środa, 24 marca 2010

Kolorowo, koralowo.

Miałam ambitny plan, aby wziąć udział w przedświątecznym kiermaszu. Zasiadłam do pracy, filcowałam, filcowałam i filcowałam. Popołudniami, wieczorami, po trochu, systematycznie.
Nie wezmę udziału w kiermaszu. Nie można iść na kiermasz z dwoma sznurkami korali, bo to bez sensu i szkoda czasu. To co zrobiłam nie doczekało, a to co zostało, Młoda obejrzała, przymierzyła i powiedziała, że nie odda;)) Swoich też nie będę się wyzbywać. Co nieco jest jeszcze przyobiecane na "pożarcie bestiom" z Domu Tymianka, wiszą jeszcze nade mną inne przyobiecania i tak nie pozostaje nic innego jak siadać i filcować dalej.
Nie mam więc specjalnie czasu na pisanie błyskotliwych tekstów. 
Wełna czeka :)
Poniżej zdjęcia tego co zdążyłam obfotografować:)
Korale -








I jeszcze kolczyki -




Świat za oknem wiosennieje, święta za pasem i kilka jajek też wypadałoby wreszcie obkleić nie mówiąc już o myciu okien, porządkach itp. 
Oj, chyba jednak zajmę się filcem;)))

16 komentarzy:

  1. Aaaaaaaach! Nic więcej nie napiszę...

    OdpowiedzUsuń
  2. no to nic innego ci teraz niepozostaje jak wziac sie do roboty z przeznaczeniem tylko kiermaszowym :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fioletowo-zielone cudne, pierwsze z różowym nie wiem dlaczego przypominają myszki z różowymi nosami - choć nie są blisko siebie ...
    kolczyki turkusowe piękne !!!
    A gdzie kochana ten kiermasz może wybierzemy się razem ???
    Tylko pooglądać, skoro korale rozchodzą się jeszcze przed nim jak ciepłe bułki.
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie filcujesz Kaprysiu. Kuleczki jak cukiereczki takie słodkie. Mój faworyt, to ten pudrowo-pastelowy z pierwszych zdjęć. Oczywiście jak to ja, zawsze zachwycam się tym, co mi absolutnie do niczego nie pasuje. Ale do zachwycania się pasuje, a co?
    Dzięki za zdradzenie sekretu naklejania "po całości". Mi się, cholercia purchle pojawiają nie przy klejeniu, tylko po naniesieniu kolejnej warstwy kleju, czy lakieru po wierzchu. Wtedy gniotę, gładzę, klnę...dalej gniotę...Spróbuje tym żelazkiem, tylko muszę sobie znowu zorganizować zapas dech.
    A... i tło widzę inne, delikatne bardzo :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy Ty wogóle sypiasz Kochanie??Jestem pod wrażeniem - śliczności:)Niestety ja także nie wezmę udziału w tym kiermaszu (pilna relizacja nagłego b.dużego zamówienia):( BARDZO się jednak cieszę na wyjazd do Łucznicy - już niedługo, nieprawdaż????:))Całuski

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe :) kolory piękne...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ufilcuj na kiermasz taką śliczniutką koszenilkę - jedna sztuka wystarczy i rzucisz wszystkich na kolana;-))) Jako i tak czynisz swym talentem.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo mi się podoba ta szaro-różowa kolorystyka a kuleczki takie równiusie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana! Bo to się robi całą zimę i nie pokazuje nikomu, bo rozdrapią ;) Wiem z doświadczenia!
    A naszyjniki cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tam nie dziwię się Młodej - wszystkie sztuki c u d o w n e !
    I fajne tło do prezentacji wymyśliłaś ;))

    PS. Zamiast "Wełna czeka" przeczytałam "Wena czeka" ;)) Ale chyba bardzo nie pomyliłam się?

    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję , dziękuję , dziękuję:)))
    An-no, miło mi ,że Ci się podobają:)
    blogu niedzielny- tak za bardzo to ja za kiermaszami nie przepadam;)
    Ago -kiermasz ma się odbyć w sobotę 27-go w Stacji Plastycznej na Czerniakowskiej 28b w godz.15 - 18, ale jak pisałam mnie na nim nie będzie;)
    Miro- a może klej masz niedobry, to dziwne z tymi purchlami po posmarowaniu,
    Małgosiu, faktycznie niewiele sypiam;), a na Łucznicę również bardzo się cieszę:)
    Mała Mi - czy mają być podobne do takich zielonych , czy inne?:),
    Ori - zastanowię się nad jakimś robakiem do ufilcowania, ciekawe wyzwanie;),
    Arsarnem - witaj i cieszę się,że Ci się podoba:)
    Ago robię bo lubię - kiedy ja lubię jak rozdrapują;)Tak jest najprzyjemniej:) i jeszcze lubię jak ktoś dokładnie mówi jakie by chciał, a najbardziej lubię robić w prezencie, starając się trafić w upodobania osoby dla której robię:)
    Joasiu- wełna jest, a z weną bywa kapryśnie;),a tak naprawdę
    największą frajdę sprawiają mi zawsze Wasze wizyty:)
    Wszystkie was serdecznie pozdrawiam i cieszę się na kolejne spotkania w naszym blogowym świecie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne, nie przypuszczałam, że z filcu można takie cudeńka zrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Slicznosci!
    Co za kolory i jak ciekawe je dobierasz!
    Jak cos sie lubi i robi z sercem to wierze, ze potem trudno sie tego pozbyc :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Będą następne święta i następny kiermasz. Do tego czasu na pewno powstanie jakiś porządny zapasik koralowy. O ile będzie powstawał w tajemnicy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja lubię chodzić na kiermasze i podziwiać twórczość innych :-) Cudowności Kaprysiu! Czy już zakupiłaś Kaprysik Mariusza Szczygła? Jak zobaczyłam tę książeczkę od razu przyszłaś mi na myśl!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Super prace Ci wychodzą, i nic dziwnego że masz na nie wielu amatorów. Pozdrawiam wiosennie:))

    OdpowiedzUsuń