wtorek, 29 maja 2012

Cyklicznie ceramicznie - odcinek nr 2, czyli mydelniczki po raz kolejny i waniliowy woreczek.

Czy to jako kara za spory kieliszek czerwonego wina wieczorową porą, czy też z powodu zmiennej pogody, czy raczej z obu przyczyn razem wziętych, głowa boli mnie dziś od samego rana niemiłosiernie.
Z tego powodu mam spore trudności z formułowaniem składnych zdań. W telegraficznym skrócie przedstawiam więc kolejne ulepki z ostatniego wypału.
Mydelniczka nr 1.
Dla Agnieszki i Bartka do ich ślicznej zielonej łazienki.
Szkliwo - Limonka.
Mydelniczka nr 2.
Dla Młodej do jej łazieneczki urządzanej na kolorowo.
Szkliwo - Turkus crakle.
I puste w środku koraliki tym razem bez miseczki;).
Szkliwo - Turkus crakle i Tiffany efect.
Korale z pokazanych i niepokazanych jeszcze elementów złożę i sfotografuję jak tylko minie mi ten koszmarny ból głowy.
Tak więc ceramiczny ciąg dalszy nastąpi, a na koniec muszę pochwalić się uroczym waniliowo pachnącym woreczkiem, który dostałam od Dysiaczka.
Udało nam się nareszcie spotkać i spędzić przesympatyczne popołudnie przy pogaduszkach i mrożonej herbacie. Choćbyśmy nie wiem jak mało miały czasu na własne przyjemności, to takie babskie spotkania zawsze są bezcenne i powinny mieć czasowy priorytet.
Dziękuję Edytko za przemiłe popołudnie:) A to woreczek, i w dodatku z kotkiem.
Mrautak również bardzo się spodobał, ledwo jej zabrałam:)

15 komentarzy:

  1. Mydelniczki piękne ze wskazaniem na zieloną ... zapowiadają się rewelacyjne korale z takich elementów nie może być inaczej ... hm, mnie również męczy ból głowy i co gorsza żadne leki nie pomagają, czyżby zmiana pogodowa, cóż meteopaci tak mają :)pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mydelniczki cud miód. Ja poproszę w brązach;)Prezentacji korali się doczekać nie mogę, będą piękne to pewne.
    Co do głowy to się nie wypowiadam aby moja nie usłyszała bo dopiero co miałam dwa dni wycięte z życiorysu ech...
    Serdeczności posyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te mydelniczki to jest strzał w dziesiątkę. Są cudowne:) Właściwie to powinnaś całe komplety łazienkowe robić. Już sobie wyobrażam takie małe dzieła sztuki w łazience. A głowa to pewnie boli od tej pogody;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mydelniczki są urzekające. W ogóle gliniaki mnie rozbrajają. Też bym sobie zamówiła, jednak ze względu na kicię, uczepioną u kranu muszę mieć metalową.
    Zdjęcie Mrautak w objęciach z woreczkiem jest przecudne.
    Ja mojemu maluchowi zasadziłam kocimiętkę, jednak dla niego jest odrażająca. Nie spotkałam do tej pory takiej kociej reakcji. Natomiast trujący dla niego beniaminek (po którym się zatruł) przyciąga go jak magnes, tak że wiekowy kwiat (prawie drzewo) musiał wylądować na balkonie. Mam nadzieję, że do jesieni mu przejdzie, albo nabierze rozumu.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już dziś kilka razy słyszałam narzekania na koszmarny ból głowy. Coś z pogodą, chyba.
    Mydelniczki są śliczne, najbardziej mi się podoba ta zielona:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne ceramiki. A głowa to mnie też wczoraj cały dzień łupała...

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne gliniaczki. Mój mąż fachowym okiem obejrzał Twoje wytwory i stwierdził cytuję: " to nie byle co :), to glinka kaolinowa, z tego się robi porcelanę." Miał rację mój wszystkowiedzący? Mam już pomysł na naszyjnik z użyciem walca (nie angielskiego). Mnie też wczoraj głowa łupała. To nie wino to olbrzymia walcowata zwisająca chmura deszczowa. Widziałam na własne oczy. Ale dziś ja skowronek a TY? Nie odbieraj Mrautak worka. Pewnie tez lubi wanilię. Tobie zrobię drugi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dysiaczku, chyba o rodzajach gliny napiszę szerzej w którymś kolejnym poście, bo to w sumie ciekawy temat. Niestety glinkę kaolinową można formować jedynie mechanicznie w specjalnych formach, ponieważ jest za mało plastyczna do lepienia paluszkami, ale cieszę się ,że się Wam te drobiazgi podobają:) Uściski:)

      Usuń
  8. Piękne są te mydelniczki :)) taka zielona to i u mnie by się przydała... woreczek od Dysiaczka też cudny :) Słyszałam kiedyś od producenta paszy dla zwierząt, że świnkom dodaje się do karmy cukier waniliowy, bo one uwielbiają ten zapach i wcinają paszę jak szalone :)) jak widać wśród zwierząt też są wielbiciele różnych zapachów...

    OdpowiedzUsuń
  9. Obie mydelniczki - marzenie, ja zadaję szyku w naszyjniku i kolczykach :))). A waniliowy Mrautaczek do zagłaskania. Gucio z jakiegoś powodu ukochał zapach wiciokrzewu ;)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Mydelniczki są świetne - taka zielona bardzo by mi sie przydała;-)) Mam nadzieję, że ból głowy szybko przejdzie, bo dobrze wiem jakie to paskudztwo
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne mydelniczki, szczególnie ta pierwsza z wygiętymi rogami :) I tak powinno być, że na babskie pogaduchy zawsze jakąś chwilkę się wynajdzie :) Dołączan do grona obserwujacych, żebym mogła częściej wpadać do Ciebie, bo fajnie tu jest :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak poczytałam,że i Was bolała wczoraj głowa, to zrobiło mi się lepiej;) W grupie zawsze raźniej:)Dziękuję za miłe słowa o mydelniczkach. Dziś próbowałam polepić coś nowego i chociaż nie boli mnie głowa, to wena rozpłynęła się razem z wczorajszym bólem;)Wyszło ledwie kilka drobiazgów, a reszta gliny wróciła do wiadra, ale mam jeszcze co pokazywać z poprzedniego wypału, oj mam;)Witam też w kapryśniku nowe zaglądające. Rozgośćcie się:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje poprzednie kociambry lubiły tylko skubać ziółka, kwiaty ich nie interesowały. Obecny wręcz odwrotnie. Wyjątek potwierdza regułę. Może gdy dorośnie to będzie wyczuwał zagrożenie.
    Difenbachię wykończyła mi kiedyś, chyba urokiem, pani ze skarbowego. Było to jednak jeszcze za czym zamieszkał u nas kot. Dlatego nie miałam tego problemu. Kwiat ten podobno zawiera strychninę. Na czubkach liści, gdy miał być deszcz, zbierały się maleńkie kropelki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta niebieściutka mydelniczka jest ujmująco cudna!
    Oczu oderwać od niej nie mogę! Ślicznosci.... ♥

    OdpowiedzUsuń