wtorek, 9 lutego 2010

"Patty Diphusa"


zdjęcie z: www.mmkrakow.pl
Żeby ze starego kina stworzyć teatr, trzeba mieć osobowość, upór i pasję Krystyny Jandy. Teatr Polonia od pięciu lat zbiera na każdym spektaklu pełną widownię. Nie zawsze i nie na każde przedstawienie bilety można kupić bez problemu.
"Patty Diphusa" było dla nas wyborem tak przypadkowym, jak trafionym. 
Patty Diphusa - bohaterka felietonów publikowanych w latach osiemdziesiątych przez Pedro Almodovara w tygodniku "LA LUNA"  początkowo miała być kobiecym alter ego samego autora. Przez lata reżyser nie godził się na wystawienie swoich tekstów w teatrze. 
Adaptacja tekstu Almodovara napisana przez Remigiusza Grzelaka powstała za zgodą autora, specjalnie i wyłącznie dla Ewy Kasprzyk. 
Podstarzała gwiazda porno i wyzywający międzynarodowy symbol seksu podczas godzinnego monodramu z początku bawi, by pod koniec wzruszyć, cały czas angażując i prowokując publiczność.
Historia pewnej nocy z jej życia oraz wyrywkowe wspomnienia, z założenia mocno swobodne, w mistrzowskim wykonaniu Ewy Kasprzyk, ani przez chwilę nie są wulgarne. Ogromna różowa peruka, sztuczne lamparcie futro, czerwona kanapa, butelka whisky, strój sex bomby, confetti i okazały szklany penis to podstawowe rekwizyty. Zabawa świetna, wieczór udany, a przesłanie takie, że niezależnie od tego czy jesteśmy przykładnymi żonami, kobietami sukcesu, czy gwiazdami porno, to i tak każda z nas szuka i potrzebuje miłości.
Wszystkim znudzonym i zdegustowanym niemiłosiernie ciągnącą się zimą polecam taki, trochę frywolny, teatralny sposób na uprzyjemnienie sobie codzienności. Z tym, że raczej dzieci ze sobą nie zabierajcie:)))




Przekład: Hanna Torrent-Piasecka
Reżyseria: Marta Ogrodzińska
Występuje: Ewa Kasprzyk
Adaptacja: Remigiusz Grzela
Kostiumy: Ewa i Piotr Krajewscy
Charakteryzacja i wizerunek scenicznyHubert Grabowski

7 komentarzy:

  1. Co to znaczy dzieci na zabierajcie?! Uprzejmie przypominam, że to właśnie dziecko zabrało Cię - droga Kaprysiu, na sztukę z kryształowym penisem jako rekwizytem...

    Sztuka fantastyczna. A dla mnie najważniejszym przesłaniem jest istota odwagi w życiu i podejmowanie w nim ryzyka... a ryzykować warto, "bo szczęście sprzyja śmiałym..." :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie dziecko, jakie dziecko???! Sama dorosła dorosłość;))))Buziaczki:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, zabrzmiało bardzo ciekawie :) poszłabym do teatru... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak Ewa Kasprzyk - to ja bym chętnie reflektowała i obejrzała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę - nie ma to jak żyć w stolicy!Tylko dzieci tam jakieś zepsute, fakt. Matkę własną zaciągnąć na taką sztukę!Wyspianskiego nic nie grali???

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja bym poszła z Wami...tylko powzdychać narazie mogę ...
    Ale bardzo się cieszę, że miło spędziłaś czas !!!
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi kusząco. Uwielbiam chodzić do Teatru Polonia (choć nie zdaża mi się to często) Po takim zachęceniu pewno się wybiorę. Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń