niedziela, 24 stycznia 2010

Pierogi


Znałam tylko jedna osobę , która nie lubiła pierogów. Można założyć, że to wyjątek potwierdzający regułę:) Kupowane nawet w polecanych bazarowych budkach nie smakują mojej rozpieszczonej kulinarnie rodzinie;)
Korzystając z siarczystych mrozów uruchamiam produkcję seryjną. Zamrażać pierogi nauczyłam się kilka lat temu od niani dzieci mojej sąsiadki. Patent jest geniealny w swojej prostocie, tyle tylko żeby pierogi dobrze się zamroziły muszą zamarzać ułożone każdy osobno, a dopiero potem wrzuca się je w foliowe woreczki po 10 lub 12 sztuk i układa w zamrażarce. Kilkunastostopniowy mróz za oknem pozwala zamienić mój balkon w bardzo pojemną zamrażarkę, w której pojedyńczo poukładane pierożki świetnie zamarzają zanim trafią do woreczków i szuflad kuchennej zamrażarki.
Mimo pięknego słońca temperatura nie zachęca do spacerów, więc lepię i lepię, za to w tygodniu po przyjściu z pracy pyszny pierogowy obiadek będę miała gotowy w kilka minut:)
Farsz może być z mielonego gotowanego mięska z rosołu,  przesmażonego z cebulką i doprawionego majerankiem, może być szpinakowy, serowo-ziemniaczany, owocowy, jak kto lubi.  
Najważniejsze jednak jest ciasto. Żeby pierogi ładnie się zamrażały do ciasta dodaję roztopione masło ( są smaczniejsze niż z np. olejem), na około 60 dkg mąki daję jedno jajko, trochę soli i koniecznie gorącą wodę .


Ciasto po wyrobieniu musi być miękkie i sprężyste, a po przekrojeniu powinno mieć dziurki z pęcherzyków powietrza.


Farsz do większości pierogów zrobiłam  mięsny, ale też na własny użytek ulepiłam cztery porcje ruskich.


Ulepione i ułożone pojedyńczo na tacach wędrują do balkonowej zamrażarki.


 i marzną.

Dziś mróz nadal  nie odpuszcza, tak więc wełniane czesanki i decoupage czekają grzecznie w kolejce, a ja idę lepić następną porcję. Wadą pierogów jest to ,że niestety szybko znikają z zamrażarki;)

5 komentarzy:

  1. Dobrze, że jestem po obiedzie bo inaczej nie wiem jak bym się zachowała po zobaczeniu takich pyszności.
    Mróz za oknem strasznie wysoki a w związku z tym , że u nas takie wilgotne morskie powietrze, policzki zamarzają, bolą i szczypią przeraźliwie.
    Z odwagą w sercu, dobrymi zamiarami wybraliśmy się na KLIF ORŁOWSKI, lód dookoła i ślizgać się można ale po 20 minutach marzyliśmy już tylko o domowym cieple i herbacie ogrzewającej przemarznięte ciałko.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to narobiłaś wszystkim smaku...hi hi hi, wcale się nie dziwię, że pierogi znikają z zamrażarki, sama zakradłabym się i trochę ...wiesz co zrobiła.
    Życzę Tobie i szanownej Rodzince smacznego i chyba pójdę zjeść kanapkę - na pocieszenie...
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej mam ogromny szacunek do ludzi, ktorzy potrafi takie cuda robic :)
    Ze mnie kulinarna gapa... jakos mi sie nie udaja!
    A ciezka zima jak widac na cos sie przydaje czasem :)
    Pozdrawiam i zycze smacznego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyszła mi wielka ochota na szpinakowe... Mniam.

    OdpowiedzUsuń
  5. O patencie z roztopionym masłem nie słyszałam. Trzeba będzie wypróbować. Dzięki! :-)

    OdpowiedzUsuń