czwartek, 22 kwietnia 2010

Łucznica, część V, czyli Galia, kapeluszowa sesja w worku oraz przerwa techniczna:)

Po powrocie z Łucznicy moje ostatnie dni były jak Galia.
In partes tres.
Część pierwsza, czyli dzień właściwy - koszmarny świt, bieg do pracy, praca biegiem, bieg z pracy, zakupy.
Część druga, wieczór - gotowanie, obiad, sprzątanie, pranie, gotowanie 2, porozmawiaj ze mną mamo, etcetera.
Część trzecia - noc czarna z komputerem, wanna, kilka kartek książki, spanie 3 - 4 godziny. Słoń by nie wytrzymał.
Zwalniam tempo. Praca won ( weekend;) ), gotowanie i pranie won, etcetera won, komputer won. Na trochę.
Ale, Panie i Panowie przed przerwą techniczną sensacja, rewelacja!!!
Tylko dla Was jedyna w swoim rodzaju sesja zdjęciowa.
Plener - Łucznica, trawnik przed pracownią wikliny i batiku,
modelka - Ewa, kolekcja - niepowtarzalna suknia z jutowego worka (znaleziona przy okazji pozyskiwania z kątów pracowni juty do rolowania mongolskiego dywanu) oraz komplet kapeluszy ufilcowanych przez najzdolniejsze kursantki.
Zapraszam:)))










Jak widzicie bawiłyśmy się cudnie, a mongolski dywan z poprzedniego posta również miał przerwę techniczną w filcowaniu na czas sesji ;)))
Po przerwie c.d.n. .... 
 

10 komentarzy:

  1. Kapelusze wyborne, choć poszadam sporą kolekcję, takiego żadnego ...
    Widzę, że oprócz nauki i ciężkiej pracy miałaś przednią zabawę ;-)
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki czarny kapelusik ... marzenie!
    Zazdroszczę (pozytywnie) tej nauki i świetnej zabawy!!!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kapelusze bardziej mi się podobają niż dywan :P i pani jak modelka urodzona ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy wiesz, że nawet w tych pisanych słowach widać Twój uśmiech?
    Fantastyczne foto-relacje :)) Ekstra miejsce!
    Co najbardziej mnie zaskoczyło? Faceci!
    Potwierdza sie przysłowie - nie Święci garnki lepią ;))

    PS. Wydawało mi się, że tylko ja gotuję 2x dziennie ;))

    Łap oddech, bo czekam na kolejne wrażenia
    Uściski, pa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obejrzałam wstecz - dziewczyny! jesteście niesamowite:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej lubię tą pierwszą czapkę :) Choć pogoda już dość wakacyjna w chłodne wieczory nadal w niej chodzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uppps, coś mi się wydaje ,że wszystkie kapelusze ze zdjęć są autorstwa Ewy, czyli modelki. Niniejszym uprasza się o wybaczenie starej sklerozie;)
    Wszystkim zaglądaczkom bardzo serdecznie dziękuję za komentarze:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. przepraszam ..ale do tej sukni to tylko krowy brakuje hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale baranek był przecież, hehe

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojej a tej sesji zdjeciowej nie widzialam. Swietna zabawa i zdjecia wspaniale!

    OdpowiedzUsuń