piątek, 11 lutego 2011

Wyróżnienia


Mira i Dysiaczek obdarowały mnie wyróżnieniami. Bardzo Wam dziękuję:)
Nie wiem tylko czy na pewno mi się należą. 
Odbierając wyróżnienia powinnam napisać o siedmiu rzeczach, o których do tej pory o sobie nie pisałam i siedmiu, które mnie uszczęśliwiają.
Cały kłopot w tym, że najbardziej uszczęśliwiłoby mnie zwolnienie z tych warunków, ponieważ nie napiszę ;)))
Miłym obdarowującym winna jestem wytłumaczenie.
W ciągu dwóch lat pisania otwartego bloga i tak napisałam o sobie znacznie więcej niż zamierzałam zaczynając zabawę w blogowanie. Zamieściłam sporo osobistych treści i pewnie jeszcze zamieszczę przy okazji różnych tematów.
Rzecz w tym,  że uporządkowane liczbowo zwierzenia na temat np. mojej awersji do wątróbki nikogo (włącznie ze mną) nie zainteresują, a pisanie na forum o pracy, nadziejach spełnionych , czy zawiedzionych, zdrowiu, lepszym , czy gorszym itp. sprawiłoby, że kapryśnik zamieniłby się zapewne w smętnik, a już na pewno w nudnik. 
Z uszczęśliwianiem podobnie. O tym co lubię pisałam tutaj. Szczęście to dla mnie uczucie chwili.  Nikt nie jest szczęśliwy ciurkiem i bez przerwy, a te chwile mojego największego szczęścia są intymne, osobiste i do kapryśnika też mi jakoś nie pasują. 
Przepraszam, ale taka już jestem, ze jednym z najbardziej wkurzających mnie w TV programów są wynurzenia uczestników "Rozmów w toku" i podobnych.
Mamy wolność i demokrację, jak ktoś lubi to ogląda, ja nie lubię, nie oglądam i nie praktykuję;) Wybaczcie:)
Oba wyróżnienia są przemiłe i otrzymanie ich od Was dziewczyny sprawiło mi dużą przyjemność. Jeszcze większym wyróżnieniem i frajdą są dla mnie wszystkie zostawiane pod postami komentarze.
Łamiąc więc zasady blogowych zabaw przekazuję tę miłą parę wyróżnień do wszystkich moich blogowych gości.  
Jeśli tylko macie na nie ochotę, to bardzo proszę :)

6 komentarzy:

  1. Kaprysiu, ja Cię rozumiem,
    a poza tym ściskam czule!

    OdpowiedzUsuń
  2. mysle ze czasami kazdy z nas w koryms poscie w mniejszym lub wiekkszym stopniu sie "obnarza" osobiscie nie widze w tym nic zlego pod waru nkiem ze nie jest tego za duzo i nie za czesto ;)nawet to kiedy sie z czegos tlumaczymy okrywamy rabek samego siebie,nie tlumacz sie jest wszystko ok :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam te same dylematy. Próbowałam mój blog oczyścić ze mnie samej, wyjałowić. "Tylko o robótkach - jak to zrobiłaś i co w tym fajnego" tak do siebie mówiłam. Ale ja jestem gaduła ;) Trudno ukryć się w słowotoku, gdy każde kolejne słowo może Cię odsłonić. Potem spróbowałam przybrać maskę. Ubrać się w cudze piórka, ale szczególnie w komentarzach, gdy coś oceniasz trudno pisać cudzymi słowami. Teraz jestem na etapie barier ustawiłam je sobie przed oczami i jak na razie tego się trzymam :) Pokazuję siebie jak Filip zza krzaka tylko trochę :) Rozumiem Cię i WIEDZIAŁAM, że tak postąpisz z wyróznieniem. Nie byłabyś Kaprysią gdybyś nie zrobiła po swojemu - kaprysiowemu. Za to Cię kochamy :*

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiesz, że mnie nie zaskoczyłaś :))) I nawet nie traktuję tego jak wymigiwanie, bo to tylko zabawa. Całe szczęście, że możemy "w swoim domku" blogowym robić to co chcemy i jak chcemy. Być sobą nie tylko pisząc post, ale też komentując cudzy czy reagując na przejawy sympatii (jakimi na pewno są wyróżnienia) czy zaczepki (bo i takie bywają. Przyjęło się traktować odmowę jako coś w rodzaju afrontu. A przecież tak nie jest. Jesteśmy różni i to jest cudowne. Tak jak w normalnym życiu tak i tutaj mamy prawo do słowa nie. nawet bez specjalnego tłumaczenia. A Ty się nawet wytłumaczyłaś kochana, więc szacun za posiadanie własnego zdania (nie tylko w takiej sprawie). Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja tylko pozdrawiam i już znikam, bo poczucie niespełnionej obietnicy (książki) nie pozwala mi spać ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję !!!
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń