poniedziałek, 1 lutego 2010

Psychoza i filc


Sypie śnieg.
Drobny biały pył znowu na chwilę przykryje czarnoszare hałdy zamarźniętej brei. Wiatr, mróz, chmury. Listopadowa chandra z upływem miesięcy, ukradkiem zaczyna przybierać kształt lekkiej depresji. Depresja czasami ustępuje agresji. Cechy osobowości psychopatycznej uzewnętrzniają się szczególnie podczas jazdy miejską komunikacją. 
Futrzana czapka, wełniany sweter i puchowa kurtka , a w autobusie plus 30. Pojazd klimatyzowany. Jest mróz to grzeją.
Korek, 40 minut piekła. Dzieci wrzeszczą albo śpiewają piosenki z przedszkola wiercąc się przy tym niemiłosiernie. Kopią mamusię, siebie nawzajem, a potem znowu wrzeszczą. Facet z tyłu zionie przefermentowaną wódą i szuka wsparcia na najbliższych plecach. Tęga jejmość rozsiadłwszy się wygodnie vis'a vispochłania kruche ciasteczka. Nie dość ,że jest gruba jak szafa, to jeszcze się opycha, glamie, ciumka i kruszy na siebie, obok, wszędzie. Młodzieniec z prawej, przerwy w kichaniu wypełnia donośnym siąkaniem.  
To nie masz cholero chusteczki?!!!  
Ktoś wlazł mi na nogę. Przed oczami mam krwawą mgłę i jeszcze chwila, a będę wrzeszczeć, bić i mordować! Przystanek. Odśnieżony. Dalej nie.Tam nie zapłacone, no za darmo przecież nie będą odśnieżać. Brnę do domu.
Wieczorem opracowuję lek na swoją psychozę. Czytam i oglądam blogi normalnych ludzi. Filcuję dla Ori wiosenny kwiatek w prezencie:) Ona na pewno zrobi mu ładniejsze zdjęcia:) 




i słucham muzyki. Mojej ukochanej.
Chór z III aktu "Nabucco" Giuseppe Verdiego - "Va, pensiero"

Muzyka łagodzi obyczaje, szczególnie taka, tylko niestety jutro też jest dzień;(

14 komentarzy:

  1. Współczuję Ci, oby wytrwać do wiosny (będzie lepiej). Kiedy człowiek jest zdenerwowany inaczej patrzy na świat i często to co nie denerwuje nas normalnie staje się czymś strasznym, uciążliwym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę,że miałaś wczoraj sądny dzień, bardzo mi przykro :-( mam nadzieję, że dziś będzie lepiej, za moim oknem troszę promieni słonecznych widać, zwiastują chyba dobry dzień...
    Kwiatek wyszedł Ci iście wiosenny !!!
    A jak Twoje decoupage, składałaś deklaracje, że się z nim pogodzisz...?
    Czekam na nowe dzieła ;-)
    Pozdrawiam i życzę weny twórczej
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojjj, skąd ja to znam. Powszechny horror autobusowy. Jak to się dzieje, że akurat tam zbiera się cała ta "śmietanka" indywiduów, z których każdy posiada wyjątkową umiejętność wyprowadzenia nas z równowagi na swój szczególny sposób... Zagadki psychologii społecznej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kwiatek przecudny!To kolory pełni lata;-)Nie rozumiem, jak osobnik psychopatyczny może robic takie przepiękności?;-) Widocznie jazda autobusem dobrze wpływa na Twój talent.Va pensiero kocham w wykonaniu Zucchero:-)))
    Pozdrówek moc!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam i czytam Twój wpis i tak sobie myślę, czy moja Mama nie ukryła przypadkiem przede mną, że mam siostrę bliźniaczkę? Wszystko się zgadza - "psychopatyczna" osobowość, szpilowate podejście do tych bardziej męczących przejawów rzeczywistości no i Verdi. "Nabucco "ubóstwiam wręcz bałwochwalczo, do tego stopnia, że przybrałam taki nick na jednym z forów. Posłucham sobie jeszcze u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooooooo.... śliczny kwiatuszek :) śliczny! A jesli chodzi o autobusy... to współczuję... ja jeżdżę na szczęśie pociągiem :)
    Jest ok :) spróbuj jeśli możesz :)

    Choć dziś piwka dwa pan wpił naprzeciwko mnie... blee...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kwiatek sliczny... a muzyka masz racje, lagodzi obyczaje i z przyjemnoscia wysluchalam tego fragmentu.
    Pozdrawiam, zycze lepszego dnia... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przepiekny jest ten kwiatek ,oj pasowalby do mnie ,jak bozie kocham ze kiedys sie wezme za filcowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oto nasze drobne potyczki codzienne... ja myślę tak: dzień zaczyna się z chwilą powrotu do Domu, do Swoich. Reszta to takie drobne niedogodności, nie warte naszej uwagi, a już tym bardziej rozważań...

    OdpowiedzUsuń
  10. Kwiatek prześliczny)))) A ten horror autobysowy znam:( jak pracowałam w Warszawie to często wolałam od pociągu przejśc się na piechotę (w końcu to były 2 przystanki) niż jechac autobusem. A teraz u mnie spokój, cisza, las, i praca w domu, czasami tylko trzeba podjechac samochodem. Ale zawsze najlepiej we własnym domu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też siedzę smutna, z nosa mi się leje i słucham w kółko "Va, pensiero". Cudowne. Muszę zdobyć całość. Nigdy nie byłam szaloną wielbicielką opery a z muzyki klasycznej ukochałam ponad wszystko barok ale to jest piękne i przejmujące. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Mróweczko, wiosny też nie lubię;)))Taka natura przykra;) ale dziękuję za słowa otuchy:)
    Agusiu, decoupage w toku, jak skończę zamieszczę,
    Raincloud, witaj w klubie cierpiących pasażerów;),Ori, kwiatek czeka:))),Miro, to cudnie znaleźć internetową siostrę, bardzo się cieszę:)Mała Mi, niestety pociąg do mnie nie dojeżdża:(, a Twój "znajomy" z pociągu nie
    mówił, że "piwo z rana-jak śmietana"- pfuj,
    Mała Mi, Wildrose, Blogu niedzielny i Edino dziękuję za pochwałę kwiatka:),a Edinie dodatkowo zazdroszczę pracy w domu, domu w lesie i lasu w ciszy. Przepraszam, las i ciszę w domu mam, tylko ta praca, ach;)
    Anonimowy, jak można wylać swoje frustracje w cyberprzestrzeń, to człowiekowi, a zwłaszcza kobiecie;) lepiej na duszy się robi,
    Ewciu, z klasycznych oper też lubię tylko niektóre, ale muzyka poważna koi mi duszę (z wyjątkiem Pendereckiego, aż taki meloman to niestety nie jestem, żeby jej słuchać trzeba się na tym dobrze znać. To tak jak z bieganiem, 100 m do autobusu ok, ale maraton to już niestety nie ja;)))
    Wszystkich Was serdecznie pozdrawiam i cała jestem szczęśliwa,że do mnie zaglądacie. To właśnie najlepszy lek na psychozę:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny ten kwiatek ... a ,,Va pensiero,, jest u mnie na pierwszym miejscu ... .
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj Damurku :) Muszę sobie Ciebie poszukać:)

    OdpowiedzUsuń