sobota, 14 stycznia 2012

Kamienny naszyjnik, trucizna i minus jeden.

Poprószył śnieg  i zrobiło się cicho. Cienka biała kołderka przykryła na chwilę codzienny zgiełk. W takiej ciszy dobrze się odpoczywa, głaszcze rozmruczanego kota i myśli o rzeczach przyjemnych.
Kot wstał, a ja znalazłam na dnie szuflady kupiony chyba z rok temu, sznur sporych surowych kamieni. Za nic nie pamiętam, czy jest to cytryn, chryzolit, czy akwamaryn. Kupując je pomyślałam, że takie chropowate i naturalne będą ciekawie wyglądały w naszyjniku. Później kilka razy łączyłam je w różnych zestawieniach, ale ostatecznie wracały z powrotem do szuflady.W końcu przełożyłam je miodowymi paciorkami z drobnym szlifem, co dało ciekawy kontrast.



Pasowałaby do nich beżowa koszulowa bluzka, ale niestety znalezienie takowej wcale nie jest proste. Szukam od kilku tygodni. Niby są, tylko za małe przynajmniej dwa numery. Dlaczego producenci i handlowcy uważają, że pełen asortyment ciuchów należy się tylko szesnastoletnim chudzielcom? No, dlaczego?! W działach tematycznie poświęconych szczupłym inaczej wiszą zazwyczaj workowate siermięgi w buraczkowo-błotnistych kolorach.
Ja wiem, bez względu na wiek powinno się być szczupłym, bo ładnie, bo zdrowo, bo itp., tylko nie zawsze się udaje. Pomimo stosowania różnych diet, nie obżerania się słodyczami (bo nie lubię) i sporej aktywności fizycznej, już jakiś czas temu doszłam do przekonania, że w pewnym wieku definitywne pozbycie się kilkunastu kilogramów możliwe jest jedynie poprzez obcięcie sobie nogi.  Bez nogi jest niewygodnie, więc jest jak jest.
Co prawda, ostatnio pojawiło się nikłe światełko w tunelu w postaci cudownego ziela, które odchudza, usprawnia, pobudza metabolizm i w ogóle, z tym, że według znajomych lekarzy jest trucizną. Rzeczywiście jest, jak większość źle dawkowanych leków i ziół, chociażby naparstnica, czy rycyna. Biorę starannie dawkując. A co tam. Znam takich co brali, czują się świetnie, żyją i do tego zeszczupleli. Kolejne posty będę zaczynać wynikami na minus. Zaczęłam 2-go stycznia, wynik na dziś: - 1kg. ;)
Za oknem też minus jeden, więc biała kołderka poleży do rana.
A wiecie czym śnieg różni się od kaprysi? Kaprysia musi rano wstać i zażyć ziele, a śnieg może sobie jeszcze poleżeć:) Dobranoc:)
 

31 komentarzy:

  1. Ciekawe kamienie i piękny naszyjnik:) Tylko z tymi ziółkami to nie przesadź;) Ja jakoś bardziej wierzę w dużą dawkę ruchu. W zeszłym roku udało mi się nawet zrobić całą aerobiczną 6 Weidera. Ćwiczenia proste, efekty były, ale nigdy więcej tego nie powtórzę. Nudne tak, że ostatnie dwa dni robiłam te brzuszki ze łzami w oczach;) Ja to co prawda robiłam żeby wzmocnić mięśnie brzucha i dzięki temu nie bolał mnie tak kręgosłup, ale pociłam się przy tym jak mops, więc na chudnięcie też pewnie pomaga;) Pozdrawiam i kciuki trzymam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) A brzuszków nie mogłam nigdy robić, bo się kończyło ciężkim bólem głowy, niestety. Mruczanko od Mrautak przesyłam:)

      Usuń
  2. Kaprysiu, apeluję: nie żryj :D ziela. W najlepszym razie dorobisz się efektu jo-jo. Można zrzucić w każdym wieku, bez dręczenia siebie i otoczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwadzieścia kg temu też tak uważałam;) Potem okazało się ,że niestety nie, musiałabym się po prostu głodzić, a to dopiero udręka. To ziółko działa bardzo powoli, pobudza przemianę materii i zmniejsza łaknienie,a najważniejsze,że biorąc je dobrze się czuję i unormowało mi się ciśnienie i nie stosuję żadnej radykalnej diety, a to dopiero dwa tygodnie. W Rosji jest specyfikiem sprzedawanym w drogeriach.

      Usuń
    2. Bez głodzenia... sposób odżywiania podany przez lekarza dietetyka i - co ważniejsze - wypróbowany z sukcesem...

      Nie wolno jeść i pić: cukru (także w owocach), węglowodanów, piwa, kolorowych i słodkich alkoholi.
      Można jeść i pić: mięso wszelakie (także smażone, byle na oliwie z oliwek), nabiał niesłodzony, warzywa (w tym także strączkowe), wino, czystą wódkę, kawę, herbatę (zieloną wręcz należy).
      Rzadko można: masło, marchewkę, ziemniaki.

      Dozwolone produkty można jeść bez ograniczeń. Uczucie głodu zabronione. Należy jeść o stałych porach, kilka posiłków dziennie. Ostatni nawet o 21:00, ale lekki.

      Nie liczy się kalorii. Są tylko (j.w.) dozwolone i nie grupy produktów.

      Usuń
    3. Bardzo fajna dieta. Z alkoholem:))) Niestety dopóki biorę ziółko, alkohol jest wykluczony. Nawet kropelka dobrego winka, niestety. Pewnie dlatego jest o nim sporo krytycznych opinii;)A serio, w połączeniu z alkoholem grozi silnym zatruciem.
      Jak nie pomoże, chętnie skorzystam z Twojej diety:)A potem to już tylko zostanie opcja z nogą;))) Pozdrawiam i dziękuję:)

      Usuń
  3. Podpisuję się wszystkimi czterema łapami pod tym co napisałaś. Zakupy ciuchowe to droga przez mękę, ale przecież ubierać się trzeba. Nie jestem jakoś potwornie gruba, ale w większości sieciówek rozmiarówka jak na dżdżownice. Nawet XL nie jest szersze od M, ale jedynie dłuższe, co dla sylwetki o kształcie klepsydry oznacza opięcie na biodrach. No i te rękawki! Szerokość w pachach identyczna jak w przegubie. Raz utknęłam w takiej bluzce, która jakoś na mnie weszła, ale za diabła nie chciała zejść. Nie będę opowiadać co tam wyrabiałam, żeby uwolnić się nie wołając na pomoc obsługi sklepu. Niestety nie udało się i wstyd był na całą galerię. Dlatego temat odchudzania przerabiam kolejny raz, bez zioła, ale też niestety bez wsparcia silnej woli, więc powoli to idzie. Trzymam kciuki Kaprysiu, ale może skonsultuj to "zioło" jeszcze z kimś.Diabli wiedzą, co ono jeszcze potrafi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda,że to wyczyn kupić coś na normalnego człowieka? Jak w plecach jak cię mogę i rękaw się cudem nie opina, to na cyckach rozłazi się prawie zawsze. A to światło w przymierzalniach, jak się rozbierasz, o matko, można popaść w depresję:( W sprawie specyfiku prześlę Ci maila:)

      Usuń
  4. Piękny zestaw w naszyjniku. Jak bryłki śniegu rozgrzane kroplą żywicy- tak mi się skojarzył :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Trudno mi było wymyślić coś co będzie pasowało do tych kamieni. Cieszę się ,że mi się udało:)

      Usuń
  5. wpisałam się wczoraj, ale zeżarło mi komcia:(
    W sprawie ziela byłabym ostrożna. Ponieważ sama jestem kobietą "w pewnym wieku" wiem o czym piszesz:), ale pomyśl - idzie zima, więc może to nie jest dobry czas na redukcję wagi. Poczekaj do wiosny, będzie lżej na duszy, więcej zieleniny, można urozmaicić dietę i jakoś pójdzie.
    w pewnym wieku to już sztuka jest UTRZYMAĆ tę sama wagę przez dłuższy czas.
    Trzymam kciuki.
    A korale takie zimowe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj:)Dziękuje za wizytę:) Jestem ostrożna i bardzo pilnuję zaleceń, ale na wiosnę zwykle czuję się gorzej, więc wolałam teraz.Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Szalenie ciekawy naszyjnik, lubię takie kontrasty... ja również wiem, co znaczy niemożność odchudzenia się, w wieku pobalzakowskim, to głównie hormony i ich kapryśność zawiaduje wieloma procesami ... 2 lata temu straciłam kilkanaście cm w obwodach i staram się, tak trzymać, czego i Tobie życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, właśnie:)Kapryśność hormonów, ech...Ale straciłaś i utrzymujesz, gratuluję i tez tak zamierzam:)

      Usuń
  7. Oj co do ciuchów to ja już praktycznie całkowicie przerzuciłam się na ciuchlandy. Polecam bardzo :)
    A naszyjnik świetny, bardzo lubię takie surowe kamienie.
    A co to za ziółko o którym mówisz? Mnie by się przydało coś na zmniejszenie łaknienia i poprawy metabolizmu właśnie, bo ciężko z tym :/ Mam jedno magiczne lekarstwo, jednak na udręczoną duszę, a nie ciało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poproszę o adres poczty, bo przez profil nic nie mogę zdziałać. Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Niezwykły naszyjnik. Bardzo ciekawy efekt osiągnęłaś łącząc te miodowe koraliki z kamieniami. Bardzo mi się podoba.
    Co do ciuchowych zakupów to podpisuję się pod tym co już tu zostało napisane. Może info o tym zielu podeślesz mi na maila? Z ciekawości przeczytałabym co z niego za ziółko.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Douma, Ivonna- zaraz Wam podeślę, ale przestrzegam, bo są różne opinie i nie każdy może reagować dobrze. Dziękuję za odwiedziny:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tez chce :)
    Kamyczki sliczne. Zima paskudna. Od razu mi gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj,. wszystko o czym piszesz jak najbardziej pasuje do mnie. Matko, kiedyś w ogóle nie myślałam o tym, ile jem i co. A teraz? Nie mogę zrzucić nawet kilograma. Fakt, że uwielbiam słodycze... Podeślij mi też info o tym ziółku, proszę. jt_stec@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny naszyjnik! Też mam sporo kłopotów w sklepach, choć jestem raczej małego rozmiaru... Ale za to mam czym oddychać :-) I bluzki koszulowe i żakiety baaaardzo trudno mi kupić... :-( Nie odcinaj nogi, kaprysiu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ostatnio słyszałam o białej morwie (suszone liście) podobno zmniejsza łaknienie na słodycze. Szkoda, ze ludzie obecnie nie sadzą morw, przed moim oknem taką chyba w moim wieku (czyli już pół jednego stulecia) spółdzielnia corocznie skalpuje. Ona bidula broni się jak może i ubiera trochę krótszą sukienkę na wiosnę. Też widać musi się odchudzać na stare lata.
    Odnośnie korali, to ja takie lubię najbardziej, chyba przez moje zamiłowanie do kamiorów i chęci nie poprawiania ich naturalnej urody.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z blogiem nie wiem co się działo bo od wczoraj do teraz mnie nie było. Musiałam się zająć pracą zawodową, choć niedziela.
    Miłego końca wypoczynku.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kaprysiu pewnie mnie zabijesz za porównanie ;-0 ale kamienie przypominają mi bryłki cukru ;-) ale ja to łasuch jestem i wszystko kojarzy mi się ze słodyczami ...
    Je w lecie odchudzałam się dietą Ducana ( schudłam 9 kg ) na którą wszyscy jadą ... nie przeszłam do fazy III czyli utrwalania wagi, teraz jem wszystko, zagryzam słodyczami i nic nie przytyłam....
    Ale z tymi ziołam to uważaj, choć zawsze ktoś jakąś dietę odchoruje ( moją podobno dużo osób ).
    Jeśli będziesz się dobrze czuła to trzymam kciuki za powodzenie akcji i uzyskanie obranego celu.
    Buziaki Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agusiu:)I gratuluje wyniku, a do Twojej galerii na pewno kiedyś się wreszcie wybiorę:)

      Usuń
  16. Witam,Strasznie podoba mi się Twój blog.Poczytam starsze posty z wielką ciekawością. Naszyjnik jest śliczny,przypomina mi kawałeczki soli kopalnej w połączeniu z bursztynowymi kropelkami takie słońce w środku zimy. Cudny. Jeśli mogę dołączam do obserwatorów. Miłego tygodnia,pozdrawiam Grzegorz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Grzesiu w gronie obserwatorów. Miło mi,że zajrzałeś do mnie i dziękuję za miłe słowa:)

      Usuń
  17. Oj Kaprysiu Kaprysiu. Kto Cię nie zna, to może i uwierzy w konieczność odcinania nogi. Ale ja Cię znam......naocznie. Nie pisz o jakiś koniecznościach wiekowo-wagowych, tylko przyznaj się że chcesz wyglądać jak bogini. I niech Ci tam będzie te kilkanaście kilo mniej. Hej! Ja w okresie kwiecień-wrzesień zeszłego roku schudłam na Dukanie 15 kg. Ale moja Pani doktórka kręci nosem i mętnie gada o jakiś jeszcze 25? Mimo wszelkich wysiłków do Dukana wrócić nie umiem, więc może sprzedaj mi ten patent zielarski?

    OdpowiedzUsuń
  18. P.S. Korale zabójczo-pieękne

    OdpowiedzUsuń