Co jeszcze można nowego wydumać obmyślając ciekawe formy filcowej biżuterii? Chyba już niewiele;)
Filc tworzony z czesanki jest materiałem łatwym i za razem trudnym.
Kulkę zrobić łatwo, udydłanie dreda też nie stanowi problemu, przy szalu trzeba się już bardzo napracować, ale głównie fizycznie, bo technologia też jest prosta.
Ciekawe możliwości daje robienie kapelusików, ale co jak ktoś kapelusików nie nosi?;)
Można jeszcze powyżywać się w broszkach łącząc różne materiały i dzięki temu uzyskiwać ciekawe i niepowtarzalne efekty, ale ja najbardziej lubię robić naszyjniki, albo korale.
Można jeszcze powyżywać się w broszkach łącząc różne materiały i dzięki temu uzyskiwać ciekawe i niepowtarzalne efekty, ale ja najbardziej lubię robić naszyjniki, albo korale.
Pomysły mam najróżniejsze, gorzej z realizacją, bo czesankowy filc bywa również krnąbrny i za nic nie chce uformować się w taki sposób jaki sobie wymyślę, choć teoretycznie powinien;)
Z ostatnich filcowych zmagań na razie do pokazania nadaje się tylko dred-obroża, w który udało mi się wfilcować ażurową metalową kulę i duże sztuczne perły:Metalowa kula oczywiście za bardzo wylazła z filcu i musiałam ją doprowadzić do stałej i sztywnej pozycji kilkoma pociągnięciami igły, ale perły siedzą jak należy:) Później dla odreagowania zrobiłam jeszcze korale, tym razem niebieskie i znowu przekładane lubianą przeze mnie ażurową kulką.
I tak dredowo-koralowo działając życzę miłego weekendu wszystkim zaglądającym:)




