sobota, 5 lutego 2011

Książki

Kilka dni temu Inkwizycja zaprosiła mnie do zabawy pod niepokojącym tytułem: "Pokaż mi swoje książki, a powiem ci kim jesteś".
I któż by pomyślał, że w XXI wieku przyjdzie mi zeznawać przed Inkwizycją. Całe szczęście, że czułą ;) Proszę więc, pokazuję:)
To półka podręczna, niepełna i zupełnie przypadkowa.
Nasze książki krążą między domami. Część zabrała Młoda, kolejną część jeszcze zabierze, czasem coś przywiezie, a tym co kupujemy wymieniamy się na bieżąco.
A to kilka półek biblioteki stacjonarnej. Tak myślę, że raczej po zawartości biblioteki nie da się wywnioskować kim jestem;)
A co czytam? Jak mam ochotę na uspokojenie myśli i nie jestem w trakcie czytania czegoś nowego, wracam do krótkich opowiadań Roberta Gravesa, Guy de Maupassanta, Czechowa, czy Sartrea.
Działają jak balsam.
Jak jestem zmęczona i mam mało czasu, a muszę  przeczytać kilka kartek lub chociaż zdań przed snem, bo inaczej nie usnę, sięgam po cokolwiek, z tym, że nie może to być na przykład biografia Kingi Rusin:)
Drażni mnie tak zwana literatura kobieca. Nie czytam Grocholi, ba, odłożyłam nawet Kalicińską, znużyła mnie.
Czytam czasem Ludluma, Folleta, Grishama, Cooka, Kinga i wszelkie dobre kryminały z Agathą Christie na czele. Za Pratchettem nie przepadam. Dobry Omen przeczytałam, ale zdecydowanie wolę Gaimana solo, chociaż fantastyka, to nie jest to, co kaprysie lubią najbardziej.
Sapkowskiego nie mogę, a Krajewskiego z jego mrocznym Wrocławiem lubię.
Chociaż mają sto lat uwielbiam felietony Tadeusza Boya i recenzje teatralne Antoniego Słonimskiego (nieco młodsze;)). Tylko on umiał zamknąć recenzję marnej sztuki teatralnej pt. "Kartka papieru" dwoma krótkimi zdaniami: "To nie była kartka. To była rolka" :)))
Uwielbiam poezje Tuwima, Wierzyńskiego, Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej, Baczyńskiego i Wisławy Szymborskiej.
Na Makuszyńskim uczyłam się czytać, a czytając Wańkowicza, "Dzienniki" Marii Dąbrowskiej i Prusa uczyłam się pisać. 
Bardzo lubię Whartona, a Vonnegut trochę mnie drażni, chociaż lubię sposób w jaki pisał. Bardziej drażni mnie Salinger, a jeszcze bardziej Masłowska.
Lubię Marqueza, Zafona, Mendozę, Whartona. Ostatnio urzekła mnie proza Olgi Tokarczuk,  lubię książki Orhana Pamuka, ale zmuszają mnie do koncentracji.
Z przyjemnością przeczytałam całego Harego Pottera:)
Czasami lubię też zażyć szmiry, tak dla kontrastu;) "Trędowatą" znam, a jakże, ale to cudowny pastisz "Na ustach grzechu" Magdaleny Samozwaniec doprowadził mnie do histerycznych ataków śmiechu.
Nie pamiętam dokładnie, ale to było jakoś tak: " Stefcia westchnąwszy głęboko wsparła się gibką kibicią na framudze. Wspomniawszy powłóczyste spojrzenie ordynata spłonęła rumieńcem, a zmysły wypełzły jej na usta. Spojrzała przez okno. Na ulicach znikały już ostatnie ochłapy śniegu" -  i tak dalej, czy jakoś tak podobnie :))) Z tym śniegiem to zupełnie podobnie jak teraz:)
W księgarni potrafię spędzić długie godziny. Czytając kilka zdań nieznanej książki już wiem czy warto i czy chcę ją kupić. Częściej jednak wypożyczam, ach te ceny...
A gdybym miała wskazać jedną, tę jedyną ze wszystkich, tę która najbardziej zachwyciła i zostawiła ślad w młodej głowie (wtedy młodej), to  wybrałabym "Mistrza i Małgorzatę" Michaiła Bułhakowa. Chyba tak:)

Bardzo to pobieżny i chaotyczny przegląd lektur. Klasyczny groch z kapustą:)
W krótkim poście nie umiem upchnąć wszystkich ważnych dla mnie tytułów i autorów. Rzecz w tym, że po prostu lubię czytać i czytam sporo, chociaż miałabym ochotę na więcej. 
Według reguł zabawy muszę wezwać do złożenia zeznań kolejne osoby, zapraszam więc: 
Mirę z Poukładanego świata, od której dostałam ostatnio wyróżnienie i zaproszenie do kolejnej blogowej zabawy, ale to już temat na inny post, Joasię szukającą inspiracji i Bobe Majse, za czym kryje się chytry plan i nadzieja na wynotowanie dla sobie ciekawych tytułów do przeczytania:)

16 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie mogę choć na chwilę stać się krasnalem i pomieszkać troszkę w Twojej bibliotece;) Ale by było czytania:))) Bardzo ciekawe to Twoje zeznanie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Kaprysiu! aleś się uwinęła ;-)
    Jakem Inkwizycja, nie spodziewałam się tak wyczerpujących zeznań - i to bez tortur ;-)
    Nie pokusiłabym się ocenić, jakim jesteś człowiekiem na podstawie Twojej biblioteki. Jest imponująca! Widzę książki zbierane przez lata, z lekką patyną czasu i używania ;-) Różnorodność tematów i stylów.
    Półka podręczna smakowita i to w moich smakach ;-)
    Trochę Twoich lektur przewinęło się już przez tego bloga i recenzje były dla mnie inspiracją do znalezienia i przeczytania albo potwierdzeniem dobrego wyboru.
    Liczyłam więc, że podzielisz się nowymi ciekawymi propozycjami ;-)
    Twoje ulubione - niektóre inne, niż u mnie, większość taka sama...
    A sama biblioteka - klasyk gatunku! Idealna ;-) O takiej marzę i będę kiedyś mieć...
    Ściskam Cię, Kaprysiu, czule i dziękuję za wyznania ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Drogie dziewczyny, serie klasyków to zbiory całego życia mojego ojca, z nimi się wychowywałam. Po większość lektur nigdy nie chodziłam do biblioteki, tylko do drugiego pokoju;)Druga potężna biblioteka jest w domu moich teściów. Ciągle też kupujemy. Tak jak pisałam książki krążą między domami, a nowości, cóż. Trudno nadążyć za nowymi tytułami, bo dom, bo praca, bo itd., ale staram się od czasu do czasu przejrzeć zasoby warszawskich księgarni. Uściski dla Was i podziękowania za komentarze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko ale wspaniala bliblioteka! I widze, ze duzy zakres i roznorodnosc tematyczna Twoich lektur, tylko mi tam fizyki kwantowej brakuje :)
    A moze i gdzies stoi jakas pozycja z tej dziedziny!
    Ja niestety nie moglabym sie pochwalic swoja biblioteka, bo jej nie mam. Mieszkam dopiero kilka m-cy w nowym domu i na razie puste sciany w pokoju, gdzie bedzie moj swiat ksiazek. Ale bedzie. A ksiazki tymczasem w pojemnikach na strychu czekaja na swoja kolej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas, podobnie jak u Ciebie Kaprysiu, książki od sufitu do podłogi. Na Starówce trudno było znaleźć kawałek wolnej ściany. Pomimo upływu czasu pierwsze miejsca na liście to nieodmiennie Herman Hesse i Graham Green. Największa szkoda, że nic nowego już nie napiszą. Ja również bez książek nie wyobrażam sobie świata i nie zasnę wieczorem bez choćby 2-ch stronniczek która by nie była godzina. Pozdrawiam wszystkich czytaczy

    OdpowiedzUsuń
  6. Kaprysiu, bardzo dziękuję za zaproszenie! :) Wpisuję zatem na moją listę zadań. Sama nawet miałam taki pomysł, żeby o swoich książkach napisać, to teraz mam dodatkowy miły pretekst.
    Tylko wiesz... u Bobe Majse dość monotonnie ;)
    Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  7. To już nie domowa biblioteczka, ale prawdziwa biblioteka. Podejrzewa, że jest lepiej zaopatrzona niż nasz wiejsko-krakowski oddział miejskiej biblioteki :))) Spodziewałam się czegoś w tym stylu czytając Twoje posty "książkowe", a i akcja z bezradnym radnym i nazwami ulic też dawała do myślenia ;)
    Dziękuję za zaproszenie do zabawy. Muszę się zmobilizować, żeby obfocić moje zbiory... e tam zbiory, zbiorki raczej. Ostatnio mało kupuję niestety. Miłej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
  8. W mojej bibliotece mogę wziąć na 1 raz 10 książek, jakaż to oszczędność dla mojej kieszeni. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ imponująca biblioteka!!!! Faktycznie niezły przekrój:)) Ja niestety nie mogę sobie na takową pozwolic, (ze względów przestrzennych). Z chęcią bym pobuszowała w Twoich zasobach, pewno byłoby co wybierac:))
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooooo, imponująca biblioteka! Zaspokoiłaś i moją potrzebę wścibstwa, Kaprysiu ;) Ja należę do tych, którzy zawsze - w tramwaju, autobusie czy na przystanku - chcą wiedzieć, co inni czytają...

    Sama czytam zawodowo, ale na szczęście większość lektur (poza szkolnymi, rzecz jasna ) sprawia mi jeszcze przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z przyjemnością poczytałam o Twoich lekturach.
    Ale z jeszcze większą obejrzałam tę imponującą kolekcję książek!
    Jak ja Ci strasznie zazdroszczę! Moje książki są poupychane w kartonach i stoją sobie od lat na strychu :-(
    A tak bardzo chciałabym mieć pokój-bibliotekę! Tylko, że mój mąż jakoś ciągot do tego typu "ekstrawagancji" nie czuje :-((

    OdpowiedzUsuń
  12. A gdzie wygodny fotel i lampka? :-) Piękna kolekcja, z takim zapleczem nie można się nudzić :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem, dlaczego się czepiasz biografii Kingi Rusin. Wszak tej kobiecie co i rusz zmysły wychodzą na usta, więc ksiązka może być lepsza niz "Na ustach grzechu"!
    Pozdrawiam i uściskuję

    OdpowiedzUsuń
  14. Kaprysiu. Coś jednak można powiedzieć o Tobie na podstawie tych książek. Lubisz dużo czytać;) Ten Twój post jest dla mnie wyjątkowo bolesny ;( Bo poniosłam ogromną stratę. Mój ojciec, a potem ja uwielbialiśy książki. To On nauczył mnie "pożytecznie spędzać czas w ubikacji". Nasza wspólna biblioteczka zajmowała jednak sporo miejsca w naszym 38 metrowym mieszkaniu i lwia jej część wylądowała w pudłach na pawlaczu. Przy przeprowadzce 2 lata temu nie wiedzieć czemu, właśnie m.in. te pudła zaginęły. Nie masz pojęcia jak byłam wściekła kiedy to odkryłam. Kupiłam dużą półkę w Ikei żeby w końcu wszystko było pod ręką i w rezultacie zajmuje ją skromna biblioteczka, która kiedyś była "podreczną". Acha! zapraszam Cię po wyróżnienie do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Po T A K I M zeznaniu mie wiem czy podołam...
    W kompleksy popadłam i jak z nich wyjdę,to odkurzę półki, odkopię aparat i spróbuję napisać coś mądrego ;))
    A serio: bardzo mi zaimponowałaś! Cieszę się, że inspirujesz dzieląc się swoimi czytelniczymi przemyśleniami :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kaprysiu, czy ja mogę się do Ciebie wprowadzić?!

    OdpowiedzUsuń