czwartek, 7 lutego 2013

Nadal na leniucha, ale łasuchowato:)

Dla zrównoważenia tłustoczwartkowych słodkości przedstawiam propozycję karnawałowej przystaweczki. Najprostsza pod słońcem, za to dobra, łatwa, szybka i niezawodna. Spodoba się lubiącym ostre, słone i wyraziste smaki. 
Potrzebujemy paczkę krakersów, opakowanie serka typu roquefort z zieloną lub niebieską pleśnią, dwie łyżki miękkiego masła i kilka połówek orzechów włoskich.
Ser z masłem rozcieramy widelcem na gładką masę. No dobrze, prawie gładką, skoro ma być "na leniucha";) Nakładamy na krakersy i kładziemy na wierzchu połówkę orzecha. Pasują do każdego alkoholu, dobrze się też sprawdzają w roli przystawki przed czymś konkretniejszym.
Jeszcze się nie zdarzyło, żeby po spotkaniu ze znajomymi chociaż jedna porcyjka się zachowała. Mniam:)))
Jak co roku na ostatnią sobotę karnawału i wtorkowe ostatki zrobię faworki, ale pisać o tym nie będę, ponieważ się lenię, a już kiedyś pisałam, więc zainteresowanych przepisem zapraszam do przeczytania dawnego wpisu Chrust.
A tu znienacka wieczorem do Warszawy wróciła zima. Znowu na chwilę za oknem zrobiło się bajkowo i faworkowo, a samochody i drzewa wyglądają jakby były przysypane grubą warstwą cukru pudru.
Jutro śnieg poszarzeje, gdzie nie gdzie, zmieni się w breję i straci wieczorny urok, ale dziś jeszcze czaruje. Pomimo, że stęskniłam się już za ciepłem, to lubię taką faworkową zimę:)

19 komentarzy:

  1. Moja paszcza jest bardzo zainteresowana Twoim wpisem, mniam, mniam...

    OdpowiedzUsuń
  2. No faktycznie, kanapeczki smakowite ...
    Faworkowa zima ładna jest, ale ja już prawie uwierzyłam że wiosna idzie (podobno jakiś biedny bocian przyleciał i co teraz z nim będzie?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba chyba go zaprosić do jakiegoś ciepłego kurnika:)

      Usuń
  3. A bo ta natura gra z nami w kotka i myszke, serwuje nam zapach rychlej wiosny, by za chwile zasypac wszystko faworkowym cukrem-pudrem.
    To jak lizanie tychze faworkow przez szybe.
    Ja sie tak nie bawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zima w lutym to niby nic dziwnego, a ja za wiosennymi zapachami to tak nie bardzo, bo to głównie zapach psich kup na trawnikach i zdycham ogólnie przy wiosennym przesileniu:)Faworki dziś będę robić, wpadniesz? :)))

      Usuń
    2. Jasne! Wsiadam na miotle i zaraz jestem.
      Bede musiala odpokutowac te faworki dodatkowa wizyta na silowni. Ale czego sie nie robi z lakomstwa.

      Usuń
    3. To może i ja się załapię? Chociaż pewnie już dawno nie ma po nich śladu ;-)

      Usuń
  4. Ja wybieram kanapeczki i herbatkę z tej przepięknej porcelany:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz,że to zwykła polska Lubjana i wcale nie droga. Wypatrzyłam kiedyś ten wzór u kuzyneczki i zbieram sobie komplecik dokupując po trochu. Jak chcesz podeślę Ci link do strony producenta:)

      Usuń
  5. RANO PRZYWITAŁ MNIE TEZ TAKI WIDOK....NO CÓZ W LUTYM NIE MOŻE DZIWIC...CHOĆ I TAK CZUJE W POWIETRZU WIOSNĘ:)))))))) MAM WE WTOREK BABSKIE SPOTKANKO...MOZE ZROBIĘ TAKIE CO NIECO??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz później koniecznie jak Wam smakowało:) Miłego spotkanka:)

      Usuń
  6. Zima jak to zima zaskakuje, u mnie też piękne widoki za oknem, wygląda bajecznie, gorzej się jeździ i chodzi na piechotę (ja często tak do pracy lub do przedszkola)
    A przekąskę jak pozwolisz, ściągnę. Wygląda rewelacyjnie i pewno tak smakuje:))
    Zimowe pozdrowienia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiłam podzielić się z Wami tym przepisem, bo wart jest upowrzechnienia, a nie widziałam ,żeby ktoś coś podobnego proponował. Takie krakersowe kanpeczki z roquefortem i orzechami, albo wymyślił, albo gdzieś podpatrzył wiele lat temu mój tata. Od tamtej pory to nasz domowy przekąskowy szlagier:)

      Usuń
  7. Pycha! Pączków nie lubię (zjadłam wczoraj dwa, bo jednak tradycja... ale tylko raz w roku), ale taką przekąseczką nie pogardzę ;-)
    Tęsknię za bajkową miękką bielą, ale nie ma u nas nawet faworkowej...
    "Na leniucha" mi odpowiada ;-)) bardzo ;-)
    Ściskam Cię Kaprysiu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno i u Ciebie ma sypnąć, a przekąskę polecam:)
      Uściski.

      Usuń
  8. Super pomysł na niezobowiązujące podjęcie gości. Bo "grubsze" kolacyjki są fajne, ale nie zawsze chce się je przygotowywać. Na pewno wypróbuję i to przy pierwszej nadarzającej się okazji. Masło rozumiem tylko i wyłącznie dla nadania poślizgu serowi? ;)

    Zima wróciła i do Krakowa. Jest czysto, biało, pięknie! Patrzę przez okno... patrzę... i... patrzę.

    Miłego wieczoru! Dziś piątek!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masło łagodzi smak sera, jest przez to delikatniejszy, ale i bardziej ślizgający się również;)))
      Napisz kiedyś jak smakowało, bo ciekawam:)
      Miłego również:)

      Usuń