poniedziałek, 4 lutego 2013

Na leniucha..

Zimą nie robiłam dużo nowych rzeczy, właściwie nic prawie nie robiłam, prócz kotów i wieszaków, a to co dziś pokazuję, to typowe składanki "na leniucha", czyli z kupionych, albo zrobionych kiedyś elementów.
Niby zimno, a mnie nie ciągnie ani do wełny, ani do pieca. Nic, a nic. Dziwne...;)
Chęci mam za to kinowo - teatralne. Chciałam obejrzeć "Życie Pi".
Film kusi zwiastunami pełnymi niezwykłych zdjęć. Ata napisała, że warto.  Zrobiłam rezerwację, po czym spóźniliśmy się po odbiór biletów i miejscówki diabli wzięli. Na pierwszy rząd się nie zdecydowaliśmy.
Stojąc przy kasie głupio było na nic nie iść. Padło na Nędzników.
Może wszystko byłoby świetnie, bo cztery Złote Globy i w ogóle, tylko po co idzie na musical kaprysia, skoro nie lubi musicali?
Ano, nie wiadomo;) Jak ktoś lubi, to obejrzy z przyjemnością. Ja naprawdę wolę jak Russell Crowe nie śpiewa.
Również z przygodami, bo w ostatniej chwili przed spektaklem w warszawskiej "Syrenie" dołączyliśmy do "Klubu hipochondryków" z kapitalną obsadą i błyskotliwą rolą Zbigniewa Zamachowskiego.
Spektakl nie schodzi z afisza już dziesiąty rok, sala niezmiennie pełna, bilety wykupione na miesiąc do przodu, a widownia zachwycona i rozbawiona.
Przemiły wieczór ufundowało rodzicom dziecko w ramach ukulturalniania i noworocznego rozruchu, za co niniejszym raz jeszcze bardzo dziękujemy, zaznaczając równocześnie, że wdzięczność nasza pełzać będzie za Tobą, słoneczko nasze, po wsze czasy, bo ruszyć się nam samym, to ciężko niezwykle, a jak już się ruszymy to albo nie zdążamy, albo w ostatniej chwili :)
Przed Syreną oczywiście nie ma gdzie zaparkować.
Jak się ma na tę czynność pół godziny, to jest szansa. Gorzej, jak do pierwszego dzwonka zostało pięć minut.
Wpadając do teatru minutę przed czasem, mój drogi mąż staranował również spóźnionego i rozpędzonego ministra Arłukowicza.
Przepraszając i widząc znajomą twarz przywitał się z nim wylewnie serdecznym "Cześć". Dłuższą chwilę się przepraszali i witali:)
Na moje późniejsze wyrzuty, że mając takie znajomości naraża mnie na półroczne czekanie do specjalisty, stwierdził, że chyba jednak pomylił go z kimś innym. Takie są skutki oglądania zbyt dużej ilości programów informacyjnych oraz nie leczonej systematycznie arteriosklerozy.
Zresztą sam sobie minister winny, bo jak ktoś nawet chce się leczyć, to mu tego nie upraszcza;)
Tak oto, obijając się o elity polityczne, staramy się przeczekać jakoś tę zimę. Na leniucha:) 


44 komentarze:

  1. Hm, spektaklu co prawda nie znam, ale jesli minister zdrowia chodzi na Klub Hipochondrykow, to mi sie wydaje to lekko podejrzane ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten minister chodzi na taki spektakl pewnie dlatego żeby się upewnić, że wszyscy to niby udają chorobę i służba zdrowia może udawać, że leczy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry spektakl i jednak wśród "ludu", a to cenne;)Pozdrawiam.

      Usuń
  3. kaprysiu ja kiedyś przegadałam dobre kilka minut z babka w autobusie...to ja wyszłam z inicjatywą....wysiadłam i co????? eureka....ja jej nie znam!!!!!hihihi podobna do mojej znajomej to raz,i pracuje w sklepie z kadzidełkami i olejkami zapachowymi,do którego raz na 8 miesięcy zaglądam:))))
    toto z szarymi kulkami filcu cudne i ostatnie:)))))
    Ja na jakimś portalu ...chyba e-filmy widziałam początek "Nędzników"...jak usłyszałam śpiewającego Gladiatora....to upss..pomyślałam ,ze tu to on nie ma pięknego umysłu:))....uciekłam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, właśnie, a ja się durna zreflektowałam ,że to śpiewane już po kupieniu biletów. Wszystko przez tę arteriosklerozę;)))

      Usuń
  4. Leniuch ale przygodowy :))) Znajomości z tą personą na nic jak sama słusznie oceniłaś, jednak sama sytuacja przezabawna ;)))
    Naszyjniki cudne - szczególnie ujmująca lawa z koralem, chyba słońca mi trzeba ;) O koralikach skrobnęłam u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak patrze na takie gotowce, to mi też chce się robić, bo zapasy koralików posiadam obfite z czasów, kiedy to miałam zostac artystką od korali. Potem założyłam bloga i wolny czas diabli wzięłi :(
    Zazdroszczę tego teatru i idź na to życie PI, to mi powiesz, czy mam się czego bać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ata się zachwyca. Dam znać, jak mi się uda zdążyć na jakiś seans:)

      Usuń
  6. Aaaa! Kaprysiu, się ubawiłam Waszymi perypetiami, szczególnie tymi ministerialnymi. :)

    Bardzo ciepło Cię pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Pozdrawiam również i miło mi, że zaglądasz.

      Usuń
  7. Ojjj, mnie nie ciągnie ani do robótek, ani do składanek, ani do "wyjściowej" kultury... niby wspominam, ze powinniśmy się wybrać na to czy tamto... a w końcu oglądamy Kung-fu pandę na kanapie ;-) jakieś przesilenie wiosenne czy co? ;-))
    Zabawne spotkać ministra zdrowia (w) na Klubie Hipochondryków ;-))
    Ściskam czule ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawnie:))) Do przesilenia, to jeszcze trochę tej rozchlapanej zimy zostało, a ja takie mam niemiłe przeświadczenie,że któregoś kolejnego, to mogę nie przetrwać;) Uściski:)

      Usuń
  8. film ciekawy ten ostatni naszyjnik chyba najładniejszy...

    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu się pewnie wybiorę, a z błyskotkami jest tak,że każdemu podoba się co innego. Ja mam dobrze, bo jak mi się któryś z naszyjników opatrzy, to przerabiam:)
      Pozdrawiam również.

      Usuń
  9. Jedyny plus Alzheimera i sklerozy jest taki, że człowiek poznaje kupę nowych ludzi ;)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytawszy tytul, myslalam, ze bedzie wyklad o nieznanych mi pozycjach. TYCH pozycjach.
    Hmmm, a tu pelna kultura. Glodnemu...

    OdpowiedzUsuń
  11. Daj spokój, raczej unikam wykładów;) Mnie jakoś się nie skojarzyło:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny ten Leniuch, a reakcja Twojego męża mnie ubawiła:) Mężczyźni potrafią się odnaleźć w każdej sytuacji:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ja nie jestem tak bezpośrednia:)

      Usuń
  13. Dobre, dobre ;-)))

    Ostatni naszyjnik mnie powalił. Piekny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam wyżej, każdemu podoba się inny:)

      Usuń
  14. Zimy wyłącznie powinno się spędzać na leniucha , czyli przetrwać/przespać, ale Twoje leniuchowanie,Kaprysiu, jest raczej pracowite, a dzieła sztuki prześliczne.Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie jest:) Te wytwory to przecież przegląd zimy, a nie tygodnia na przykład:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Podobają mi się zimne bryłki lodu z ciepłymi złotymi perłami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akwamaryn. Kupiłam kiedyś bo bardzo mi się te kryształy spodobały.Problem jest taki,ze mało do czego pasują:)

      Usuń
  16. O matko! :-DDD Ale się uśmiałam :-DD
    To już teraz wiadomo czemu ze służbą zdrowia taka mizeria: jak się minister naogląda czegoś pod tytułem hipochondrycy, to cały naród tak będzie postrzegać na wszelki wypadek :-D
    Chude moje dziecko było na Nędznikach, i chociaż też nie musicalowa, to wróciła bardzo zadowolona. No ale po cichu zdradzę, że jej muzyka w śpiewaniu nie przeszkadza jak coś ;-))
    Leniwe naszyjniki baaardzo mi się podobają. Żeby coś TAK pięknie ponawlekać, to trzeba mieć talent i wyczucie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym talentem do nawlekania to przesadziłaś;))) Okulary wystarczą.
      Uściski:)

      Usuń
  17. A ja się jakoś za Życie Pi zabrać nie mogę... boję się rozwlekłego pływania po morzu ;p Mam podobne zachcianki... na razie jednak muszę je odłożyć :) dom, projekt, działka... powinnam tam nakierować swoje potrzeby :) leniuchuj dalej :) takie leniuchowanie to jest coś!


    P.S. W szpitalu {pfu pfu nie daj Losie!} wolałabym spotkać Clooney'a ;p choć taki Laurie też by mógł być... ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu właśnie wyraźnie zaznacza się różnica wieku:) Mnie zdecydowanie bardziej potrzebny jest kompetentny, jak piękny:)))

      Usuń
  18. Może i na leniucha, ale na szczęście z ulubionym przeze mnie Kaprysiowym poczuciem humoru. Co do przygód kinowo-teatralnych, to lepiej późno niż wcale, jak powiada przysłowiowa baba spóźniając się na pociąg. Ze wszystkiego płynie jakiś pożytek, nawet ze słuchania śpiewającego Russela C (nie wiem jeszcze jaki, ale może jak sama usłyszę to wymyślę). Historia z ministrem A. przypomniała mi, jak kilka tygodni temu w naszym wiejskim markecie w alejce sosów i keczupów wpadłam na Annę Dymną (mieszka nieopodal) i tak zdurniałam, że rzuciłam się na nią z jakimś durnowatym oooooooo ! dzieńdooooooobry ! jak do jakiejś znajomej. Ona pewnie przywykła do różnych dziwaków, ale ja, gdy już z amoku wyszłam to łojejku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś lubi to RC nawet pięknie to robi:) Tylko ja nie lubię, durna. Uściski:)

      Usuń
  19. Tam leniuch. Tyle korali! Ja kawę poproszę. Jak najbardziej. Nie będę się w rękaw wypłakiwać obiecuję. Ale coś miłego bardzo by się przydało. A kawa z Tobą to sama przyjemność :) Co do filmów i teatrów wybieramy się na deszczowa piosenkę do Romy, ale jak na razie nie wymyślili takiego terminu który by nam pasował :) Za to na Les pójdziemy do kina na pewno, bo mój ślubny zakochał się w książce "Nędznicy". Byliśmy na spektaklu Les Miserables i było to absolutnie genialne przeżycie. Też mamy obawy czy śpiewający Rasel Crowe nie okaże się drugim Pierce Brosnan-em z "Mamma Mia". Z tym że o ile Pierce występował w komedii, o tyle piejący na wpół czarny charakter w dramacie może okazać się niestrawny. Uważamy ze to duży błąd że tak uparcie promuje się gwiazdy zamiast dać to zrobić fachowcom od śpiewania. Pozdrów męża. Może by mi załatwił wizytę u specjalisty hi hi hi. Z takimi koneksjami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pomyśl kiedy i pisz na maila:)
      A jeśli podobało Ci się Les Miserables w Romie , to film jest o wiele lepszy i RC też dużo lepszy od Damiana Aleksandra, chociaż rola chyba nie ta. Ja w Romie cierpiałam srodze i poprzysięgłam sobie,że więcej nie pójdę, bo teatr muzyczny, to nie dla mnie, no i się durna wpakowałam na film;)A jeszcze żeby było śmieszniej, to jedyny film muzyczny, który uwielbiam, to Mamma Mia i mi nawet Bond śpiewający nie przeszkadza, a moja ukochana Meryl Streep jest cudowna, ale to i moja muzyka ze szczenięcych lat:)Oglądamy sobie czasem z mężusiem śpiewając i podrygując razem z aktorami:)To taki wyjątek co potwierdza regułę. Jak widać ile osób, tyle upodobań:) Uściski i czekam na maila:)

      Usuń
  20. Na leniucha ale za to jak pięknie:) Jako wierna fanka Tygodnika Kulturalnego zostałam skutecznie zniechęcona do Nędzników. W tej wersji oczywiście. A, że musicali nie lubię (jako dziecko uwielbiałam;)) nie było trudno mnie zniechęcić;) Anegdotka z panem mężem w roli główniej świetna:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś czyta regularnie Tygodnik Kulturalny, to nie wychodzi na głupka, jak niektóre kaprysie:)))
      Serdeczności:)

      Usuń
    2. Ogląda, ogląda. Na czytanie mnie nie stać bo łobuzy wszytko przejadają;) A program polecam:)

      Usuń
    3. Telewizora to ja prawie nie używam, mąż okupuje;) A już tak się zastanawiałam, że nie widziałam w kiosku takiego tytułu;) Starość nie radość, śmierć nie wesele;)))
      Uściski:)

      Usuń
  21. dobre obiadki u mamy wszystko rekompensują. a nędznicy - nędzni, jak nazwa wskazuje:P teatr lepszy i przypominam że wkrótce kolejny spektakl!

    OdpowiedzUsuń
  22. A którego, bo oczywiście nie pamiętam ?????
    Buzi:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie ma jak na leniucha....:)
    Naszyjniki Twoje jak zwykle zachwycają, cudne są.
    A co do "Nędzników" to nie ma jak książka. Wprawdzie filmu nie widziałam, ale chyba nie pójdę bo książkę uwielbiam i nie zamierzam psuć sobie wyobrażenia.
    Niech żyje artrioskleroza!!!:)

    OdpowiedzUsuń