pączkach ten wynik będzie tylko rzewnym wspomnieniem;)



Mam nadzieję, że zamieszczenie w blogu ogólnodostępnego filmiku nie jest naruszeniem różnych strasznych przepisów dotyczących prawa autorskiego, tym bardziej, że w końcówce podany jest autor i producent, a kod HTML do zamieszczenia na stronie jest w przeglądarce Google, ale nigdy nic nie wiadomo.
Nie dalej jak kilka dni temu mój blog zniknął. Ot, tak po prostu wyskoczył komunikat: "Twój blog został usunięty". Stało się to około północy, więc odzyskiwanie bloga zajęło mi czas prawie do rana. 
Trudna to była noc, bo najpierw zalała mnie krew, żółć, wściekłość i skoczyło mi ciśnienie, potem jak zobaczyłam, że to nie żart, błąd i inne takie, to się poryczałam ze złości i bezsilności. Następnie wydmuchałam nos, zrobiłam sobie herbatę szatana i siedziałam przy laptopie prawie do rana, aż odzyskałam blog, a przy okazji konto mailowe i wszystko, co w jakimś stopniu związane jest z Google. Przy okazji przeczytałam wszystko na temat zawartości blogów, regulaminów, etcetera. Lepiej tego nie czytać, bo można się zdenerwować jeszcze bardziej:(
Blog może zniknąć w każdej chwili i bez podania przyczyny. Ot tak.
Już po wszystkim przyjrzałam się sceptycznie całej tej sytuacji i doszłam do wniosku, że za bardzo się chyba zżyłam z kapryśnikiem. To właściwie uzależnienie, a tu wystarczy małe pyk w systemie i nie ma;)
Problemy z blogiem, to też kwestia umiejętności. Niestety informatykiem to ja już raczej w tym życiu nie będę, ale poduczyć się, co nie co, nigdy nie zaszkodzi, co przy okazji pozwoli zaoszczędzić sporo czasu i nerwów:) Zamierzam.
Teraz wyciągnę z szuflady igły do filcowania i będę się relaksować dydłaniem na sucho różnych głupotek, zagryzając czasem pączkiem:)
Jak udydłam to pokażę, chyba, że bloga nie będzie.


24 komentarze:

  1. Znaczy co? Mogą nam zabrać boga ot tak...bez przyczyny? Toż to przemoc!

    OdpowiedzUsuń
  2. No.
    Oni tam sobie pewnie jakąś przyczynę znaleźli. Myślę, że w moim przypadku było to użycie określonego słowa. Nie ma za to żadnej ludzkiej siły, żeby się na pewno dowiedzieć , co było przyczyną takiej reakcji. Przemoc, inwigilacja, cenzura, co chcesz. Zupełnie nie rozumiem o co teraz tyle krzyku medialnego, skoro to wszystko dawno działa;) Chyba,że będzie gorzej, bo gorzej zawsze może być:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już tą akcję przeżyłam, tylko około południa ( szok !!! ) ale tak samo przekopałam cały regulamin i wiele ciekawostek doczytałam - nie zrobiłam oczywiśce tego wcześniej zapewne jak wiele z nas ;-)
    Pączów nigdy nie piekłam i chyba isę nie odważę ....
    Ale będę czekała na Twoje wirtualne ;-))))
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie zostały już tylko wirtualne, bo te z dzisiejszego smażenia zniknęły jakoś podejrzanie;)
    To może z blogami, to była jakaś szerzej zakrojona akcja;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A za mną chodzą kardamonowe faworki, eh, gdyby nie te biodra:)... ja ostatnio mam problemy z wrzuceniem zdjęć na bloga, robię dziesiątki podejść i czekam aż zdjęcie"załapie", tylko czekać, jak wetnie mi bloga...pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj incognito:)Miło Cię gościć:)
      O zdjęciach nie pisałam, bo wydawało mi się, że coś jest nie tak z oprogramowaniem laptopa. Czyli znowu nasz ulubiony blogger;)

      Usuń
  6. Gratuluję pięknych pączków. Cieszę się, że są wirtualne i nawet nie pachną. Na szczęście dla mojej kontrolowanej tuszy, serdecznie nie cierpię wszystkiego co smażone i tłuste. Choć słodkie niestety lubię.
    Odnośnie uciekającego bloga, prąd mnie przeszedł po plecach. Lubię się przywiązywać do rzeczy, a w tym wypadku do ludzi też. Nie lubię jednak jak ktoś mnie okrada. Komputerowo jestem totalna guła i chyba tylko mogłabym sobie poryczeć, albo powyć jak wilki nocą. Serdecznie współczuję i cieszę się, że mogę Cię i Mrautak znowu widzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już taki komputerowy gamoń, jak ja, sobie poradził, to też byś sobie poradziła. Mnie zmobilizowała rozpacz;) W razie czego są gdzieś zawsze jacyś życzliwi informatycy i pomogą:)
      Co do pączków, też nie powinny mi smakować, bo smażone i z cukrem (jakaś porażka w kwestii indeksu glikemicznego), a mi niestety smakują, bo wyszły leciutkie, puchate i cudowne. Trudno;)

      Usuń
  7. Tak mnie nastraszyłaś tym znikającym blogiem, że nawet pączek nie pomógł :);)

    Weekendowe serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze że bloga odzyskałaś i już jest!!!
    A pączki przewspaniale kuszą i chyba będziesz mnie miała na sumieniu; bo mnie skusiłaś i dzisiaj będę piekła pączki choć nie zamierzałam:))) Ale wypróbuję ten przepis, za co wielkie dzięki.
    A i jeszcze raz dzięki za linka do sklepu; cudowności tam są.
    Buziaki gorące:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No proszę, jeszcze ACTA nie w pełni zatwierdzona, a już wyciąga swoje lepkie macki :P Nie chcę straszyć, ale będzie jeszcze gorzej, kiedy podpiszą ustawę.

    A jakby mnie teraz usunęli z sieci, będę pamiętać do kogo krzyczeć o pomoc i podpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale mi narobiłaś apetytu na pączki... :-))) Zjem! Nie będę czekać do czwartku! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciągle próbuję z pączkami i zawsze mi coś w nich nie gra.Tym bardziej, że moja babcia piekła przepyszne! Cieszę się, że odzyskałaś bloga.
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój blog też mi zniknął jakiś czas temu, Osobisty się zaangażował osobiście w odzyskanie i jestem:) Ale u mnie problemem była niechęć do podania swojego nr tel. - bo takie komunikaty od blogera dostawałam przez rok jakiś, ignorowane przez mła konsekwentnie ;P To znaleźli sposób, choć była i myśl coby zrezygnować żeby nie dawać im jednak satysfakcji, ale uzależnienie zwyciężyło;P
    swoja drogą sama się zastanawiam jak to teraz będzie z różnymi zapożyczeniami z sieci...
    Pożyjemy, zobaczymy, tymczasem napawajmy się jeszcze chwilami własnej "obecności" w sieci ;)))
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  13. Pączki ogólnie kojarzą mi się nieciekawie, chociaż z własnej winy. Jako dziecię nażarłam się gorących, świeżo smażonych przez babcię i o mały włos, a wylądowałabym w szpitalu. Od tego czasu nie przepadam za nimi za bardzo, ale Tłusty Czwartek bez pączka lub faworka obyć się nie może, niezależnie od diet i przyrzeczeń ;). Całe szczęście, że uratowałaś swój blog, bo lubię tu zaglądać i byłoby bardzo pusto bez Twojego kącika. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. ;) pączki jadam raz w roku. W tłusty czwartek... bo świadomość kaloryczności mi nie pozwala ;) Smacznych życzę :)

    I mam nadzieję, że znajdziesz swój blog po filcowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj. Nie chciałabym, żebyś zniknęła z Kapryśnikiem, co to, to nie! Do mojego Inkwizytorium też jestem przywiązana (wiem, że ostatnio trochę nie tego...;-) ale już wkrótce...), troszkę zaczęłam się bać. Chyba zacznę robić zrzuty postów na twardy dysk...?
    I jednak pozostanę dalej przy faworkach... pączki pooglądam u Ciebie ;-))
    Smacznego i ściskam najczulej!

    OdpowiedzUsuń
  16. a u mnie zawsze były pączki, więc tym razem chcę zrobić faworki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chcę pączka i niech szlag trafi dietę! Uświadomiłam sobie, że nie jem glutenu (chleba, ciast, makaronów), jaj, cukru, większości wędlin, masła, a i tak mało chudnę, bo z tego z i m n a pozwalam sobie czasem na wieprzowinę, frytki(!), odrobinę czekolady i inne zakazane tłustości. Ech...

    A blogi czasami znikają i strach pomyśleć, co wtedy. Dobrze, że Twój wrócił!

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystkim wielbicielkom pączków życzę smacznego i blogowania bez kłopotów, a przede wszystkim dziękuję Wam za miłe komentarze:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze,że jesteś.
    Pączkowy powrót taki pyszny!

    OdpowiedzUsuń
  20. JAKOS TAK W GRUDNIU CZY MOŻE W LISTOPADZIE MI ZNIKNĄŁ BLOG...I KONTO I MOŻLIWOŚĆ WEJŚCIA NA POCZTĘ Z ADRESEM MAILOWYM OD BLOGA.....ALE NAWET NIE PRZEJĘŁAM SIE MOCNO....AŻ MNIE TO ZDZIWIŁO.....POZYTYWNIE...PAMIĘTAM,ZE GDZIES WYSYŁAŁAM WIADOMOŚC...I BLOG WRÓCIŁ...ALE JAK NIEDAWNO ZNÓW CHCIAŁAM NAPISAĆ WIADOMOŚĆ Z ZAPYTANIEM....DLACZEGO NIE MOGĘ SKASOWAĆ NIEKTÓRYCH BLOGÓW Z BOCZNEGO PASKA.....TO JUŻ GUŁA NIE WIEM GDZIE:)))))))

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak mnie przeraziłaś tym wpisem, że sobie bloga zapisałam na dysku. Zwłaszcza, że już wcześniej ludziom zamykali blogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak kompleksowo zapisałaś, czy po jednym poście?
      Bo jak kompleksowo to poproszę o ściągę jak:)

      Usuń