środa, 7 kwietnia 2010

Święta i po świętach oraz tymiankowe korale:)


Tyle biegania, szykowania, a święta minęły jak z bicza trzasnął:) Jak zwykle została pełna lodówka jedzenia, jeszcze pełniejsze brzuchy i niedosyt wolnego czasu.
Kilka świątecznych migawek  na chwilkę jeszcze zatrzyma wielkanocny nastrój,


  
ale tulipany za kilka dni zwiędną, kwieciste wydmuszki powędrują do pudełka, a każdy kolejny kwietniowy dzień będzie mozolnie rozwijał małe paskudne listeczki, żeby mogły swoją dojrzałą, świeżą zielonością szumieć w majowym deszczu. To tyle bajdurzenia, teraz fakty.

Zrobiłam kolejny naszyjnik. Przeznaczenie - sprzedaż.
Cały dochód ze sprzedaży na Dom Tymianka. Słowo się rzekło: Korale u płota. Coś nie tak. Raczej Tymianek u płota, a może płot w Domu Tymianka, albo Tymianek na płocie ? No tak, Tymianek na płocie bywał dość często, ale nie o to chodzi.
Wy już wiecie na pewno o co, ale wyłożę rzecz kolejno.

Po pierwsze - w tempie życia jakie prowadzimy, łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, jak mnie spotkać się z Ori w celu przekazania korali na tymiankowy cel.

Po drugie, ze względu na pierwsze;) zamieszczam u siebie zdjęcia wspomnianych powyżej korali w celu wzbudzenia pożądania posiadania wśród oglądaczy.



Po trzecie wyślę lub przekażę osobiście korale osobie, która zadeklarowaną przez siebie kwotę wpłaci na konto Fundacji Domu Tymianka, a Ori mnie o tym poinformuje, wskaże osobę i adres. Korale są jedne i będą tego , kto największą kwotę przeznaczy na pożarcie tymiankowym bestiom.
Po czwarte czerpać będę z tego procederu wyłącznie karmę dla  swojej próżności, która wypłynie być może z  faktu, że w ogóle ktoś zechce za nie zapłacić;)

Po piąte, jak ktoś już będzie płacić, to proszę dużo, bo psy są duże, jedzą dużo, jest ich dużo, a dwa mieszkają jeszcze w hoteliku, za który płaci fundacja.

Po szóste, korale wyślę lub przekażę po 18 kwietnia, ponieważ wyjeżdżam na tygodniowy kurs filcowania do Ośrodka w Łucznicy, czym robię sobie nieprawdopodobną frajdę i prezent:)
Cieszę się jak małe dziecko, bo przecież cały tydzień od rana do nocy będę filcować, zweryfikuję swoje umiejętności i nauczę się czegoś nowego. Czysta filcowa rozkosz :))) 
O Łucznicy będzie osobno i więcej, może w trakcie, a może po powrocie.
Na koniec jeszcze jedne korale zrobione przed świętami, mają już swoją właścicielkę, a ja mam nadal pełno włóczek i aż strach myśleć co je czeka po moim powrocie :)))



Zapomniałam dopisać jeszcze informację, że osoby, które mają ochotę na fioletowo-pomarańczowe korale i wsparcie Fundacji Dom Tymianka proszę o przesyłanie ofert kupna na adres mailowy Ori - sekredkraj@gmail.com  :)))

16 komentarzy:

  1. Witaj! Chciałybyśmy zaprosić Cię na naszego bloga dirtydesigners.blogspot.com. Będziemy bardzo wdzięczne za kilka słów w komentarzu (oczywiście zrewanżujemy się tym samym).
    PS. Przepraszamy za spam, ale to nasze początki, a jakoś trzeba powiadomić innych o istnieniu naszego bloga. Dziękujemy i serdecznie pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo! To Ty musisz się jeszcze uczyć filcowania???
    No niepojęte to dla mnie! Przecież takie cuda umiesz robić!

    OdpowiedzUsuń
  3. Atuniu, jestem wobec siebie krytyczna.Korale to pikuś.Nawet nie Pan Pikuś:) Chcę umieć farbować włóczkę, poznać inne techniki, umieć robić formy przestrzenne, bryły pełne i puste w środku. Marzą mi się szale, trwałe połączenia filcu z metalem, drewnem itp., itd. Długo by pisać, ach...

    OdpowiedzUsuń
  4. haha :)
    mimo wszystko bardzo się cieszymy!

    OdpowiedzUsuń
  5. po powrocie będziesz prawdziwą mistrzynią

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisałam przed chwilą komentarz i co... skasował mi się :(

    OdpowiedzUsuń
  7. To było tak:
    Korale są piękne, lubię te kolory, na pewno znajdą kupca szybko. Ja się zabieram za lekturę Tymiankowego bloga. Strasznie zazdroszczę Ci tych warsztatów filcowania, straaaasznie! I to aż cały tydzień, będzie super!! Aż mnie skręca z zazdrości! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, pojechałabym na tydzień na warsztaty... dekupażowe ;))))) Zazdroszczę, ale też czekam na efekty! Koniecznie wklej fotki swoich tworków!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet nie wiedziałam, że jest tyle technik filcowania. W takim razie życzę Ci, żeby ten tydzień był pełen wrażeń i wypełniony od świtu do zmroku filcowaniem :-))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ambitna z Ciebie osóbka Kaprysiu, bo przecież filcujesz już tak pięknie a jeszcze się chcesz uczyć. Wyjazdu Ci zazdroszczę, sama bym się chętnie wyrwała gdzieś z domu choćby na weekend. Nie musi być od razu kurs, ale takie trzy dni spędzone tylko ze sobą i egoistycznie podarowane sobie samej.
    A kiedyś, jak się trochę odkuję finansowo, to Cie poproszę o ufilcowanie takiego pastelowego szaro-różowego wisiorka. Baaaaaardzo mi się podoba to połączenie kolorów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kaprysiu korale wspaniałe a jeszcze wspanialszej mocy, wręcz magicznej nabierają bo na szczytny cel są przeznaczone !!!
    Świetny pomysł miałaś !!!
    Dobra z Ciebie Dusza !!!

    Cieszę się, że ziści się Twoje marzenie o warsztatach - pamiętam jak o nich rozmawiałyśmy, szkoda że nie mogę jechać z Tobą ;-(
    Ale wiesz ciągle myślę o innej kwestii naszej rozmowy ... Ale o tym jak wrócisz z kursu.

    Trzymam kciuki, żebyś nauczyła się i pokochała wszystkie techniki, które były tematem Twoich wstchnień.
    Oczywiście z niecierpliwością czekam na fotki.

    UDANEGO KURSIKU ZE WSZECH MIAR ŻYCZĘ !!!!!
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  12. Nowy szablon bloga jest bardzo wiosenny :))
    Pomimo przepełnienia i najedzenia chętnie zasiadłabym to t a k i e g o stołu, mniam, mniam ;)

    Tydzień dla siebie? Jesteś szczęściarą! Ale taki luksus należał Ci się :)) Może ja kiedyś też spełnię swoje marzenie?
    Cieszę się razem z Tobą :)))
    Ściskam serdecznie, pa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. kaprysiu :) ja pożądam :) wyraziłam chęć i czekam :)
    Wspaniałą akcję zorganizowałs... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przecudna aranżacja stołu świątecznego!!! Taka delikatna i wiosenna!!! Gratuluję realizacji marzeń - z ciekawością czekam na efekty, może z samego podglądactwa czegoś się przyuczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Po pierwsze Kaprysiu serdecznie dziękuję za życzenia:) Przesyłam całusy i zazdroszczę możliwości udziału w kursie. Po kursie będziesz mistrzynią!!! Wszystkie Twoje korale są cudne, więc co to będzie po kursie....

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba to samo czułam i taka sama radość mnie rozpierała, gdy - wreszcie! - wzięłam tydzień urlopu na Festiwal Kultury Żydowskiej i pławiłam się w ulubionej tematyce od rana do późnego wieczora :)

    OdpowiedzUsuń