niedziela, 16 stycznia 2011

O blogu(ach), koralach i sennym kocie.

Podobno Polacy są największymi miłośnikami blogów.
Jeśli tak, to stanowię potwierdzenie reguły.
Od czasu kiedy jakiś diablik podszepnął mi pomysł założenia bloga mam zdecydowanie mniej czasu na sen.
Z początku męczyłam się jak potępiona  z ustawieniami bloggera, wstawianiem komentarzy i nie znałam zasad blogowych zabaw.
Byłam przekonana, że piszę dla siebie, własny ilustrowany notatnik-dziennik-tygodnik. Zawsze chciałam notować myśli, wspomnienia, wrażenia. Nigdy nie starczało mi czasu i konsekwencji. 
Pisanie w komputerze to całkiem inna jakość pisania.
Łatwość edycji tekstu, możliwość swobodnego poprawiania sformułowań i błędów urzekła mnie już wiele lat temu, kiedy zamieniłam maszynę do pisania na klawiaturę. W blogu mogłam nareszcie zamieścić zdjęcia i swoje wyklejanki. 
A tu, ku mojej niesamowitej uciesze, pod postami zaczęły pojawiać się komentarze:)
Pisały je osoby, których z pewnością nie udałoby mi się spotkać poza blogowym światem.
Połączyły nas zainteresowania, życzliwość i tęsknota za babskimi pogaduszkami, na które brak czasu w zaganianym świecie pracy, zakupów, trosk i szarej codzienności. 
Zaczęły się przyjaźnie. Poznałam mnóstwo wspaniałych osób, z niektórymi udało mi się spotkać. W życiu byśmy się nie odszukały bez zaczarowanego świata blogów.
Po blisko dwóch latach mogę śmiało powiedzieć, że warto było.
Zgłaszając blog do konkursu na "Blog Roku" pomyślałam, że jest to sposób, by wśród osób, które dzięki konkursowi zajrzą w kapryśnikowe kartki może znalazł się ktoś, kto zostanie na chwilę z nami i zechce pogawędzić w miłym babskim gronie i może nawet za jakiś czas wypije w naszym towarzystwie najprawdziwszą kawę, jak wiosną u Ori. 
Przy naszym stoliku w blogowym ogródku jest jeszcze dużo miejsca:)

Na chandrę, na burą, rozchlapaną zimę, frustrującą pracę, objawy klimakterium, pryszcze, fałdki na brzuchu i kurze łapki, cellulitis, paskudne nastroje i zły los - piszmy blogi:)
Wszystkim, którzy mnie odwiedzają, podglądają i mają cierpliwość czytać, dziękuję za obecność, a moim wspaniałym i wytrwałym komentatorkom i komentatorom  życzę, żeby nasze wirtualne i rzeczywiste spotkania niosły tyle radości i otuchy, co mnie.
Ponieważ głosowanie jest płatne, nie namawiam Was do wysyłania smsów, ale serdecznie zapraszam do zaglądania i komentowania Kapryśnika.
Wielbicieli kotów zapraszam również do Kotłowni, wymyślonego i założonego przez Beatę spisu kocich blogów. Przybywajcie:)

Przy pisaniu dzisiejszego posta oczywiście towarzyszyła mi senna i zamyślona Mrautak.
Jak zwykle asystowała też przy kulkaniu i składaniu nowych korali.
Pokazuję więc dziś kolejne efekty naszej twórczej kooperacji i zaraz udaję się na poszukiwanie koralików i kulek, które Mrautak uznała za zbyteczne i porozrzucała po podłodze w całym mieszkaniu:)
I tak wspólnie zrobiłyśmy:

beżowo-kawowe filcowe korale do kraciastej sukienki,
szary dred z turkusikami i srebrnymi kulkami
i wielką czerwono-czarną broszkę kwiat ufilcowaną na czarnym cieniutkim jedwabiu, co usiłowałam pokazać na zdjęciu zrobionym pod światło.

Noc ciemna jak zwykle zastała mnie przy klawiaturze, kończę więc już do następnego blogowego spotkania u Was lub w kapryśniku:)

19 komentarzy:

  1. Pierwsze zdjęcie Mrautak po prostu cudowne! Korale to już nie wiem, które bym skradła, bo piękne i pierwsze, i drugie!

    A blogi - nie mam pojęcia, jak wyglądałoby moje życie bez blogosfery, bez podglądania i podczytywania blogów, będących dowodami rozlicznych pasji ich autorów.
    Pozdrawiam, Kaprysiu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Beżowe korale mnie urzekły. No i po co im robiłaś "konkurencję"? Oddzielnie przedstawiony dred i kwiat zachwyciłyby mnie również, a tak, to tylko przewijam do góry i na tego beżowego i o reszcie słowa nie wykrzeszę. Co takiego widzę w tych koralach? Lubię tą optycznie chropawą ale miękką w dotyku fakturę filcu w połączeniu z gładkością koralików. Bardziej z tymi przeźroczystymi, ale te mleczne też nie do pogardzenia. Podobne przyjemny efekt doznaniowy wywołuje u mnie połączenie bursztynów z lawą. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoim czerwonym kwiatem jestem zachwycona!!!! Jest taki energetyczny, a mnie teraz brakuje koloru, ale i pozostałe Twoje wytwory zasługują na pochwałę.
    Mrautak jest przesłodka:))) taka podobna do mojej Łatki..
    A co do blogowego świata, to mnie też zmienił życie, fajnie że możemy się nawzajem poznawac, spotykac. Szkoda tylko że ja mieszkam na takim "zadupiu" i wszędzie mam daleko. Choc do Ciebie nie tak wcale, w Warszawie często bywam. Chętnie bym Cię ugościła latem w moim lesie, jak nas nie zaleje teraz lub wiosną.
    Gorące buziaki przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kociak przesłodki!!!Ten szary dred z turkusikami i srebrnymi kulkami jest świetny taki szorstki a zarazem delikatny!Ma w sobie to coś! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kooperacja wyszła bardzo owocnie. Szczególnie podoba mi się połączenie przekładek z kostkami. Patrząc na Twojego kota przypominam sobie naszego Miau. Ponieważ nie mógł wchodzić na stół, uważał, że położenie głowy jest dozwolone, tak jak dla nas talerza.
    Pozdrawiam i czekam na następne prace w kooperacji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dredy coraz bardziej mi się podobają i ciśnie mi się na myśl mnóstwo pytań i pomysłów: a czy można tak, a czy dało by się tak, a gdyby zrobić w ten sposób....Jednak oszczędzę Ci ich bo i tak nie mam pojęcia o filcowaniu (coraz bardziej żałuję), więc tej wiedzy i tak nie wykorzystam.
    Głaski dla rozanielonej Mrautak!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wcale się nie dziwię czytając, że Polacy przodują w blogowaniu. Podobnie "wyrwali" jeśli chodzi liczbę telefonów komórkowych na osobę. Jesteśmy narodem towarzyskim, lgniemy do siebie, nawet, jeśli nie umiemy tego okazać wprost. Nie chowamy się w swoich "castelach" i nie wyrzucamy nastoletnich dzieci na swoje. Lubimy nocne Polaków rozmowy, a że w zabieganym świecie trudno o wolny czas,za dnia, to rekompensujemy to sobie klikaniem po nocy. Z przyjaciółmi, znajomymi, czy obcymi, którzy z czasem stają się coraz bliżsi. Mi blogowanie tez "ustawiło" rozkład dnia. Nie wyobrażam sobie teraz odcięcia od bloga i od Was, to nie tylko nieustająca inspiracja, ale tez ciepłe słowo we właściwym momencie, czy dobra energia gdy swojej zaczyna brakować. Oby tylko nasz narodowy słomiany zapał nie zaowocował masowym wymieraniem blogów po 2-3 latach istnienia (tfu, tfu, tfu).
    Nad filcowymi cudeńkami mogę jak zwykle jedynie stać z otwartym dziobem. Z zachwytu :) Dredy wymiatają!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsze zdjęcie Mrautak jest urocze, korale piękne- szczególnie dred z turkusami, może dlatego tak mi się spodobał, bo ostatnio "chodzi" za mną połączenie szarego i koloru.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak nic, Mrautak też lubi blogi :)
    Widzę, że ten sam cel przyświecał nam przy zgłaszaniu się do konkursu. Może przeglądając listę ktoś zwróci uwagę na nasz blog, wejdzie i... zostanie dłużej.
    Zgadzam się z Tobą także co do opinii na temat blogów i blogowania. To wspaniała forma wyrażenia siebie i podzielenia się z innymi tym, co możemy zaoferować. No i te niesamowite kontakty! Ciekawi ludzie. Podsyłane przez nich informacje i linki. Maile i spotkania.
    Ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam podobne odczucia co do blogowego świata jak Ty, najpierw nieco straszny i nieznany a po roku czasu pisania mogę powiedzieć,że poznałam wiele wspaniałych osób, kilka z nich osobiście lub tylko przez łącze netowo-telefoniczne, ale cieszę się ze wszystkich.
    Kochana niezmiennie podziwiam Twoje filcowe cudeńka, naszyjniczek z turkusikami cudny a brocha czerwony kwiat aż zapiera dech ;-)
    Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie posyłam i buziak dla Mrautak z różowy nosek
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  11. Kaprysiu kochana, mam straszne wyrzuty sumienia, bo zabrałam Ci spory kawałek niedzieli na swoje nagabywania i musiałaś pisać tego posta po nocy...
    Ja zupełnie podobnie - miałam tylko zamiar pokazać moje wytwory, mieć coś w rodzaju katalogu. Tylko tyle: trochę zdjęć, parę słów komentarza. Jednak pojawiły się dobre duszyczki, które pisały komentarze... i jakoś tak, nie wiedzieć kiedy, wciągnęłam się w ten blogowy świat. Przedtem podczytywałam, podglądałam, a owszem - ale nie pisałam komentarzy, bo... czułam się tak trochę z boku ;-)
    A teraz muszę wyznać: błogosławię tego swojego bloga! I decu, które skłoniło mnie do jego założenia! Jestem niewypowiedzianie wdzięczna mojej córci, bo to ona mnie do tego nakłoniła ;-) I powtórzę za Kaprysią: nigdy nie poznałabym tylu fascynujących osób, nie nawiązałabym tylu bezinteresownych a serdecznych znajomości, które inspirują, dodają skrzydeł, pomagają w potrzebie, podtrzymują na duchu...
    Szkoda tylko, że czas nie jest z gumy... bo to blogowe uzależnienie czasożerne bardzo ;-)
    Kaprysiu, Twoja biżuteria jak zwykle poraża urokiem ;-) a Mrautak dzielnie z nią konkuruje ;-)) Jeśli kiedykolwiek zacznę przygodę z filcowaniem, to dzięki Tobie! dziękuję Ci jeszcze raz za cierpliwość i cenne rady.
    I oczywiście masz mój głos!
    Buziaki...

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzoście łaskawe kochane dziewczyny w swoich ocenach mojego dydłania. Już miałam nie robić dredów, ale chyba jeszcze zrobię:)
    Inkwizycjo droga, a cóżeś Ty tu nawypisywała takie herezje, przecież to Inkwizycji nie przystoi;))) Wiadomo przecież co lubią najbardziej kaprysie robić w noc ciemną- stukać w klawiaturę:)))Przecież to sama przyjemność pogadać sobie w necie z kimś tak miłym i życzliwym:)
    An-no, Dysiaku, Hago, Zdolność-tworzenia, Miro,Edino, Sanko, Bobe Majse,kapryśna Agusiu, Inkwizycjo obie z Mrautak dziękujemy za miłe słowa, a ja cieszę się, że myślicie podobnie o naszym blogowym światku:)
    Edino, dziękuję za zaproszenie:) Oj, bo skorzystam:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Raincloud - Mrautak dziękuje za głaski ( lubi, oj, lubi), a ja poproszę o sugestie i inspiracje, tak, tak, tak. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. A tego nie wiedzialam, ze przodujemy w blogowaniu? No popatrz no... ciekawostka to dla mnie, moze to dlatego, ze jestesmy wlasnie ciekawi swiata, ludzi?
    Tak czy siak mysle, ze warto pisac, poznawac ludzi, ich zainteresowania, pasje i odmienne sposoby myslenia! Ja tez staram sie byc, choc na kilku osobach sie kolokwialnie rzecz ujmujac "przejechalam", to jednak jestem, poszerzam horyzonty i czuje sie tu juz jak u siebie wsrod dobrych znajomych!
    Trzymam kciuki za Twoj blog, obys wygrala, albo chocby wysoko sie uplasowala w rankingach!
    Lubie do Ciebie zagladac, jakas bratnia dusze odczuwam w Tobie i choc nadmiar zajec i brak czasu nie zawsze mi pozwala byc tutaj, to jestem myslami czesto!

    Pozdrawiam serdecznie, glaski do pieknej kici zostawiam i znowu sie rozmarzylam na widok tych cudeniek, ktore tu zamiescilas :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cóż mi pozostaje? Podpisuję się pod wszystkim, co Ty już odkryłaś w blogowaniu :))
    Mrautak jest śliczna i dopiero dziś zauważyłam, że podobna do Władka. Kolorystycznie :))
    Dredy - zabójcze :)) Czegoś takiego jeszcze nie widzialam! I z moimi ulubionymi turkusikami :)

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Podpisuję się pod komentarzami wszystkimi kończynami. Mój kot również. Pozdrawiam i całusa zostawiam oraz głaski dla Mrautak.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kociak wspaniały i przesłodki :)
    A korale fantastyczne! Gratuluję pomysłów :)

    OdpowiedzUsuń
  18. MIMO ŻE DOPIERO OD KILKU DNI CZYTAM I CHŁONĘ DOBRĄ ENERGIĘ
    KORALOWO-KOLOROWYCH SKARBÓW BIŻUTERYJNO-SŁOWNYCH CIESZĘ
    SIĘ NIEZMIERNIE Z TEGO PRZYPADKOWEGO SPOTKANIA I ŻYCZĘ
    WSZYSTKIM POZYTYWNIE ZAKRĘCONYM BABKOM Z OKAZJI I BEZ
    DALSZEGO TAAAKIEGO ZAKRĘCENIA ALUCHA

    OdpowiedzUsuń