niedziela, 20 lutego 2011

Filcowe korale, kot i słońce.

Czyżby jednak zdecydowane żądanie miało moc sprawczą, czy też skutek zbiorowych praktyk z pogranicza magii przyniósł taki zadowalajacy efekt?
Tak, czy inaczej niedzielę mieliśmy słoneczną:)
Co prawda śnieżną i mroźną, ale słoneczną:)
Mrautak, jak wszystkie koty lubi ciepło, a plamy słońca na parkiecie zawsze są zachęcająco nagrzane.
To ulubione miejsca kocich zabaw. Do tego nowa zabawka od cioci Asi (zabawki od cioć są najwspanialsze) i mrautakowe niedzielne przedpołudnie można zaliczyć do udanych:)
Ostatnio zajmuję się głównie koralami i kotem, więc ilustracją do posta bedą korale i kot. 
Bardzo mało oryginalnie. Trudno;)





8 komentarzy:

  1. Jeden i drugi obiekt Twoich zajęć bardzo wdzięczny. Nie wiem co podziwiać bardziej Marutak czy korale. Jednak moja dusza do korali bardziej się skłania (wybacz Mrautak!) Gratuluję słońca! U nas świeciło umiarkowanie. Pozdrawiam wieczorno-nocnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocio jest słodki! A korale świetnie wyszły. Te bardziej kolorowe są takie właśnie w moim stylu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Korale świetne, słoneczne jak promienie na podłodze. Wielce się zdziwiłam, że Twój Marutak lubi tą zabawkę, mój patrzył na nas z politowaniem, mówiąc: jak wam się podoba to sami się bawcie. Preferował tylko uszyte przeze mnie myszki na sznureczku, i to z naturalnych surowców. Widać ile kotów tyle preferencji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ Kaprysiu, Panny Mrautak i Twoich korali nigdy dośc!
    Szczególnie, że zdjęcia takie piękne - z promieniami słońca zaklętymi w kociej sierści, w kolorach i fakturze korali, w tych plamach światła na podłodze...
    A u nas śnieg prószy, grafitowe niebo... dobrze, że jest gdzie się ogrzać ;-)
    Ściskam czule!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się całe towarzystwo pięknie skomponowało;) Muszę kupić taką zabawkę. Dam sąsiadom do wiwatu;) A w zasadzie nie ja...

    OdpowiedzUsuń
  6. Korale świetne !!!
    Mniam jak dla mnie ;-)
    Sama bym się pobawiła taką wspaniałą zabawką ;-) razem z Mrautak ;-)
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  7. Mrautak wie co robi po prostu i podobaja mu sie takie zabawki dla dziewczynek wszak stworzone :)

    A niedziela na Kaszubach byla pod znakiem sniezycy! Padalo dzien i noc o sloncu zapomnialam, ze istnieje...

    pozdrawiam z krainy Krolowej Sniegu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdybym nie wiedziała, że to zabawka... Myszka na Twoich zdjęciach wygląda, jak żywa (?) ;)))
    Panna Mrautak jest niezmiernie fotogeniczna :)
    Ja niestety nie wykorzystałam słońca, bo zaczytałam się na śmierć ;))

    OdpowiedzUsuń