Przed chwilą skończyłam czytać "DOM DZIENNY, DOM NOCNY" Olgi Tokarczuk i pomimo zachwycających fragmentów, jestem znużona.
W recenzjach zachwyty, peany, mistycyzm i magia, a ja przez tę lekturę chwilami brnęłam jak przez śnieg po kolana.
Rzadko tak długo czytam książkę, więc czemu tę akurat tak?Zmęczona byłam do tego stopnia, że w trakcie czytania odłożyłam "domy" i sięgnęłam po "Prawiek i inne czasy" tejże autorki i "połknęłam" go przez jeden wieczór i większość nocy.
Zaskoczyło mnie porównanie tych dwóch książek, ponieważ obie powieści są bardzo podobnie skonstruowane i pisane w bardzo zbliżony sposób. Czemu więc tak różnie je odebrałam?
To pewnie dlatego, że jak wszyscy, lubię książki z obrazkami;)
Oczywiście powieści Olgi Tokarczuk nie są bogato ilustrowane.
Autorka obrazy rysuje słowem, bez pardonu wchodzi w wyobraźnię czytelnika, a ja nie lubię oglądać rozmazanych sennych wizji, nawet najciekawszych i najdoskonalej wkomponowanych w psychiczne, czy realne przeżycia, odczucia i wspomnienia bohaterów.
Zarówno w "Prawieku" jak i "Pługu" autorka czaruje obrazami. Kotlina Kłodzka jawi się czytelnikowi jako miejsce cudowne, magiczne i wymarzone, a ludzie zwykli niezwykłymi. W "Prowadź swój pług przez kości umarłych" narratorem jest bohaterka - Janina Duszejko, w "Prawieku i innych czasach" narrację prowadzi czas:), w "Domach" autorka.
Ciekawa jestem , w której z tych trzech książek najwięcej jest osobistych myśli i doznań samej Olgi Tokarczuk:)
"Dom dzienny, dom nocny" odłożyłam troszkę rozczarowana. Może było dla mnie w tym pisarstwie za dużo filozofii i psychoanalizy.
Po skończeniu lektury "Prawieku i innych czasów" wrócił do mnie mój czas, wspomnienia, dawne chwile i wzruszenia. Zadziałała magia książki i niezwykły talent autorki.
Olgę Tokarczuk na pewno warto czytać, na pewno nie każdy też będzie się zachwycał jej prozą. Ja wrócę do niej z przyjemnością, ale za jakiś czas.
I to będzie znowu mój czas dla siebie i Olgi Tokarczuk:)





