piątek, 5 lutego 2010

"Chłopaki Anansiego" i inne przyjemności:)


To już uzależnienie. Kolejna książka Neila Gaimana, zarwana noc i dzień urlopu. Nie poszłam przez faceta do pracy. No, powiedzmy, że mogłam sobie na to pozwolić. Mój dzień wolny nikomu nie wadził,  musiałam dokończyć "Chłopaków Anansiego", a nocy mi zabrakło;) 
Zawsze przed kupieniem czytam w księgarni pierwsze zdania, czasem kartki, wybranej książki. Dedykację tej przytoczę:

"Wiesz, jak to jest. Bierzesz książkę, zaglądasz na stronę z dedykacją i odkrywasz,że po raz kolejny autor zadedykował swą powieść komuś innemu, nie Tobie.
Nie tym razem.
Ponieważ jeszcze się nie spotkaliśmy / znamy się tylko przelotnie / szalejemy za sobą / stanowczo zbyt długo się nie widzieliśmy / w jakimś stopniu jesteśmy spokrewnieni / nigdy się nie spotkamy, ale mimo wszystko będziemy ciepło o sobie myśleć....
Ta książka jest dla Ciebie.
Sam wiesz, z wyrazami czego i zapewne wiesz, czemu." 
Neil Gaiman.

Tak więc, przeczytałam w księgarni dedykację i bez książki już wyjść nie mogłam:) W książkach Gaimana niektóre wątki się powtarzają. Często mniej lub bardziej zadowolony z siebie pracownik biurowy odkrywa w sobie boga lub herosa, w ogóle bogów jest wokół bohaterów sporo, rozmowy ze zwierzętami są normą, ale dużo tam też ciepłego humoru,społecznej satyry, psychologii i sensacji. Zresztą wolę jak akurat Gaiman się powtarza niż ktoś inny , a to dlatego, że ma precyzyjny i zaskakujący sposób prowadzenia fabuły. Bohater spaceruje między światami wśród opadających gwiazd, a za chwilę wsiada do minibusu jadącego do Williamstown. Trochę w tym pisaniu jest bajki, a jak na bajkę przystało, jest i morał, no może wniosek, a raczej wnioski dla czytelnika.
I tak:
dobrze jest odnaleźć brata, nawet jeśli to bardzo skomplikuje nam życie,
nie należy wstydzić się rodziców, a raczej spróbować zobaczyć, ile z nich jest w nas,
piosenka nie jest tylko zlepkiem muzyki i słów, wiele zależy od wykonawcy,
praca w żadnym biurze nie może być naprawdę fajna, chociaż wydaje się nam ,że ją lubimy;))),
pająki mogą być sympatyczne, a z pewnością są pożyteczne:)
w każdym z nas jest moc tworzenia,a więc każdy może odnaleźć w sobie Anansiego:),
Skończyłam czytanie, było mi miło i błogo. Dokończyłam decoupage pudełka, dorobiłam lusterko, ufilcowałam kilka filcowanek, duch Władzia chrapał na fotelu ( ach...) i tak minął dzień.
Jak macie ochotę to poczytajcie, a jak nie, to pobawcie się nożyczkami, serwetkami i  klejem, albo wełną lub zaśpiewajcie piosenkę, podrapcie za uchem psa lub kota, pocałujcie kogoś kogo kochacie, owińcie się cieplutkim kocykiem,w fotelu przed kominkiem, albo wyobraźcie sobie,że macie kominek;), odgońcie smutki i pomyślcie o czymś przyjemnym:)
Miłego weekendu i niech moc będzie z Wami;)



12 komentarzy:

  1. przepiekne robisz te kwiaty :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że nie próżnowałaś...książka przeczytana, decoupage zrobione, kwiatki "ufilcowane" na bogato !!!
    Pracowita z Ciebie dziewczyna !!!
    Chyba należy Ci się nagroda !!!
    Buziaki
    a

    OdpowiedzUsuń
  3. ach te filce jakie cudne a ja jedna ręka piszę, bo trzymam Kicuńka niegrzecznego, zeby przestał latać za kocimi ogonami i dał mi chwilę spokoju, guzik, już sie wyrwał;-)Dobrej nocki i miłych snów!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uśmiejecie się ale właśnie skończyłam "Sposób na ALCYBIADESA" Edmunda Niziurskiego. Wzięłam ja wczoraj biegnąc na trajtek z półki córki. Mam nadzieję, że spodoba się moim dzieciom, ma w sobie tyle humoru.

    Mam ochotę: podrapać psa za uszkiem, ucałować męża, bo wreszcie wrócił ze służbowej podroży,wejść do wanny pełnej piany i ... (same się domyślcie).

    Kaprysiu: kwiatki wychodzą Ci cudne, te białe są jak małe białe róże (przynajmniej dla mnie).

    Niech moc będzie z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, Mróweczko, to właśnie miały być róże:)Dobrze,że chociaż trochę podobne:)))A Niziurski bardzo przyjemny, za młodu się czytywało.Z dziecięcych lektur bardzo miło wspominam książki Jana Grabowskiego "Puch, kot nad koty", "Skrzydlaty zwierzyniec", "Puc, Bursztyn i goście" i wiele, wiele innych. Dawno nie widziałam wznowień, a to kapitalna lektura nie tylko dla dzieci.Pozdrawiam i życzę kolorowych snów dla całej rodzinki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kaprysiu droga a ja mam pytanie z innej beczki gdzie kupiłaś taki drewniany ornament?Bo okropnie mi się podoba:)
    Pozdrawiam cieplutko!
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  7. Madlinko, drewniane ornamenty kupuję w sklepie zaopatrzenia plastyków w Warszawie, jak znajdę stronę tego sklepu wyślę Ci link mailem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam :) pudełko i reszta dzieł piękne!! :)
    Książka zapowiedziała się bardzo ciekawie... ale... nie zgodzę się z tym, że praca biurowa nie jest miła :) ja bardzo lubię! Nie lubię tylko ludzkiej hipokryzji, która też czasem w tym biurze przebywa...

    Tobie też miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam książek Neila Gaimana, ale takiej dedykacji jak na "Chłopakach..." tez nie mogłabym się oprzeć. Będę wytężać wzrok w księgarni. teraz jednak mam na tapecie Olgę Tokarczuk, dość późno ją odkryłam dla siebie, więc mam sporo do nadrobienia. Właśnie skończyłam "Podróż ludzi księgi" w kolejce czeka jej najnowsza powieść "Prowadź swój pług przez kości umarłych".
    Kwiatki przepiękne. Kusi to filcowanie zewsząd, ale na razie jestem odporna ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zachęciłam się po Twoim opisie do tej książki.
    A skoro po jej przeczytaniu powstają takie cuda, to tym bardziej muszę ją mieć! :-))

    OdpowiedzUsuń
  11. Cuda robisz niesamowite i sama nie wiem jak na to znajdujesz czas, bo i pracujesz zawodowo i nocami ksiazki czytasz :)
    I jak jak sie dorwe ciekawej lektury to musze...
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie Ci się ufilcowało wszystko:)
    Widzę, że wena dopisuje :)

    OdpowiedzUsuń