poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Łucznica , część II

Dziś pokażę małe co nie co i oprowadzę Was po łucznickich pracowniach. Żądnych oglądania wyfilcowanych przeze mnie cudów zapewne rozczaruję. Większość czasu i naszego zaangażowania poświęciliśmy na opanowywaniu technik, robiąc rozmaite próbki i ćwiczenia.
Zdjęcia próbek będą również, a na początek z wyrobów gotowych torebusia z paskiem i etui na telefon komórkowy.



Po raz pierwszy pracowałam z naszym rodzimym runem, które jest o wiele twardsze od kupowanych w sklepach delikatnych wełenek, ale pozwala też uzyskać bardziej naturalny efekt, zawiera więcej lanoliny i jest bardzo cenione przez prowadzącą kurs Annemarie Frascoli, plastyczkę zafascynowaną historią i praktycznym wykorzystaniem filcu. Jest też znacznie tańsze, kilogram naturalnej czesanki kosztuje ok. 40 zł. Kupić można białą, brązową lub czarną, czyli w naturalnych kolorach owieczek;) Z białej czesanki uzyskiwaliśmy dowolne kolory, farbowaliśmy też gotowe wyroby, ale to temat na osobny post:)))
Baranie kędziorki wykorzystane przy robieniu torebki, nie filcują na całej długości włosa i dzięki temu mogłam zrobić z nich frędzelki. Nauczyłam się wreszcie uzyskiwać z filcu kształty przestrzenne bez konieczności zszywania boków:) Tak zrobione jest etui i torebka, tak zrobić można buty, kapelusz, dowolny pokrowiec itp.
Równolegle z naszym odbywał się kurs ceramiki i batiku. Farbując wełnę korzystaliśmy z pracowni wikliny, ponieważ tam była duża wanna do płukania i paprania. Obfotografowałam również pracownię tkacką i naszą filcownię:)
Tak wyglądała pracownia tkacka:





Tak ceramiczna: 



  Tu suszy się niewykorzystana glina

a to ceramiczny diabełek

Pracownia batiku:



i na koniec nasza sala konferencyjna przerobiona na filcownię i dostosowana do polewania gorącą wodą z mydłem;)


 
zdjęcie zrobione przez Sławka
Niebawem c.d.n...:))) 

9 komentarzy:

  1. Ale miałaś fajnie, że mogłaś tam być i wszystkiego spróbować! POkazuj, co tam jeszcze masz na zdjęciach! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczyna się robić jeszcze ciekawiej !!!
    Mam nadzieję, że jutro kolejna odsłona ;-)
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe, przypomina warsztaty plastyczne dla dzieci w Pałacu Kultury ;). Rzeczy, które zrobiłaś pierwszorzędne. Zdobyłaś nową sprawność harcerską. Gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo na takie warsztaty filcowania to sama bym sie polakomila ta torba z filcu jest super :) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No super! Dzięki Twoim zdjęciom czuję się jakbym tam była. Miałaś cudowny tydzień Kaprysiu :-)
    Torebka jest super! A etui taki przytulne :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, ile tam różnych pracowni! Z chęcią spróbowałabym sił w każdej z nich.

    OdpowiedzUsuń
  7. chyba miałaś niezłą frajdę:)) A diabełek zachwycił mnie.... pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  8. A to mila niespodzianka taki spacerek, takie odwiedziny w moejscu szczegolnym a calkiem mi obcym!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń