niedziela, 24 lutego 2013

Zmiana

Radykalna i nieoczekiwana. Niełatwa. W ogłoszeniu wolontariuszka dała mu na imię Pucuś. U nas zostanie Lesiem lub Bulajem, zobaczymy. Piesek jest przerażony. Trudno sobie wyobrazić co przeszedł. Przywieźliśmy go wczoraj z Zalesia. Jest nieufny i bardzo zestresowany. Dużo czasu upłynie zanim otworzy nam swoje psie serce. Na razie zaakceptował koszyk z posłankiem pod stołem i zjadł z ręki, a dziś rano pierwszy raz pomachał ogonem na mój widok:)
Czas, który będziemy spędzać w pracy pozwoli mu na spokojne i stopniowe przyzwyczajanie się do nowego otoczenia i rytmu życia w naszym domu.
Jak już zdecydowaliśmy się na dozwierzęcenie, to wybór padł na najtrudniejszy z możliwych. Kiedy jednak zobaczyłam jego zdjęcie w ogłoszeniu, adoptowanie jakiegokolwiek innego psa nie wchodziło w grę.
No, cóż, jak już zdobywać, to najlepiej Everest:)))
To zdjęcia ogłoszeniowe. Nowe dopiero po dłuższym czasie. Nie będę dodatkowo stresowała go aparatem. Wszystko pomalutku....:)))
A swoją drogą dziwna jestem. Wzięłam sobie na głowę solidny problem, a czuję się szczęśliwa:) Wariatka:)))


72 komentarze:

  1. :*** Wariatko ;)
    Mnóstwo szczęśliwych chwil na nowej, wspólnej drodze Wam życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna Wariatka:)))
    Lesio do niego bardzo pasuje;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam, że to się stanie:)))Cieszę się bardziej niż ogromnie ze względu na tego bidusia jak i na Was:) Dom bez futrzastego przyjaciela jest zawsze strasznie pusty. Z niecierpliwością będę wypatrywała kolejnego wpisu i relacji z udomawiania tego skarbu. A na pewno przebiegnie szybko. Aluś, które zgarnęłyśmy z ulicy trzy lata temu też był takim przerażonym nieszczęściem. Nawet na smyczy nie umiał chodzić. Nauczył się w kilka dni a za rodzicami to by w ogień skoczył. Proszę tego mini-wilczurka ucałować w słodkie pysio:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie sobie nie życzy takich poufałości;)Bardzo jest zestresowany. O wychodzeniu mowy nie ma. prawie nie rusza sie z koszyczka. Ale pomalutku:)

      Usuń
    2. Dobra, dobra. Co się odwlecze... to wiadomo;) Fajnie, że jest Lesio:)

      Usuń
  4. :)))))Cudek:))) Cierpliwości i radości:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie dobrze, trochę czasu i odchuchacie Maluszka, dobrze Mu się trafiło Nieboraczkowi. Wszystkiego Najlepszego :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma wyjścia;) Musi być dobrze:)Dzięki:)

      Usuń
  6. Ależ on piękny!!!! a że zestresowany... no cóż każdy byłby niepewny i zestresowany jesli wchodzi do nowego domu, tym bardziej że napewno przeszłość go nie rozpieszczała:( Wspaniale zrobiłaś!:))) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak postawi uszka to dopiero urokliwiec:))) A już stawia:)Serdeczności:)

      Usuń
  7. Utonęłam w tych oczach! Cudny jest!!! No pewnie, że to samo szczęście, a jak dojdzie do siebie - ile radości w domu. Ja kocham psy, więc się cieszę ogromnie, że to ten rodzaj dozwierzęcenia :);) Ciocia Ola głaska, ściska, całuje i baaaaardzo prosi Mamę Kaprysię, żeby to raczej był Lesio. Tak do niego pasuje to imię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z życzeniem , został Lesio:)

      Usuń
    2. Ogromnie się cieszę :) i... zazdroszczę tego słodziaka.

      Usuń
  8. Jaka cudowna Bieda.... Ma chopak szczescie, ze trafil na twoj dom:) Ja bym ochrzcila go Bulajem, choc i Lesio brzmie pieknie!!! Gratuluje nowego czlonka rodziny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak Lesio, większość domowa zdecydowała:)Dziękuję i pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Kaprysiu, gdzie indziej jak nie u Ciebie znajdzie ten wystraszony piesek z nielatwa przeszloscia, tyle milosci, spokoju i cierpliwej terapii wychodzenia z traumy?
    Lepiej nie mogl trafic. Cala jego postawa i sylwetka krzycza ze strachu, on najchetniej zniknalby na miejscu.
    Czeka Cie nie lada wyzwanie, ale na pewno podolasz i juz niedlugo zobaczymy na zdjeciach i postawione uszy, i wyprostowany do gory ogonek.
    A w ogole to on jest uroczym pieskiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrwa to pewnie, ale mamy czas:)Mogę powiedzieć jak Kilkujadek: Ja wiem, on nas nie kocha, ale my go będziemy kochać tak długo, aż nas pokocha;)))
      Nie ma wyjścia biedulek:)

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja wklejam drugi co się pokazał na mailu, a tu nie. Brzydki blogger. I dziękuję:)
      "Zycze powodzenia. Pies przecudny mimo ze strasznie wystraszomy. Dobra z Ciebie kobieta."

      Usuń
  11. Te oczy... Wstrząsające spojrzenie...
    Jak dobrze, że Bulaj vel Leszek znalazł kochających go ludzi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak Lesław, choćby i takiego imienia nie było:) Utonęłam w tych przerażonych oczach i tyle, co zrobić :)

      Usuń
  12. Puchol robi wrażenie!
    Trzymam za Was kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zycze powodzenia. Pies przecudny mimo ze strasznie wystraszomy. Dobra z Ciebie kobieta.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nieźle, nieźle! Właśnie miałam Ci zaproponować kota, a tu taki mały psi Wzruszacz ;)

    Niech się dobrze chowa i socjalizuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu jest widzisz problem, bo ja jestem zdania,że by dobrze Lesiowi zrobiło, ale krzyczą na mnie bardzo, grożą zawałem, karzą się uspokoić, mówią coś o starych idiotkach i takie tam, ale może kiedyś... Bo on jest tak łagodny, mimo potwornego przerażenia i stresu, że pokochałby na pewno, no ale może faktycznie nie wszystko na raz;)

      Usuń
    2. To rzeczywiście trudna decyzja... My ostatnio siedzimy w "kocim temacie" i pomagamy przewieźć koty do adopcji albo robimy wizję lokalną przed adopcją. Choć tyle, bo przecież więcej kotów raczej nie powinniśmy mieć, a tu Teodor do adopcji
      albo Maciuś, którego wspieram również finansowo.Ech!

      Kaprysiu, zajrzyj czasami na "Pomagajmy Kotom" http://www.facebook.com/PomagajmyKotom - może serce podpowie, jakiego towarzysza powinien mieć Wasz nowy domownik :)

      Usuń
    3. Patrzyłam:((( Znowu pewnie nie będę spać, ale jeszcze nie teraz, pomału, bo zostanę sama z Lesiem, kotem i bez kasy na utrzymanie całości;))) Ale patrzyłam....

      Usuń
    4. starej idiotki wcale nie było! wariatka swoją drogą, ale to komplement:P

      Usuń
  15. Kaprysiu, jestes w gatunku Najlepszych Na Swiecie Wariatow. A na Eeverst wchodzi wielu ludzi, ba, gora zasypana jest smieciami po turystach :P

    dasz rade. wierze. a te oczy Lesia i cala psia buzka - sie rozplakalam, choc sie pewnie do tego nie przyznam jakby ktos pytal :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kochana, o płaczu to ja tu pisać nie będę, bo jeszcze mam gębę opuchniętą;) Łatwo nie było, no ale teraz to już nam tylko praca u podstaw została. Dużo pracy. Ale ja pracowita jestem:)
      Uściski:)

      Usuń
  16. O jejciuuuuuu :) Gratulacje :D
    To taki słodki rodzaj problemu, dlatego wszystko będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi, musi:) Dziękuję:)
      A wiesz nie mogę do Ciebie zaglądać. Pudełko mi się zamknęło, buuuuuu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Supcio mordeczka! Grauluję odwagi! Trzymam kciuki, żeby maluch jak najszybciej się zaaklimatyzował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myl odwagi z wariactwem;)I dziękuję:)

      Usuń
  18. dwa miesiące temu pożegnałam swoją 13 letnią owczarkę i przyrzekłam sobie, że już nigdy więcej ...., ale jakbym takie oczy zobaczyła i taką mordkę to ... zrobiłabym to samo co Ty mimo świadomości, ze to jednak jest problem. Tylko, ze więcej z tego radości :))
    Oby takich Wariatek więcej na ziemi było;))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę mieć czas na tęsknotę. Jakoś ostatnio to tak pół roku mniej więcej wychodzi. Po Władziu (17 lat)za pół roku była Mrautak, po Mrautusi za pół roku Lesio:)Przychodzi chwila,że już dłużej ani dnia bez futra nie wytrzymam:) Współczuję Ci bardzo straty suni. Dobrze wiem jak to jest.
      Serdeczności.

      Usuń
  19. KOCHANA ZA TO ,ŻE PRZYGARNĘŁAŚ TĄ SIEROTKĘ -NO NIE ZNAM CIĘ NIE WIEM CZEGO CI ŻYCZYĆ,ALE PRZYNAJMNIEJ SZÓSTKI W TOTKA!!!!!:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję:) I pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  20. Gratuluję wyboru i odwagi. Widzę w jego buźce bezgraniczną miłość. Pewnie szybko się ujawni, tak było w przypadku mojego Gizma. Nawet na balkon nie lubił wychodzić tak się cieszył, że ma ciepłe lokum i zawsze pełną miskę.
    Bardzo się cieszę. Jak już będzie gotów, pogłaszcz go ode mnie.
    Pozrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załatwione:) Już się głaszczemy bez odwracania pyszczka:)

      Usuń
  21. Cudowna Kobieto!!! Wariatko, dająca szansę na szczesliwe życie!!!! Wiecej takich jak Ty! Wzruszyłas mnie bardzo i będę Cię ogromnie wspierać. Sam fakt, ze jestem zwierzetolubna tu nie ma nic do rzeczy, ale... 1,5 roku temu tez wzięłam ze schroniska pieska po przejściach. Bity, głodzony i ostatecznie przywiazany do drzewa z dala od wszelakich ścieżek, na pewną śmierć. Pnoć pętle miał tak zaciśnięta, ze żeby sie nie powiesić, nie mógł ani usiąść, ani się położyc, ani zrobić żadnego ruchu. Mógł tylko stać. Mimo to, gdy został znaleziony i ludzie próbowali mu pomóc, chciał wszystkich 'pozagryzac' tak sie panicznie bał człowieka... Było ciezko na poczatku, bo piesek nie jadł. Był bardzo głodny, ale nie jadł ze strachu. Może był bity w trakcie jedzenia? Bałam się, ze naszą nieznajomością psychiki pieska pokrzywdzonego, bedziemy go niepotrzebnie stresowac, stąd decyzja o sprowadzeniu do psiaka behawiorysty na indywidualne terapie :-) Gdy mówię znajomym, ze do mojego psa, przychodzi na domowe wizyta psycholog, to wszyscy sie śmieją :-)))Ale co tam smiech, grunt, ze piesek powoli, bo powoli, zaczyna ufac człowiekowi :-) i co najwazniejsze: kocha nas swoim psim, goracym serduszkiem, a to jest wazniejsze niż smieszność :-))) Zycze ci sukcesów, jak najmniej problemów behawioralnych i jak najwięcej psich merdających ogonków :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Burano,
      Lesio je i z ręki, i z miseczki, którą postawiłam blisko koszyka. Lubi jeść i macha ogonkiem jak mu podaję coś do jedzenia. Nie rusza się jednak z koszyczka i nie siusia od wczoraj. Dzwoniłam do wolontariuszki współpracującej z przytuliskiem i uspokoiła mnie,że to wynik stresu i u niektórych psów trwa nawet trzy dni. Mamy za sobą dopiero jeden dzień bycia razem, a już mimo to widzę niewielki postęp:) Przy całym przerażeniu i stresie jest pieskiem niezwykle łagodnym, więc myślę,że łatwiej dzięki temu nam pójdzie. Stawia uszki i nie odwraca już głowy od wyciągniętej do głaskania ręki. Cofa się tylko troszeczkę, ale drapanie za uszami i głaski przyjmuje bez protestów:) Pewnie dopiero zaczyna poznawać takie odczucia. Jutro skontaktuję się z weterynarzem w sprawie siusiania.
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wsparcie:)

      Usuń
  22. Kasiu, dzięki takim WARIATOM świat jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to będzie jak już będzie wszystko dobrze z Lesiem, ach:)

      Usuń
  23. jestem dumna z matki wariatki:* a biorąc pod uwagę że tata dzielnie znosi taką wariatkę i leży z lesiem pod stołem, to z niego też jestem dumna:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kasiu, dopiero teraz przeczytałam... jesteś wspaniała i kocham Cię! Trudno się oprzeć takiemu spojrzeniu... trudno spojrzeć w takie oczy i nie beczeć... Dacie radę na pewno, a Lesio pokocha Was najgorętszą miłością. Ściskam i dobre myśli ślę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wysłałam co miałam wysłać, pewnie lada dzień dojdzie:)
      Siedzę dziś w pracy jak na szpilkach i pewnie ucieknę ciut wcześniej;) Lesiowi przyda się trochę spokoju od człowieków, pozna sobie domek i poczuje się u siebie.
      Martwi mnie bark sikania:( No nic, zobaczymy po powrocie.
      Uściski i serdeczności przesyłam:)

      Usuń
    2. Kasiu, przyszły! Są perfekcyjne i tak dużo, będę musiała to wszystko posadzić chyba ;-)) Dziękuję, dziękuję!!!
      Z sikaniem, a raczej jego brakiem, to problem. Mój jamnik po wypadku nie chciał sikać z powodu stresu... na trzeci dzień musiał być cewnikowany, bo groziło zatrucie organizmu. Może Lesio wysika się wreszcie... spróbujcie spaceru w spokojne miejsce odwiedzane przez inne psy.

      Usuń
    3. Było siusiu:))) W domu oczywiście;) Jak nas nie było, ale grunt,że było. Spacerki to trauma. Panicznie boi się wychodzić z domu. Wynoszę go jednak, bo mówili,żeby tak robić. Nauczył się wracać do domu, etapami, z przystankami,ale to już sukces:)
      Cieszę się,że dojechało:)

      Usuń
    4. Hurra! Dobrze, że było, bo nie wyobrażam sobie jeszcze stresu z cewnikowaniem...
      Pomalutku przełamie strach, trzeba czasu ;)
      Całuję

      Usuń
  25. O! Biedaczek! Ale nie! Już nie biedaczek przecież, bo znalazł taki fajny dom. Tylko jeszcze nie wie, jak mu będzie dobrze:):):):):):):)
    Ninka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie wie, nie wie i to zupełnie;)

      Usuń
  26. ... będzie dobrze, już jest dobrze skoro trafił w Twoje ręce ...:)

    przy okazji, nie mogę oprzeć się osobistej refleksji, widząc spore analogie ... w mojej najbliższej rodzinie po 16 letnich kocich rządach przyszła ... era psa ... przyniesionego ze schroniska, po przejściach,zahukanego, kalekiego ... po 3 tygodniowym okresie aklimatyzacji psina odżyła, jest teraz radosnym, ufnym psem ... miłość czyni cuda :)

    uściski serdeczne ślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy tygodnie mówisz:) U nas może byc dłużej, ale to nic:) Poczekamy:)
      Serdeczności:)

      Usuń
  27. Wiesz co? To szczęśliwa zmiana dla tego pieska ale widze że i dla ciebie duża zmaiana na lepsze. Z e-mailem w sprawie kawy wspólnej poczekam jeszcze bo ostatnio ze mnie straszny malkontent i nie wiem jak byś zniosła moje marudzenie. Mam nadzieje ze w marcu odżyję towarzysko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze, bo jak widzisz ja mam teraz dziecko wymagające:) Uściski:)

      Usuń
  28. Kaprysiu, bo to przecież właśnie TAK działa! Uszczęśliwia, uzdrawia i... uwariaca. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Cudne pycho i przepiękne oczyska! Dzięki Wam wkrótce z całą pewnością rozbłysną radością i szczęściem - POWODZENIA!
    I jeszcze jedno, schroniskowe psiaki odwdzięczają się piękną, wierną miłością - jesteście prawdziwymi szczęściarzami :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może potrwać. Ale niech sobie trwa:) I tak już jestem w Lesiu zakochana po uszy:)I znowu machał ogonkiem:)Oj nie będzie szybko postów;) Popołudnia i wieczory spędzam pod stołem:)

      Usuń
  30. Ach, Kaprysiu, patrzę i patrzę na te zdjęcia i KOCHAM CIĘ kobieto szalona :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Witam naowego członka rodziny !!!
    Mam nadzieję, że szybko się zaklimatyzuje i będziecie cieszyć się sobą ;-)
    Jedna pasia dusza ocalona od nędznego losu !!!
    POzdrawiam i trzymam za Was kciuki
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudny! :-) Oj, wcale się nie dziwię, że jesteś szczęśliwa... :-)))

    OdpowiedzUsuń
  33. Kaprysiu, wyłaź już spod tego stołu. I opowiadaj. Nno! ;)

    A potarmoś tam delikatnie Lesia od naszej Lesi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już, już.Jeszcze troszeczkę:) Nie mam czasu na blog, bo pies ważniejszy:)Cały wolny czas po pracy jest psi. Relacja pewnie w weekend.
      Potarmoszone:)))

      Usuń
  34. Gratulacje wiem ze dostal wspanialy cieply domek.....

    OdpowiedzUsuń
  35. Myśle, ze udało się i Wam, i Jemu!

    Cieszę się,

    Serdeczności,

    Siostra B.

    OdpowiedzUsuń