piątek, 1 marca 2013

Lesio

Myślałam, że budowanie zaufania u tak przerażonego i zestresowanego pieska, jakim siedem dni temu był Lesio, będzie trwało tygodnie.
Przez pierwsze trzy dni nie robił siusiu.
Jak już zrobił, to w kuchni, czyli najdalej oddalonym od jego koszyczka miejscu. Pierwsze spacerki to trauma, ani kroku za próg mieszkania.
Brałam go na ręce i odchodziłam od klatki za każdym razem kawałek dalej. Po sikaniu w kuchni  padło na puchową kołdrę na łóżku, w ostatniej chwili zdążyłam uratować materac;) I co gorzej to wysikał się na nią po półgodzinnym spacerku. Nagadałam mu, bo przecież nie mogłam podnieść głosu, a mały głupek machał ogonem;)
Ale już na kolejnym spacerze była kupa:)))))
Na następny poszłam więc już z torebkami. Skoro obsikał kołdrę na łóżku przed wyjściem do pracy przykryłam kocem fotel. Jak wróciłam spał na nim i po raz pierwszy wybiegł mi na spotkanie:) I na spacerze było siusiu, a w mieszkaniu już nie. Mądry Lesio. 
Każdy kolejny spacer, to coraz większa frajda. Lubi inne pieski, chętnie się z nimi bawi, a potem z gorącymi uszami i podniesionym(!) ogonem wraca do domu.
Ciągle nie jest jeszcze bardzo pewny siebie, ale jest uroczym i przymilnym pieskiem. Nie umie się tylko bawić z ludźmi, ale i na to przyjdzie kiedyś czas. Na smyczy chodzi pięknie, właściwie przy nodze. To chyba najdziwniejsze, bo przed znalezieniem się w przytulisku błąkał się na wsi, na smyczy nie chodził nigdy i sądzę też, że nigdy nie był w mieszkaniu. Kilka dni temu bał się ręki, smyczy, każdego gwałtownego ruchu i nowego odgłosu.
Klasyczne trudne dzieciństwo. Biedny mały Lesio.
Dziś była kąpiel (oj, nie lubimy się kąpać, bardzo, bardzo) i wizyta u naszego pana doktora (lubimy, bo mizia, drapie za uszami i kocha pieski) i spacerki, spacerki, spacerki... nóg nie czuję;)
A to już Lesio. Na fotelu oczywiście:)
I na spacerku. Jakość nie najlepsza, bo z telefonu, ale widać całość psa:)
 
I to już wszystko na dziś, bo przecież zaraz spacerek, spacerek, spacerek !!! :)))

10 komentarzy:

  1. Ale zmiana!! Lesio odżył i ma blask szczęścia w oczach :-))
    Ale czemu się dziwić - w takiej atmosferze każdy biedak zalśni :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. To NIE jest ten sam pies!!! Podmienilas do zdjecia te kupke biedy i nieszczescia na pogodnego malego pieska z postawionymi ciekawsko uszkami? Wierzyc sie nie chce, jak szybko doszedl do siebie. Jestes cudotworczynia, Kaprysiu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże zjechałam poniżej.
    Ta psina wie, że jesteś dla niej Bogiem. To wszystko napisał na swoim pyszczku.
    Twoja noga to na spacerze hamulec bezpieczeństwa. Przeżyłam to z Gizmkiem. Tak miał dość przyrody, że nawet nie chciał wychodzić na balkon. Najlepszy był ciepły fotel i pieszczoty.
    On wie co dostał, bo nigdy w życiu tego nie miał.
    Teraz już możesz pogłaskać go ode mnie. Życzę Wam wszystkiego najlepszego i samych wesołości.
    Odnośnie zabaw z ludźmi, to tylko jak zabawy z małym dzieckiem. Mój codziennie bawi się w chowanego z moim mężem, w którym na nasze szczęście drzemie coś z dziecka.
    Ja dzieci mam nadmiar na co dzień, jednak próbuję wykrzesać z siebie coś dla kota.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kaprysiu takie wieści wracają mi radość życia! Serio! Cieszę się i jestem pewna, że Lesio niedługo będzie odrabiał całe swoje trudne dzieciństwo i zacznie być wesołym, pogodnym pieskiem. Cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze słowo, jakie mi przyszło do głowy, gdy zobaczyłam te zdjęcia, to ODMIENIONY. Jak bardzo odmieniony... Kaprysiu, jak to dobrze, że go przytuliłaś do serduszka. I jaki wspaniały towarzysz na spacerkach! :) Uściskujemy Was bardzo. W tym oczywiście i od Lesi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cofnęłam się do poprzedniego postu, żeby jeszcze raz zerknąć na tamtego Lesia i skonstatowałam, że to dzisiejszy wpis powinien mieć tamten tytuł... Ech! Cudowna zmiana. :)

      Usuń
  6. Kaprysiu z kupki nieszczęścia, swoją miłością wyczarowałaś psinkę szczęśliwą. Ten błysk w oku mówi sam za siebie:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. On się najzwyczajniej w świecie uśmiecha:) Chyba już wie, ze dobrze trafił! Spacerki zrobią wszystkim dobrze... Mnie właśnie tych spacerów teraz najbardziej brakuje.
    Życzę Wam wszystkiego dobrego i wiele radości z wzajemnego bycia razem:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uo matku bosku, toz to nie ten pies! raz dwa sie nauczy od czego sa ludzie, co mozna, czego lepiej nie robic (na oczach ludzkich przynajmniej). Dobrze ma :)))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczny jest:)))
    Nasza Muszka troszeczkę podobna - http://grzdyl.blogspot.com/2012/05/siersciuch.html
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń