środa, 23 lutego 2011

Na mróz trochę duńskich wspomnień.

Niezależnie od wyznawanej teorii powstania rodzaju ludzkiego bezsporny pozostaje fakt, że człowiek został stworzony do życia w cieple.
Ciepło było w biblijnym Edenie, ciepła była afrykańska kolebka Homo erectus, nawet okolice Cro-Magnon we Francji są raczej ciepłe.
Prawie wszyscy pozbawieni jesteśmy gęstego futra z puszystym podszerstkiem. Przy minus 22 stopniach dobrze może się czuć niedźwiedź polarny pod warunkiem, że jest najedzony, a nie drepcząca na autobusowym przystanku kapryśnica.
Muszę powiedzieć, że bóstwa odpowiedzialne za stan pogody okazały się niezwykle złośliwe.
Słońce jest, śniegu nie ma, a te minus 22 to taki gratis do zamówienia. Bardzo głupi dowcip. Naprawdę.
Na złość, na mróz, i sobie na otuchę dziś trochę wspomnień i obrazków z dawnej letniej podróży po Jutlandii.
Latem w Danii termometr pokazuje 20 - 24 stopnie ciepła i to jest moja ulubiona temperatura, nie za ciepło i nie za zimno.
Na dodatek żyje się tam spokojnie, ludzie są uśmiechnięci i życzliwi, a autobus, który według rozkładu na przystanku ma pojawiać się o godzinie 12.23, od pięćdziesięciu lat nie spóźnił się ani razu i można sobie według niego wyregulować zegarek.
Wybrałam dziś kilka migawek, które pokazują Danię taką jaką ją zapamiętałam i za jaką czasem sobie tęsknię.
Zapraszam na krótką wycieczkę. 


Aarhus, Den Gamle By - skansen miejski
Aarhus, Den Gamle By - skansen miejski 
Hvide sande, plaża
 
Morze Północne - Hvide sande
Viborg
Aarhus, regaty w Riskov
Aarhus, port południowy
 
Aarhus, rowery do wynajęcia za 10 koron, jak  u nas wózki w marketach, po oddaniu monetka wraca do kieszeni, a słupki z rowerami stoją co kilkaset metrów. U nas by nie postały , ani słupki, ani tym bardziej rowery.
Kopenhaga, parking rowerowy:)
Kopenhaga, Nyhavn
Aarhus, Dyrehaven, urokliwy park wolnożyjacych jeleni 
Viborg
A na koniec pamiątkowy chodaczek, który padł oczywiście ofiarą mojej wyklejankowej manii:)
  
Wyszukując zdjęcia do posta z przyjemnością wróciłam do duńskich wspomnień.
To kraj głównie morski, a więc o łagodniejszym klimacie. Wieje tam za to całkiem solidnie i często. Za to piwo mają świetne;)
Są tacy, którzy twierdzą, że Dania jest za spokojna, za bardzo uporząkowana i stateczna, słowem nudna. O naszej drogiej ojczyźnie można powiedzieć różne rzeczy, ale na pewno, nie to, że jest nudna;) 
A ja tak bardzo bym chciała chociaż trochę tej duńskiej "nudy" przenieść w nasze codzienne piekiełko, ech... Jak to jest, że nie ma możliwości spędzenia na poczcie w Aarhus z najbardziej skomplikowaną sprawą więcej jak 5 minut.
I komu by to u nas przeszkadzało pytam się donośnie?
I mrozu mniej poproszę:)

15 komentarzy:

  1. Oj, Kaprysiu, Ty to jesteś...
    Właśnie miałam zagrzebać się pod kołderką (a właściwie dwiema i z dodatkiem ciepłych zwierzęcych futer), zmęczona nierówną walką z chłodem (w chałupie) i mrozem (na zewnątrz)...
    A tu, patrzę - pościk nowy. Zerkam ufnie... i co?!
    Takie rzeczy?? Lato? Umiarkowane temperatury?? Rowery na stojakach??? Poczta w 5 minut?!
    Noo, w to akurat nie uwierzę ;-)))
    Nazmyślałaś i tyle...
    A piwo i u nas jest. Tylko teraz na piwo za zimno. Ech...
    No dobrze... Mnie by nie przeszkadzało. Przychylam się ;-) Jest jakaś petycja?
    Ściskam (cieplutko!)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja droga. Polacy dostali mrozy w prezencie za swój ognisty temperament ;). Taki spokojny Duńczyk zamarzłby na śmierć przy -22 stopniach, a taka energiczna Kaprysia (zakładam na bazie własnych doświadczeń, bo sama to dziś uskuteczniałam), na tym przystanku czekając na spóźniony autobus wystukiwała obcasami ogniste hołubce. A im bardziej autobus się spóźniał tym bardziej emocje rosły i cieplej się robiło ;) Oczywiście subiektywnie patrząc radosnych uczuć ten stan nie budzi. Ale pomyśl perspektywicznie! Polacy mają silny instynkt samozachowawczy. Stąd mogą funkcjonować w skrajnych temperaturach. Co do rowerów. Mój mąż zostawił swój przypięty na stacji WKD jadąc do pracy. Ponieważ przypiął go zmyślnie i nie można go było ukraść ktoś dokładnie pogiął mu tylne koło i ramę. Pewnie coś chciał w ten sposób wyrazić. Tylko co? Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna Dania i piękne wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki śliczny sklep z konewkami:-)
    Dania to mój ulubiony kraj, no Kay i Gerda i w ogóle. Przesyłam ciepłe mrautaczki

    OdpowiedzUsuń
  5. bylam tez w Dani kopenhaga bardzo podon´bna jest do amsterdamu to miasta gdzie pelno kanalow, tak samo sie zachwycalam jak Ty, cudowne zdjecie z tymi zaglowkami, bardzo ciekawa wycieczka po fotografi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. TERRRRRRRROR, ja tu terror wyczuwam! parking rowerowy w aarhus, dla ułatwienia lokalizacji: twoje dziecko na zdjęciu:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Danię uwielbiam i niektóre miejsca nawet poznaję :) Ale dłużej nie piszę, bo pod poprzednim postem wysmażyłam długi komentarz i go ... nie ma!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za wycieczkę :)) Możemy ją kiedyś powtórzyć? Tym bardziej, że osobiście znam tylko Kopenhagę ;)

    Jak wiesz - Twoje pogodowe życzenia spełniają się, więc ...

    Dużo ciepełka ślę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kaprysiu, spać nie mogę i ciepłe mleko z cynamonem popijam.. postanowiłam skorzystać z tej mojej bezsennności i nadrobić zaległości w odwiedzinach .. ależ zrobiło mi się przyjemnie na duszy! Co prawda u nas raczej wiosennie, aniżeli zimowo, to jednak do Dani, choćby wirtualnie - zawsze!! Kiedyś również myślałam, że to raczej nudne miejsce, a w każdym razie moje pojęcie o tym kraju było tak znikome, iż nie wkładałam większego wysiłku, aby o nim myśleć.. do momemntu, kiedy po raz pierwszy odwiedziliśmy Damiana kuzynkę - zakochałam się po uszy w tym miejscu, co prawda brak tam gór, ale tam gdzie mieszka Kasia, są przepiękne pagórki oraz cudowny las tuż za domem - doprawdy, gdyby nie bariera językowa, byłam gotowa (a nawet Damian) przeprowadzić się choćby i zaraz! :)
    Tego lata znów jesteśmy zaproszeni i przyznam, iż mam głęboką nadzieję, że uda nam się tam powrócić..
    Dziękuję Kaprysiu za tę ucztę dla mych oczu i duszy... a Ciebie ściskam mocno i cieplutko!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dania, to jedno z moich podróżniczych marzeń :)Aż się cieplej zrobiło od Twoich wspomnień. Bo ja mam już dosyć tych mrozów i ciągłego plucia lodem z zimna :)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miło było posłuchać Twoich wspomnień...

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy zobaczyłam miniaturkę Twojego nowego wpisu na bocznym pasku pomyślałam, że będziesz pisać o Vermeerze i tak sobie dumam Vermeer - Dania? Ki czort. A to tylko zmyłka, dziewczyna przy blacie jak z obrazu :)))
    A Dania piękna. Mnie by tam nie przeszkadzał ten spokój i nuda. Rowery kocham, wiatr nadmorski też. A mrozu i pieniaczy nie lubię. To co? Przenosiny?

    OdpowiedzUsuń
  13. Inkwizycjo - chyba petycje nic nie pomogą niestety ani na pocztę, ani na mróz:(,Dysiaku - Duńczycy to twardzi ludzie, a ten nasz instynkt to bardziej jest pierwotny co najlepiej widać na rowerze Twojego męża,Zdoloność Tworzenia i Bobe majse - dziękuję za miłe słowa,Ori - konewki i mnie zachwyciły, a Dania to jeszcze Gang Olsena;),Blogu niedzielny - Kopehaga podobała mi się najmniej ze wszystkich miast, które widziałam, głównie ze względu na tłok i drożyznę, reszta Danii jest urokliwasza, pusta i trochę tańsza:),aniorku - może i w Aarhus, ale w Kopehadze są takie same;),
    An-no - do zniknięcia komentarza nie dołożyłam klawisza, natomiast ubolewam nad jego brakiem, bo bardzo lubię jak mnie odwiedzasz i komentujesz, bardzo proszę nie zniechęcaj się mimo brzydkich dowcipów blogeera,
    aniu z jezior - Dania jest cudownym miejscem do życia, ale na dłuższą metę brakowało mi tam obfitości naszych owoców i wędlin,nie lubię słonego masła i zupełnie nie mogłam się przyzwyczaić do sklepów zamykanych o godz. 17.00, bo tak jest wszędzie poza Kopenhagą, ja w ogóle nie bardzo nadaję się do emigracji, bardziej marzyłoby mi się przeniesienie niektórych wzorców na nasze podwórko,
    jagus - tak, to wspaniałe miejsce na urlop, sama mam ochotę jeszcze na Bornholm:)
    Miro - kiedy zobaczyłam w skansenie tę scenkę równiez pomyslałam, że mam w obiektywie obraz Vermeera i prosiłam panią ze zdjęcia,żeby się do nas nie odwracała i nie uśmiechała przez chwilę;)Osoby, które tam pracują mają miłe zajęcie, po prostu ubrani w stare stroje gotują, sprzatają, szyją, wypełniają skansen autentycznym życiem.Są tam czynne sklepy, piekarnie i zakłady usługowe. Muzea generalnie mnie męczą, szczególnie te wielkie, a z Den Gamle By mogłabym wcale nie wychodzić:)
    A u nas, cóż, czasem jednak trzeba się trochę popieniaczyć skoro inaczej nic nie można zwojować...
    Miło mi bardzo,że wybrałyście się ze mną na fotograficzną wycieczkę i dziękuję Wam za wszystkie zostawiane komentarze:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękna wycieczka:) Ja bym tam mogła mieszkać, pomimo wiatru;) Rób takie wyprawy częściej:)))

    OdpowiedzUsuń