niedziela, 7 marca 2010

Kaprysia w krainie czarów.

 
zdjęcie znalezione w sieci
Lubię bajki i bardzo kusiła mnie perspektywa obejrzenia disneyowskiej "Alicji w krainie czarów"  w reżyserii Tima Burtona, autora "Gnijącej panny młodej" w dodatku w 3D.
Zapowiadało się wyjątkowo mrocznie i atrakcyjnie trójwymiarowo.
Zazwyczaj tak bywa, że duże oczekiwania trudno spełnić, ale po kolei.
Film to film i scenariusz wcale nie musi być dokładnie wierny literackiemu oryginałowi, z tym że wolę jak jest. Alicja w wieku lat dziewiętnastu, no powiedzmy, niech sobie będzie, za to, dołożony przez scenarzystkę ( Linda Woolwerton) na koniec rozlew krwi to już lekka przesada;)  Być może to zabieg konieczny, bo inaczej milusińscy nie byliby dostatecznie zainteresowani. Takie czasy;)  Za to możliwości jakie daje technika cyfrowa zaowocowały pięknymi  bajkowymi obrazami świata na dnie króliczej nory.
To największy atut filmu, gorzej z poprzewracaną do góry nogami fabułą i tempem akcji. Jakoś mi się nieco miejscami dłużyło. Co do aktorów to Johnny Deep dobry jest zawsze, nawet z czerwonymi włosami i dziwnym makijażem;), ale ja jestem stronnicza, bo bardzo go lubię. Mia Wasikowska w roli Alicji trochę mało wyrazista i coś podejrzanie zapatrzona w Deepa, Helena Bonham Carter (Królowa Kier) wyglądała jak by była postacią cyfrową, o wiele bardziej podobała mi się w Potterze jako Beatrix, a głos gąsienicy , czyli Absolema należący do Snapa nieco mnie rozbawił.
Zdaje się,że zrobiliśmy błąd wybierając wersję bez polskiego dubbingu, bo podobno jest świetny i sporo dodaje filmowi, ale po nocy grali tylko wersję z napisami, a nam ten kinowy wypad przyszedł do głowy nieco późno.
Podsumowując przytoczę znowu  (kiedyś już przytaczałam:)) jeden ze szmoncesów ze zbiorku Horacego Safrina " Przy szabasowych świecach ", w którym sławny rabin z Żółkwi, Cwi Chajes, przysłuchiwał się kazaniu młodego rabina z Brna. Po zakończeniu przydługiej oracji Chajes podszedł do młodego kaznodzieji, uścisnął mu dłoń i powiedział:
"Najbardziej błyskotliwym punktem pańskiego kazania był bez wątpienia pański cylinder."
We wczorajszym seansie najbardziej błyskotliwym punktem filmu były okulary 3D ;))) 
W sumie oglądało się sympatycznie, a przy okazji zatęskniłam za literackim oryginałem i koniecznie muszę sobie do niego wrócić.

9 komentarzy:

  1. Co robią kobiety w niedzielne poranki? Redagują swoje blogi jak się okazuje ;-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. witaj Kaprysiu w niedzielne południe.
    Wspaniale że umieściłaś wiadomość o Fundacji Viva -cel Tymanek. ślę pozdrowienia Teresa

    OdpowiedzUsuń
  3. Do książki jestem bardzo przywiązana, po pierwsze bo jest cudowna, a po drugie, dostałam ją na pierwszą gwiazdkę od R. Trochę się więc obawiam obecnej ekranizacji. Pewnie jednak pomimo wszystko nie wytrzymam i się wybiorę wcześniej czy później.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. johnny deep niestety trochę do kitu tym razem... burton też trochę do kitu... a 3d, hmm... czy tylko mnie boli na tym głowa i irytują mnie okulary do 3d spadające ze zwykłych które są pod spodem?!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm...własnie się zastanawiam - iść do kina czy poczekac na wersję domową... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A wszyscy się zachwycają! :) jestem ciekawa bardzo... wybieram się w przyszłym tygodniu. Helena w HP jest wspaniała!!! Zgadzam się :) porównam.... i napewno nie oprę się wyrażeniu swojego zdania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I ja ALicje w Krainie Czarow lubie, film pewnie tez z checia obejrze jak tylko nadarzy sie okazja!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kaprysiu - patyczek mijałam rano w drodze do pracy na moście w Bydgoszczy :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za recenzję i opis wrażeń :))
    Jakiś czas temu polubiłam Johna Deepa, więc kto wie...
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń