sobota, 23 stycznia 2010

Pierwsze kwiatki za płatki;)


Parafraza kotków i płotków wydała mi się uzasadniona. 
Zbyt byłam niecierpliwa i kwiatki są nieco za słabo ufilcowane 
No, ale słowo się rzekło i kwiatek u płota ;) Zdaje się, że syberyjskie mrozy i bardzo wysokie ciśnienie nie najlepiej wpływają na moją głowę;) Nie piszę już dziś nic więcej, kwiatki poniżej, a pod kwiatkami prezent od Agi z "Kapryśnych inspiracji". Ja takich ładnych butelek nie umiem robić, więc podziwiajcie jak jest okazja. Dziękuję Agusiu raz jeszcze:)))  Korzystając z mrozu udaję się robić pierogi:) Co ma jedno do drugiego wyjaśnię jak z głową mi się poprawi i pierogi będą gotowe i obfotografowane:)
  










6 komentarzy:

  1. Sliczne Twoje kwiatki, nawet jesli filcowane :)
    Prezent jaki by nie byl to cenna rzecz, a jesli taki jaki lubimy to tym bardziej cieszy!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, oj dużo będzie pisania ;-)
    Kwiatki wyszły super,jakoś nie widzę żeby były słabo ufilcowane... Za skroma jesteś ;-)
    Co do butelek, to musisz spróbować i pewnie wyjdą lepsze niż moje.
    Mam nadzieję, że nalałaś jakąś oliwkę do środka...
    Pierogami narobiłaś mi smaku, chyba już czuję ich zapach, dla mnie robienie pierogów, to "wyższa szkoła jazdy".
    Jak przejdzie Ci ból głowy, to zapraszam do mnie na premierę nowych butelek.
    Na mrozy gorąco pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  3. Zrób mi taki kwiatuszek, błagam!!! Będę mu robila zdjęcia:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ori, oczywiście,że Ci zrobię! Jaki chcesz i ile chcesz:) Agnieszko , oliwę oczywiście nalałam i dołożyłam gałązkę tymianku, będzie domowa oliwa tymiankowa. Wildrose, dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kwiatki super, na filcowaniu się nie znam ale nic im nie brakuje i świetnie się prezentują.
    Uwielbiam pierogi. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kwiatki świetnie Ci wyszły! Moje przypominały gabarytami klapy od sedesu i zrezygnowałam z tej zabawy. Tym bardziej, że zalałam sobie pół kuchni ;-DD

    OdpowiedzUsuń