niedziela, 6 czerwca 2010

U Ori.

Internet ma wszelkie cechy używki. Pisanie bloga, to już uzależnienie. Prócz cech negatywnych, takich jak chroniczny brak czasu, pieczenie oczu, zaniedbywanie wcześniejszych uzależnień, jak każdy nałóg ma strony przyjemne:) 
W końcu dlatego wpadamy w nałogi, że są fajne;) Miewają też nieprzewidywalne pozytywne skutki uboczne:) 
Najkrócej rzecz ujmując w ciągu ostatniego roku, poznałam wirtualnie mnóstwo osób ciekawych, twórczych i życzliwych. 
Internetowe nitki sympatii zaczęły się powoli skręcać i skracać, aż udało im się połączyć kilka z nas wspólną ochotą na prawdziwe spotkania.
A czy może być coś sympatyczniej urozmaicającego codzienność jak grupowy babski spęd przy kawusi?  A jeszcze kiedy takie spotkanie ma miejsce u Ori, to uatrakcyjnia go  możliwość nieograniczonego głaskania i drapania za uszami tymiankowego stadka:)
Nie ulegając blogowemu nałogowi zapewne nigdy byśmy się nie spotkały.
Na  fotorelacje zapraszam do Pełni lata w domu Tymianka i do Atteo , a autorką ciasta z truskawkami była Joanna szukająca inspiracji.
U mnie jedno z ujęć z serii ciasto i nos, koci portret i letni kubek z pelargonią. Też sobie taki kupię, a co, w końcu każda babska lojalność ma jakieś granice, u mnie kończy się na budzącej emocje porcelanie;) 




No, dobrze zwalczę w sobie jędzę i podzielę się adresem sklepu.
Miło było się spotkać:)
 

10 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy mi wypada się wypowiadać, ale co tam, wypowiem się;-)Spotkanie było urocze dzięki Waszym zaletom, które uczciwie wymieniłam na blogu;-)Już knujemy z Joasią następne. A do tego sklepu to nie radzę wchodzić, bo mozna się w tej ceramice zakochać na śmierć i życie! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że chociaż Tobie udało się zrobić ładne zdjęcie kota:)
    Uwaga na Ori bo u niej od knucia da działania jest bardzo krótka droga;))) Jednak tymiankowej atmosfery nigdy dość, więc...

    OdpowiedzUsuń
  3. ... i wszystko się wydało ;))

    Już pora na moje zdjęcia, ale proszę o cierpliwość :) I dodam, że niczym nie zaskoczę ;))

    Ściskam Was cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  4. ech ale mialyscie fajnie kobitki,mnie sie tez marzy takie spotkanie z babeczkami blogowymi ,moze kiedys sie to uda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ...na pewno! Chociaż nie ukrywam, że u nas wyszło to baaaardzo spontanicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna sprawa. Niech żyją nałogi!

    OdpowiedzUsuń
  7. W szerszym kręgu też z przyjemnością się spotkamy:) Dziękuję ,że zaglądacie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Och ;) zazdroszczę Wam takiego spotkania :) suuuper :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne takie spotkania:))) Ja też wam zazdroszczę..... Ciekawe czy to ciasto ocalało przed ciekawskim nosem? A porcelana: super!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Potwierdzam, że blogowe znajomości mogą być i przemiłe, i cenne (w wymiarze ludzkim). Nie sądziłam, że tyle się "podzieje", gdy zacznę pisać bloga: we mnie i dookoła mnie. Serdecznie pozdrawiam, Ola

    P.S. Do sklepu zaraz oczywiście wejdę :)

    OdpowiedzUsuń