Na bazarach grzyby, na sznurkach i w suszarkach, w słoiczkach , zupach i sosach - grzyby, grzyby, grzyby.
Lubię zbierać, uwielbiam i zbieram odkąd umiem chodzić.
Podstawowych zasad bezpiecznego grzybobrania nauczyła mnie mama:
1. nie znasz, nie jesteś pewna - nie bierz
2. grzybów, których nie bierzesz nie przewracaj
3. z blaszkowych zbieramy kurki i rydze (nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałam w lesie rydza, ach), bez smażonej kani można żyć, a jak ktoś już koniecznie chce to może sobie usmażyć boczniaka lub pieczarkę ze sklepu
4. nigdy nie zostawiaj przyrządzonych grzybów na drugi dzień, nawet prawdziwków - ciężko zatruć się można również wczoraj ugotowanym borowikiem, nie tylko muchomorami
Co takiego każdej jesieni gna nas do lasu?
Moim zdaniem atawizm;) Nasi praszczurowie żyli w puszczy. Miodem, jagodami, jeżynami i grzybami urozmaicali jadłospis.
Pierwotny instynkt zbieracza ożywa w nas zwykle na przełomie sierpnia i września.
W grzybach nie ma za wiele cennych składników odżywczych, nie każdy lubi ich smak, a do tego są bardzo ciężko strawne i nie powinno się ich podawać dzieciom, osobom starszym i chorym.
Ale się podaje, jedzą wszyscy i wszystko co znajdą, niestety.
Dramatyczne doniesienia o wydłużającej się kolejce czekających na przeszczep wątroby potwierdzają prawdziwość starego stwierdzenia, że nie ma grzybów niejadalnych, niektóre tylko można zjeść wyłącznie raz w życiu.
Nic nie pomaga, nic nie skutkuje i koniecznie trzeba coś z tym zrobić.
Proponuję następujące pionierskie rozwiązania, o których napomknęłam w poprzednim poście:
Po pierwsze należy ograniczyć liczbę zbieraczy.
Na tłok wśród drzew mój teść, wytrawny i zapalony grzybiarz, ma prosty sposób. Na grzyby ubiera się w odzież maskującą, chowa za krzaczkiem i bardzo udanie naśladuje chrumkanie dzików. Efekty są zadowalające;)
Po drugie trzeba wprowadzić do lasów skuteczny organ kontroli.
Po konsultacjach społecznych przeprowadzonych w okolicy naszej działki "Stowarzyszenie sękatego kija" w skład , którego wchodzę ja, mąż mój, teść, teściowa oraz latorośl, podjęło społeczną inicjatywę mającą na celu powołanie instytucji Nadzwyczajnego Inspektora Runa Leśnego.
Na podstawie pradawnych aktów prawnych, przy aktywnej współpracy lokalnej społeczności, opracowana została legitymacja, określone uprawnienia i tak oto od lat dwóch Inspektor w osobie wspomnianego powyżej teścia pełni społeczną służbę w podgarwolińskich lasach;)))
Na potrzeby publikacji nazwisko wykropkowano i usunięto faksymile podpisu wojewody:)))
Po trzecie i najważniejsze, po drodze do lasu wstąpmy po rozum do głowy, Szanowni Grzybiarze.
I strzeżcie się! Inspektor czuwa;)))